Nie umarły, lecz śpiący

Saratoga, 27 lipca 1853 r.

Bracie Brittan:

Cornelius Vrooman, o którym relację podano w „Telegraph” z 25 czerwca, znajduje się tutaj, w National House, gdzie jest pokazywany przez pana Mosesa Jenningsa i doktora Charlesa Came’a. Zamierzają oni również pokazać go w Nowym Jorku we wrześniu. Po drodze zatrzymają się w Troy, Albany, Hudson i innych miejscowościach.

Odwiedzałem go kilkakrotnie. Śpi nadal, pozostaje sztywny i nie wykazuje żadnych oznak świadomości.

Widziałem, jak ustawiono go na nogach. Z pozoru mógłby tak stać dowolnie długo jak drewniany kij, dopóki nie zostałby wytrącony z równowagi. Pozostawiano go w pozycji stojącej przez trzy dni i trzy noce bez widocznej niedogodności – i mógłby stać tak dalej aż do dziś.

Jego głowa pochyla się naprzód ku piersi; nogi są częściowo podgięte, jak w zwykłej pozycji siedzącej. Tej pozycji nie można zmienić z powodu jego sztywnego stanu.

Połóżcie go na boku bez podparcia głowy – pozostaje taki sam. Połóżcie go na plecach – kolana i głowa zachowują swoje położenie. Żaden upływ czasu nie wywołał rozluźnienia ani nie ujawnił skłonności do spoczynku czy oparcia się na poduszce albo innym podparciu.

Niektórzy okrutni nędznicy, którzy go odwiedzali, korzystali z okazji, by ukradkiem go szczypać, wbijać w niego szpilki i w inny sposób ranić jego ciało, nie wywołując żadnego odczucia.

Pewnego razu, gdy był w domu, jak mnie poinformowano, pozostawiono go siedzącego na krześle przy ogniu. Niespodziewanie ogień wzmógł się tak bardzo, że zajął ubranie na jego dolnych kończynach, które zostały poważnie poparzone. Znaleziono go, jak przypalał się, lecz pozostawał nieruchomy.

Przeprowadzano rozmaite eksperymenty, aby pobudzić nerwy czuciowe i wywołać oznaki odczuwania oraz ruchu – lecz bezskutecznie.

Pierwsze oznaki katalepsji ujawniły się przez częściowe porażenie języka, tak że miał trudność z artykulacją. A kiedy wypowiadał słowa, często były one inne niż te, których chciał użyć.

Gdy po raz pierwszy popadł w ten stan kataleptyczny – 15 czerwca 1848 roku – pozostawał w nim przez dwadzieścia cztery godziny, po czym był przytomny przez czterdzieści osiem godzin. Od tamtej pory okresy czuwania stopniowo się skracały, natomiast okresy snu się wydłużały.

Raz spał przez cztery miesiące, podczas gdy najdłuższy okres nieprzerwanej przytomności od roku 1848 trwał szesnaście godzin.

W tym ostatnim czasie zewnętrznej świadomości jego przyjaciele starali się utrzymać go przytomnym. Wsadzili go do sań i pędzili gwałtownie od miasta do miasta; pili i hulali z nim, potrącali go i szturchali, na ile tylko śmieli. Lecz mimo ich wysiłków – i pośród tego wszystkiego – przeszedł w swój obecny stan niewrażliwości.

Jego przebudzenia następują nagle. Mięśnie rozluźniają się, wstaje, prosi o śniadanie i je żarłocznie.

Pewnego razu, gdy się obudził, a nikogo przy nim nie było, wyszedł do sklepu, zażądał śledzi, sucharów i piwa, jadł i pił, po czym powiedział, że nie ma przy sobie pieniędzy, ale przyjdzie ponownie i zapłaci.

Wkrótce potem znowu przeszedł w swój obecny stan snu.

Gdy jest przebudzony, mówi swobodnie, lecz zawsze o rzeczach, które działy się wtedy, gdy zapadł w ten stan. Podczas snu nie daje żadnych oznak świadomości, snów ani wizji.

Dwa razy dziennie odchylają mu głowę tak daleko, jak tylko mogą – a jest to bardzo niewiele – rozchylają mu usta i próbują wlać mleko do gardła. Czasem dodają trochę mielonego ryżu albo czegoś podobnego.

Zwykle udaje im się podać mu pewną ilość pokarmu – czasem pół litra, a czasem nic.

Wydalanie następuje w odstępach od sześciu do dwudziestu dni.

Ma trzydzieści siedem lat, znajduje się w tym stanie od ponad pięciu lat, jest mężczyzną pełnej postury i był niegdyś wyjątkowo sprawnym robotnikiem rolnym.

Obecnie jest bardzo wychudzony; ciało ma chłodne, puls powolny, a oddech słaby.

Fakty te zostały potwierdzone różnymi świadectwami podpisanymi przez mieszkańców miasta Clarkson i okolicy. Przedstawili mi je panowie Jennings i Came, którzy mają go pod opieką.

Jest to najdziwniejszy przypadek tego rodzaju, jaki zapisano, a jego leczenie jak dotąd udaremniło wszelki ludzki wysiłek i umiejętność.

Z braterskim pozdrowieniem,
Charles Partridge

źródło: Not Dead, But Sleeping;  „The Shekinah”. Edited by S.B.Brittan. Vol.I-III New York, 1853.