Zapowiada Odrodzenie Polski
„Explorer” przesyła nam następujący list:—
Sądzę, że zgodzicie się ze mną, iż w tym krytycznym momencie, kiedy nasi rosyjscy sojusznicy, po gigantycznej walce trwającej cały rok, zmuszeni są cofnąć się na wewnętrzną linię obrony, stosowne jest zwrócić uwagę Państwa czytelników oraz ogółu opinii publicznej na bardzo niezwykłe proroctwo, wygłoszone w roku 1819, które najwyraźniej zapowiada właśnie ten manewr i przewiduje chwalebny wynik tytanicznego europejskiego zmagania.
Proroctwo, o którym mówię, to „proroctwo z Pińska”, mające rzekomo zostać objawione dominikańskiemu mnichowi w jego klasztorze w Wilnie przez jezuickiego męczennika i patrona Polski, Andrzeja Bobolę.
Relacja o tej wizji została przez Państwa podana w numerze z 29 maja, lecz jest ona niepełna pod więcej niż jednym ważnym względem. W każdym razie obecny odwrót armii rosyjskich aż ku samemu polu bitwy zapowiedzianemu przez proroctwo stanowi wystarczający powód, by opublikować tę przepowiednię ponownie.
Po pierwsze, w poprzednim opisie miejsce przyszłego pola bitwy nazwano „polami Pińska”, podczas gdy powinno się pisać „terytorium albo równiny Pińska”. Pińsk jest zaznaczony na dzisiejszych mapach wojennych dokładnie na wschód od Warszawy i mniej więcej tak samo daleko na prawo od Brześcia Litewskiego, jak Warszawa leży na lewo od tego miasta. Warto zauważyć, że Brześć Litewski wskazywany jest przez korespondentów wojennych jako prawdopodobny środek i główny punkt nowej rosyjskiej linii obrony.
Inną nieścisłością poprzedniej relacji jest pominięcie na liście walczących Turków. Wizja ukazywała Rosjan, Turków, Francuzów, Anglików, Austriaków i Prusaków, a ponadto inne armie, których narodowości nie dało się rozpoznać.
Ponadto wspomniana relacja twierdzi, że pochodzi z roku 1885, podczas gdy po raz pierwszy ukazała się — w postaci, jaką znamy — w „Civiltà Cattolica” z roku 1854; wyraźnie przywołano ją wtedy na nowo pod wpływem nadziei rozbudzonych przez wojnę krymską.
Zgodnie z sugestią naszego korespondenta podajemy pełniejszy opis, jak następuje:—
W „Voix Prophétiques”, opublikowanym przez abbé Curicque’a w roku 1871, zapisano następujące niezwykłe proroctwo. Abbé zaczerpnął tę relację z listu napisanego z Nicei w roku 1854 przez polskiego jezuitę, ojca Gregorio Felkierzamba, do innego jezuity w Lyonie. Egzemplarz tego listu można zobaczyć we włoskiej „Civiltà Cattolica” z lipca 1854.
Proroctwo opowiada, że w klasztorze w Wilnie, na Litwie, w roku 1819 (pięć lat po rozbiorze Polski), mieszkał dominikański mnich imieniem ojciec Korzeniecko. Mnich ten, któremu rząd zakazał pełnienia jego urzędu pod karą zesłania, otworzył pewnego wieczoru o godzinie dziewiątej okno, zanim udał się na spoczynek, i stojąc z oczami wzniesionymi ku niebu, modlił się do błogosławionego męczennika Andrzeja Boboli, jednego ze świętych Polski.
Nagle ujrzał stojącą obok siebie czcigodną postać w stroju jezuity (Bobola należał do tego zakonu), która zwróciła się do niego tymi słowami:
„Oto jestem tym, którego przyzywałeś. Otwórz ponownie okno, a ujrzysz to, czego nigdy dotąd nie oglądałeś.”
Kapłan usłuchał i ku swemu zdumieniu zobaczył już nie ogród klasztorny z otaczającym go murem, lecz niezmierzoną równinę rozciągającą się aż po horyzont. Święty przemówił ponownie:
„Równina, która rozpościera się przed twoim wzrokiem, to terytorium Pińska, gdzie dostąpiłem chwały męczeństwa za wiarę Jezusa Chrystusa. Spójrz teraz jeszcze raz, a otrzymasz poznanie, którego tak gorliwie pragniesz.”
W jednej chwili, gdy patrzył, ujrzał równinę pokrytą niezliczonymi batalionami żołnierzy. Byli tam Rosjanie, byli tam Turcy, byli Francuzi, byli Anglicy, byli Austriacy i byli Prusacy. Byli tam również żołnierze innych narodów, których nie potrafił rozpoznać. Te zastępy toczyły straszliwą bitwę, taką, jaka cechowałaby najbardziej krwawą z wojen. Zakonnik oniemiał z grozy i oszołomienia na widok tego przerażającego obrazu.
„Kiedy” — rzekł męczennik — „wojna, której obraz właśnie widziałeś, ustąpi miejsca pokojowi, wtedy Polska zostanie przywrócona i ja zostanę uznany za jej głównego patrona.”
Dominikanin, przepełniony radością, lecz lękający się złudzenia, błagał o znak, który potwierdziłby rzeczywistość wizji. Święty odpowiedział:
„To ja dałem ci zapewnienie o tym wszystkim. Wizja, którą oglądały twoje oczy, jest rzeczywista i prawdziwa, i wszystko stanie się tak, jak ci to oznajmiłem. Udaj się na spoczynek, lecz zanim odejdę, pozostawię ci znak i dowód rzeczywistości tego, co widziałeś i słyszałeś.”
Mówiąc to, święty położył rękę na stole w celi i pozostawił na drewnie wyraźnie odciśnięty ślad dłoni.
W jednej chwili zniknął.
Następnego ranka dominikanin, wstawszy, z gorliwością przekonał się na nowo, widząc odcisk dłoni, że jego wizja nie była snem. Nie zwlekając, przywołał współbraci, by zobaczyli ten znak i usłyszeli uroczystą przepowiednię.
Nasz korespondent dodaje:
„Należy zauważyć, że Pińsk jest miastem położonym około dwustu mil na wschód od Warszawy. Posuwanie się Niemców naprzód przybliża ich z dnia na dzień do terytorium Pińska.”