MR. HARRY PRICE BAFFLED
PAN HARRY PRICE ZAGUBIONY W BEZRADZIE
Niewiele osób mogłoby oskarżyć pana Harry’ego Price’a o „popadanie w przesadę”. Nie jest on typem badacza, który łatwo przyznałby się do wiary w zjawy lub zeznał, że doświadczył takiego spotkania.
A jednak – właśnie to czyni w The Listener z 24 lipca.
Pomijamy pierwszą opowieść o mężczyźnie o przerażającej twarzy, który pojawiał się cztery razy w Berlinie i znikał bez śladu, gdyż relacja ta jest opatrzona zastrzeżeniem: „moje spotkanie z ‘automatonem’ czterokrotnie mogło być przypadkowe i nadzwyczajnym zbiegiem okoliczności”.
To druga historia całkowicie zbiła pana Price’a z tropu. Nazywa ją opowieścią o „psychicznym dziecku”.
Opowiada ją w ten sposób:
„Gdzieś w moich wspomnieniach podkreślałem fakt, że jestem twardym śpiochem i rzadko budzę się przed szóstą rano, moją zwykłą godziną wstawania. Tym bardziej niezwykłe było więc to, że delikatne tupotanie dziecięcych stóp w mojej sypialni mogło mnie zbudzić tak całkowicie.
Mieszkam w cichej wiosce w Sussex i zanim potężna sieć energetyczna rozpostarła swoje metaliczne nici przez całe hrabstwo, zwykłem trzymać przy łóżku silną elektryczną latarkę. Pewnego wieczoru położyłem się spać po ciężkim dniu, czując, że mógłbym przespać całą dobę. W rzeczywistości obudziłem się po zaledwie kilku godzinach. Nie było to zwykłe ‘przebudzenie’; wydarzyło się coś, co natychmiast wyrwało mnie do pełnej świadomości.
Gdy tylko zdałem sobie sprawę, że jestem całkowicie przytomny, odkryłem, że ktoś lub coś znajduje się w mojej sypialni, której drzwi były oczywiście zamknięte. Słyszałem delikatne tupotanie bosej stopy wokół mojego pokoju – jakby małe dziecko biegało wokół łóżka. Czasem odgłos dochodził spod łóżka, co dowodziło, że cokolwiek to było, nie miało dużego wzrostu.
Moja garderoba przylega do sypialni, a okno tego pomieszczenia jest zawsze uchylone na kilka cali podczas nocy, nawet zimą. Jedyny dostęp do garderoby prowadzi z mojej sypialni. Leżąc w łóżku, zastanawiałem się, jakie zwierzę mogło wspiąć się do mojego pokoju, prawie czterdzieści stóp nad ziemią. Wiedziałem, że mój pies śpi spokojnie przy kuchennym ogniu i nie posiadam żadnego innego zwierzęcia. Ale dźwięk tupotu nie przypominał żadnego znanego mi zwierzęcia – i żadne zwierzę nie mogłoby wspiąć się do okna garderoby, jedynego wolnego wejścia do mojego pokoju.
Przez dziesięć minut słuchałem tupotania po pokoju i rozważałem każdą możliwą przyczynę, która mogłaby wytworzyć takie dźwięki, które – powtarzam – dokładnie przypominały odgłos biegnącego, trzyletniego dziecka w bosych stopach. W każdej chwili mógłbym wskazać dokładne miejsce w pokoju, w którym znajdowało się to coś.
Wreszcie postanowiłem włączyć latarkę. Wybrawszy moment, gdy dźwięki były najbliżej mnie, nagle zalałem pokój światłem – i tupot natychmiast ustał. Wyszedłem z łóżka; była dokładnie 3:45 nad ranem i – jako że był to styczeń – całkowicie ciemno.
Pierwsze, co zrobiłem, to zajrzałem pod łóżko: nic tam nie było. Następnie zbadałem resztę sypialni, włącznie z garderobą: żadnych rezultatów. Zdeterminowany, by rozwiązać zagadkę, jeśli to możliwe, przesunąłem każdy mebel w pokoju – i niczego nie znalazłem.
W mojej karierze badacza zdarzyło się niewiele tajemnic, dla których nie potrafiłem znaleźć jakiegoś rozwiązania – ale muszę przyznać, że ‘dziecięce stópki’ w mojej sypialni wciąż mnie zastanawiają.
Jeżeli istnieje możliwość, że duchy powracają na Ziemię i manifestują się tak jak ludzie, to moje ‘psychiczne dziecko’ może stanowić właśnie taką możliwość.”
źródło:THE INVISIBLE CHILD; Light on Spiritualism and Psychical Research, THURSDAY, AUGUST 1, 1935.