Wieszcz

Nawiedzony Klasztor w Baden – Baden

W mojej relacji o nawiedzeniu starego klasztoru w Baden-Baden, zamieszczonej w Państwa numerze z 19 listopada ubiegłego roku, wspomniano o pewnym dżentelmenie, który, przypadkowo usłyszawszy tę historię, dał świadectwo prawdziwości nawiedzenia aż do niedawnego okresu, mówiąc, że on i jego brat spędzili noc w tym domu, aby zobaczyć ducha, który przyszedł i przewracał kartki książki, którą czytali. W tym stwierdzeniu zaszło pewne pomieszanie i połączenie faktów, które rzeczywiście miały miejsce.

Dzięki uprzejmości panny G.., mojej pierwotnej informatorki, udało mi się odnaleźć wspomnianego w poprzednim ustępie dżentelmena, duchownego, który odpowiedział na mój list w sposób niezwykle uprzejmy.

„Sprawa ta” – pisze – „jest dla mnie bardzo interesująca, ponieważ należę do tych, którzy mieli osobisty kontakt z duchami i nawiedzeniami, wskutek czego jestem absolutnie przekonany o istnieniu takich zjawisk, których nie da się wyjaśnić inaczej niż na gruncie nadprzyrodzonym.

Jednak moja wiedza o wydarzeniach w Baden nie została nabyta przez osobiste doświadczenie. Przedstawię jednak wszystko, co wiem o tym niezwykłym starym domu. Jesienią 1875 roku, gdy przebywałem u mego brata w Baden, spotkałem dawnego znajomego, który mieszkał w owym domu, dawniej będącym klasztorem, a wówczas zajmowanym przez niemieckiego profesora i jego uczniów. Pokazując mi oddzieloną część zabudowań, tę dawną część, w której mieszkał, zauważył, że żaden ze służących nie chce tam mieszkać, ponieważ miejsce to podlega niezwykłym zjawiskom.

‘Duchy?’ – zapytałem.

Odpowiedział, że nie wierzy w duchy, lecz że jest tam ktoś lub coś, co nawiedza nocą pokoje, w których mieszka, pod postacią starego mnicha; że często, kiedy on i jego uczniowie zostawiali swoje książki, instrumenty matematyczne itd. w określonym porządku, aby rano wznowić pracę, znajdowali wszystko przestawione, gdy wstawali; że owa postać często pojawiała się w jego pokoju, przechodząc między łóżkiem a oknem (byliśmy wówczas właśnie w tej sypialni), oraz że ukazywała się między zasłonami, spoglądając na niego. Pewnego razu, gdy wchodził do swojego pokoju, coś gwałtownie szarpnęło go za surdut, wyraźnie odciągając go do tyłu, podczas gdy głos powiedział, albo zdawał się mówić: ‘Czego tu szukasz?’ Opowiedział mi także, że pewien zdolny sceptyk, który spał tam, aby sprawdzić prawdziwość tego wszystkiego, został śmiertelnie przestraszony i opuścił dom w środku nocy. Mimo to utrzymywał, że nie wierzy w duchy i że zapewne prędzej czy później znajdzie się jakieś wyjaśnienie tych wszystkich zdarzeń.”

Jest niewątpliwie błędnym przypomnieniem sobie tego zdarzenia fakt, który dał początek opowieści o duchu przewracającym kartki książki.

Porównajmy to ze skargą pani G., zgłoszoną dziewczynie ponad czterdzieści lat wcześniej, że kiedy budziła się w nocy, mnich robił miny u stóp jej łóżka.

„Z przykrością muszę dodać, że mój brat i ja nie zgłosiliśmy się, by czuwać tam przez całą noc, a więc epizod z mnichem przewracającym kartki książki nie odnosi się do nas. Teraz żałuję, że nie przeprowadziliśmy tego doświadczenia, i nie wątpię, że zostalibyśmy zaszczyceni obecnością mnicha, gdyż, jak poinformował mnie mój przyjaciel, zawsze ukazywał się on obcym.”

31, Queen Anne Street
Hensleigh Wedgwood

źródło: HAUNTED MONASTERY AT BADEN-BADEN; LIGHT – A Journal devoted to the Highest Interests of Humanity, both Here and Hereafter, January 28,1881.