Wróżbita Unika Kary, Dowodząc Autentyczności Swojego Daru
Kiedy osoba obdarzona zdolnościami parapsychicznymi sprowadza swoje dary do poziomu zarobkowego wróżbiarstwa i wpada w ręce policji, zbyt często okazuje się, że „przepowiednie” przedstawiane świadkom oskarżenia były niedorzecznie fałszywe. To godne ubolewania. Gdyby było inaczej, oskarżony, choć skazany jako przestępca naruszający prawo, nie wyglądałby przy tym na człowieka, który brał pieniądze za sprzedaż fałszywego towaru.
Wyjątkowy odstęp od tej zwykłej reguły ukazał niedawno przypadek rozpatrywany przez sąd w Nowym Jorku, kiedy pewien człowiek nazwiskiem Reese, skazany za wróżbiarstwo, odwołał się od wyroku. Jego obrońca utrzymywał, że jego klient nie jest wróżbitą, lecz naukowcem, i zaproponował przeprowadzenie demonstracji na sali sądowej. Sędzia wyraził zgodę i wybrał dwóch dziennikarzy prasowych do udziału w eksperymencie. Cytujemy za „Washington Post” z dnia 2 bieżącego miesiąca:-
Reporterzy zapisali panieńskie nazwiska swoich matek, które – o ile wiedzieli – nie były znane nikomu innemu w budynku. Ponadto każdy z nich naszkicował po dwa pytania.
Po ostatecznym ułożeniu karteczki zawierały następujące treści:
„Electa Winans”, „Emma Drew”, „Gdzie wykonywałem swoją pierwszą pracę dziennikarską?”, „Ile lat ma Henry C. Terry?”, „Jakie jest pokrycie tej podłogi?” oraz „Czy Charlie Becker jest winny?”
Karteczki wniesiono do pokoju, w którym czekał Reese. Były złożone w taki sposób, że nie było widać żadnego pisma. Zgodnie z jego poleceniem włożono je do kapelusza i przemieszano. Reese znajdował się w odległości pięciu stóp. Następnie karteczki włożono reporterom do kieszeni.
Każdy z mężczyzn wyjął potem jedną kartkę, wciąż złożoną, i przycisnął ją do łysiny demonstratora. Reese zwrócił się do jednego z nich i powiedział:
„Panieńskie nazwisko pańskiej matki brzmiało Electa Winans.”
Do drugiego zaś rzekł:
„Chce pan wiedzieć, czy Charlie Becker jest winny. On nie jest naprawdę winny.”
Reporterzy wyjęli następnie z kieszeni po dwie inne karteczki i trzymali je w mocno zaciśniętych dłoniach.
„Chce pan wiedzieć, ile lat ma Terry” – powiedział Reese natychmiast. Potem, najwyraźniej zbity z tropu, pokręcił głową i przeszedł do pytania o pokrycie podłogi. Oświadczył, że chodzi o coś związanego z rękawiczką. Trafnie odczytał natomiast słowa zapisane na kartce dotyczącej pierwszej pracy dziennikarskiej.
Ostatnią kartkę Reese wziął do ręki, lecz jej nie otworzył. Następnie oddał ją z powrotem i polecił autorowi, by ją przytrzymał. Wtedy Reese powiedział:
„Emma Drew.”
Odpowiedzi na pierwszych pięć pytań zostały udzielone w pokoju bezpośrednio przylegającym do sali sądowej, lecz przy ostatnim Reese wszedł do samej sali i podał odpowiedź w obecności sędziego i ławy przysięgłych. Wybrani do przeprowadzenia próby mężczyźni opisali następnie to, co zaszło poza salą.
Zastępca prokuratora okręgowego Flint również przeprowadził mały eksperyment. Gdy Reese znajdował się w jego biurze, Flint napisał na kartce: „Czy dostanę podwyżkę pensji?” Otrzymał odpowiedź: „Tak, ale nie będzie ona zbyt duża.” Pan Bostwick oświadczył przed sądem, że Reese podał panu Flintowi szczegóły pewnej transakcji finansowej, o której nikt inny nie wiedział.
