autor: Major C. H. Mowbray
Miałem kilka seansów z Lynnem, górnikiem z Newbiggin. Był całkowicie gotów poddać się wszelkim testom, jakie chcieliśmy nałożyć, i wyniki zawsze były jak najbardziej satysfakcjonujące. Wykonałem kilka zdjęć błyskowych w momentach, gdy apports faktycznie się pojawiały, zawieszone na medium za pomocą ektoplazmatycznych „prętów”, a kopie tych fotografii znajdują się obecnie w British College. Jestem pewien, że władze tamtejsze chętnie pokażą je każdej zainteresowanej osobie.
Aby dać pojęcie o tym, jak wyglądały te seanse, opiszę szczegółowo pierwszy, jaki odbyłem z tym niezwykłym medium. Udałem się na północ, do Newbiggin, wraz ze śp. panem Hewatem McKenziem, który uprzejmie pozostawił mi pełną kontrolę nad środkami ostrożności przeciwko ewentualnemu oszustwu. Krąg składał się z pana McKenzie, pani Lynn, dwóch górników z żonami oraz mnie.
Zabrałem Lynna do łazienki, rozebrałem go całkowicie i dokładnie zbadałem jego ciało, czesząc mu włosy, wyjmując protezę dentystyczną, dając mu wypić wodę, każąc mu płukać gardło, zaglądając za uszy itd. – upewniając się absolutnie, że nie mógł mieć przy sobie niczego ukrytego.
Następnie ubrałem go jedynie w koszulę i spodnie, a na końcu w czarny worek z alpaki z tasiemką u góry, którą zacisnąłem wokół jego szyi, zawiązałem i zapieczętowałem woskiem. Potem zaprowadziłem go do pokoju seansowego i posadziłem na krześle w kabinecie, który w międzyczasie został dokładnie przeszukany przez pana McKenzie.
Nikt – poza panem McKenzie i mną – nie zbliżał się do Lynna po tym, jak wprowadziłem go do pokoju, który był dobrze oświetlony małą lampą na biały olej. Przed kabinecetem stał mały stolik, a na nim metalowa taca.
Medium w głębokim transie
Medium zapadło w głęboki trans; rozległy się stuki na tacy, a potem stolik zaczął przesuwać się po pokoju. Wstałem i stanąłem nad nim, upewniając się, że nie są używane żadne sznurki ani inne urządzenia. Przewodnik polecił mi położyć na stole drumlę; gdy to zrobiłem, instrument zaczął grać. Znów wstałem i stanąłem tuż nad nim – światło było wystarczająco dobre, abym mógł widzieć, jak struny poruszają się w jakiś niewidzialny sposób, a na powierzchni instrumentu czułem silny wirujący powiew. (Podczas innego seansu miałem szczęście wykonać zdjęcie błyskowe grającej drumli, na którym wyraźnie widać ektoplazmatyczny „pręt” szarpiący struny).
Po tym Medium wpadło w jeszcze głębszy trans, a wtedy zaczęły pojawiać się aporty – zwykle spadając na tacę. Wiele z nich stanowiły kupki piasku, sadzy, muszle morskie, kawałki węgla i inne przedmioty, których już nie pamiętam. Na późniejszym seansie pojawiły się około dwie tuziny różnych rzeczy – łyżeczka do herbaty, scyzoryk z obiema otwartymi ostrzami, dziesięć kółek od zasłon, duży haczyk wędkarski itd. – a wszystko to po najbardziej drobiazgowym przeszukaniu jego ciała, jakie tylko byliśmy w stanie przeprowadzić.
Gdy Lynn przyjechał do Londynu, poprosiłem redaktora pewnego znanego czasopisma, aby uczestniczył w seansie, i oto, co później opublikował:
„Fotografie duchowe zawsze były szczególnym obiektem ataku sceptyków; zanim jednak opublikowałem artykuł pana Shaw Desmonda, postanowiłem przekonać się na własne oczy. To było moje pierwsze doświadczenie z seansem. Sam brałem udział w przeszukaniu medium. Obsługiwałem jedną z trzech kamer ustawionych pod różnymi kątami wokół pokoju seansowego.
Opuszczałem Psychic College z osobliwie mieszanymi uczuciami. Powiedzieć, że zostałem ‘nawrócony’, to może zbyt wiele, ale z pewnością byłem zdumiony.”
Lynn jest niewątpliwie niezwykłym medium i jestem pewien, że ci, którzy z nim siedzieli, potwierdzą, iż raczej zaniżyłem, niż wyolbrzymiłem wydarzenia, jakie mają miejsce w jego obecności.
źródło:
AN APPORT MEDIUM; Light on Spiritualism and Psychical Research, THURSDAY, OCTOBER 3, 1935.