Mistycy Współczesności

Mistycy współczesności
CARL GUSTAV JUNG: POMOST MIĘDZY NAUKĄ A RELIGIĄ
autor: Alan W. Watts

Trudno byłoby znaleźć innego uczonego, który byłby tak niezrozumiany przez swoich kolegów naukowców jak dr C. G. Jung z Zurychu. Znajduje się on bowiem w niefortunnej sytuacji balansowania między dwoma obozami: z jednej strony naukowcy oskarżają go o przekształcanie psychologii w mistycyzm, z drugiej – ludzie religijni podejrzewają go o odrzucenie ich najdroższych wierzeń jako jedynie fantazji nieświadomości.

To zawsze los tych, którzy podążają „Środkową Drogą” – budowniczych mostów, pojednawców, tych, którzy próbują pogodzić przeciwieństwa. Obie strony oskarżają ich o sprzyjanie przeciwnikowi, ponieważ nie są w stanie pojąć punktu widzenia pośredniego. Ale psycholog, kimkolwiek by nie był, zawsze znajduje się w trudnym położeniu.

Dziewiętnastowieczny spór między religią a nauką, ogólnie rzecz biorąc, zakończył się porozumieniem, że obie te dziedziny dotyczą zupełnie różnych aspektów rzeczywistości. Nauka zajmuje się ilościami i pomiarem, religia – jakością i wartością. Nauka to technika, religia to inspiracja. Nauka opisuje, religia ocenia. Przyjęto, że naukowiec nie może mówić o religii w swoich kategoriach – tak jak kolorów nie da się opisać poprzez kształty. I dlatego spór w dużej mierze ustał – z wyjątkiem sytuacji, gdy niektórzy przedstawiciele religii upierają się przy dosłownych interpretacjach kosmologicznych.

Tymczasem nowoczesna psychologia znajduje się pomiędzy nauką a religią – a nawet jest bliżej sztuki, gdyż łączy technikę z natchnieniem, pomiar z wartością, intelekt z intuicją. Sama wiedza psychologiczna nie uczyni nikogo dobrym psychologiem – tak jak znajomość nut i sprawne palce nie uczynią nikogo wirtuozem fortepianu. Psycholog, by móc korzystać ze swojej „mistycznej” mocy uzdrawiania, musi być także uczonym. Potrzebne jest wewnętrzne poczucie harmonii i dobrostanu, które jednak musi być wspierane naukową biegłością.

Psychologia wykracza więc poza naukę i religię – są psychologowie materialistyczni, jak Pawłow czy Bernard Hollander, ale i duchowi, jak Lindworsky, Dimmnet czy Leslie Weatherhead. Jung zaś sytuuje się pomiędzy nimi. Choć był uczniem Freuda, ostatecznie stworzył własną szkołę – tak jak Adler. Psychologia Freuda to psychoanaliza; Junga – to psychologia analityczna. Jeśli mamy mówić o nim jako o mistyku, trzeba to pojęcie rozumieć ostrożnie.

Jung był przede wszystkim lekarzem i naukowcem. Psychologia analityczna może być uznana za mistyczną tylko w tym sensie, że nie zakłada wiary w nadprzyrodzoność. Jeśli mistycyzm oznacza drogę do mądrości i spokoju ducha bez zmiany warunków fizycznych – to system Junga jest mistyczny. Materialista powie, że spokój i mądrość zależą od okoliczności zewnętrznych i stanu mózgu; Jung mówi: to zależy od nas samych. Mistyk wierzy, że możemy się przemienić.

Jung wniósł cztery główne idee do psychologii:

  1. Koncepcję nieświadomości;

  2. Podział ludzi na cztery typy psychologiczne;

  3. Znaczenie mitów i symboli;

  4. Metodę „integracji”, czyli osiągnięcia stanu równowagi psychicznej podobnej do doświadczeń religijnych.

Skupmy się na pierwszym, trzecim i czwartym.


Nieświadomość

Jung twierdził, że nieświadomość nie jest „lokalizacją” – nie ma miejsca ani celu. To raczej proces lub stan bycia. Współczesna psychologia pokazała, że istnieją w nas setki procesów i napięć, które nie są świadomie kontrolowane – są jak nasze narządy wewnętrzne: nie zdajemy sobie z nich sprawy, dopóki nie zachorują. Tak samo jest z naszymi przyzwyczajeniami, zachowaniami i sposobem myślenia – z czasem stają się nieświadome, działają automatycznie. Nieświadomość zawiera więc nasze lęki, instynkty, impulsy, ale także wielką część twórczości.


Symbole i „archetypy”

Kiedy umysł świadomy się rozluźnia – we śnie lub w marzeniach – ujawniają się obrazy i symbole. Jung odkrył, że pacjenci z różnych stron świata śnili podobnymi obrazami jak te znane z mitologii Indii, Chin, Tybetu, Meksyku, Egiptu czy Grecji. Nazwał je „archetypami” – wspólnymi wzorcami zbiorowej nieświadomości. Choć ich pochodzenie jest irracjonalne, ich moc oddziaływania jest ogromna. Archetypy nie tylko mówią o naszej psychice – one nas kształtują. Jung uważał, że ich obecność w mitologii i religii mówi o głębokiej wspólnej naturze człowieka.


Integracja

Celem psychologii Junga nie jest wyparcie nieświadomości, lecz integracja – pogodzenie jej z naszą świadomością. Mamy „pozwolić” niechcianym nastrojom i fantazjom „przemówić”. Jeśli się ich nie wypieramy, przestają mieć nad nami władzę. Jung porównuje to do mętnej wody – wystarczy nie poruszać jej, a sama się wyklaruje. Ale przestrzega też: nie wolno popaść w pychę, myśląc, że jesteśmy bogami, bo opanowaliśmy swoje wnętrze. To tylko nowa forma złudzenia – archetyp maga, władcy.

Prawdziwa duchowość według Junga – to rezygnacja ze wszystkiego, nawet z dumy, że „udało się nam to osiągnąć”. Z tej postawy rodzi się coś nowego – „punkt wirtualny” między świadomością a nieświadomością, dziecko tej integracji. To „dziecko” to odrodzony człowiek – zasada Chrystusa, Bodhisattwy, Bogo-człowieka, o którym mówią wszystkie religie. Jung mówi, że rodzi się z Nieświadomości i Świadomości – ale Nieświadomość to po prostu nowe imię świata bogów, naszego wewnętrznego wszechświata.

Jung może używać języka naukowego – ale jego przesłanie jest głęboko religijne: celem jest pojednanie człowieka z Bogiem, jaźni z Kosmosem. A czyż nie o to właśnie chodzi religii?


 
źródło: Mystics of To-day: Carl Gustav Jung – The Bridge Between Science and Religion; The Modern Mystic November 1937.