Sędzia Rosalsky wyjaśnił następnie, że Reese przeprowadził pokaz w jego gabinecie już w poprzednim tygodniu. Sędzia napisał pytania: „Jaka była zasada w sprawie Shelley?”, „Ile pieniędzy mam w banku….. ?” oraz „Jak nazywał się mój ulubiony nauczyciel szkolny?” Demonstrator nie tylko powiedział, jakie były pytania, ale podał też prawidłowe odpowiedzi.
Reese ma siedemdziesiąt cztery lata i już wcześniej dawał pokazy przed wieloma znanymi osobami. Thomas A. Edison bezskutecznie próbował rozwikłać tajemnicę jego zdolności.
„Sam nie wiem, jak to robię” – powiedział reporterowi „Worlda”. „Odpowiedzi po prostu jakby błyskają w moim mózgu w postaci obrazu, tak jak zwykłe przedmioty widzi się oczami. Co do pytania o pana Terry’ego, który – jak rozumiem – jest diakonem, odczytałem je od razu prawidłowo, ale wygląda on tak młodo, że nie chciałem zgadywać jego wieku.”
Według relacji prasowej ów „wróżbita” wygrał sprawę.
źródło: CLAIRVOYANCE IN COURT; LIGHT – A Journal of Psychical, Occult, and Mystical Research, July 31, 1915.
Nota historyczna: Bert Reese i głośna sprawa sądowa z 1915 roku
Bert Reese był w początku XX wieku znanym amerykańskim „czytającym w myślach” i jasnowidzem estradowym. W 1915 roku jego nazwisko stało się głośne za sprawą procesu w Nowym Jorku, w którym został oskarżony o wróżbiarstwo. Podczas postępowania odwoławczego Reese miał przeprowadzić pokaz przed sędzią, prawnikami i reporterami, odczytując ukryte pytania oraz nazwiska zapisane na kartkach. Sprawa odbiła się szerokim echem w prasie i była przedstawiana jako sensacyjny przypadek, w którym oskarżony próbował dowieść przed sądem autentyczności swoich zdolności.
Najczęściej przywoływaną relacją prasową jest tekst z „The New York Times” z 30 czerwca 1915 roku pod nagłówkiem „Mind Reader Wins By Feats in Court”, który stał się jednym z głównych źródeł późniejszych omówień tej historii. O sprawie informowano także w „The Washington Post”, na które powoływał się również tygodnik „Light”, opisując eksperyment z udziałem reporterów i sędziego Rosalsky’ego.
Sprawa była następnie podchwytywana przez kolejne gazety regionalne. „Perrysburg Journal” z 15 lipca 1915 roku publikował materiał zatytułowany „Charged With Being a Fortune Teller, Wins Freedom by Reading Judge’s Mind”, a „Bismarck Daily Tribune” z 18 sierpnia 1915 roku zamieścił relację „Read’s Judge’s Mind: Freed.” Z kolei „Atlanta Georgian” z 1 sierpnia 1915 roku wspominał o „remarkable exhibition in court of clairvoyant powers”, po której Reese miał odzyskać wolność.
Warto jednak zachować ostrożność w interpretacji tej historii. To, że wydarzenie było szeroko opisywane przez prasę, nie stanowi samo w sobie dowodu na rzeczywiste zdolności paranormalne Reese’a. Już później sceptycy i demaskatorzy, w tym środowiska związane z iluzjonistami, traktowali jego pokazy jako przykład kunsztownego odczytywania karteczek i innych technik scenicznych, a nie autentycznego jasnowidzenia. Dlatego dziś sprawa Reese’a funkcjonuje jednocześnie jako historyczna sensacja prasowa, epizod z dziejów spirytyzmu i klasyczny przykład sporu między zwolennikami zjawisk psychicznych a ich krytykami.