Wieszcz

Halucynacja i sny

Dr Hyslop trafnie powiedział, że pojęcie dowodu zależy całkowicie od stanu aktualnych przekonań odnoszących się do danego zagadnienia.

Istnieje bardzo osobliwy, a zarazem powszechny błąd popełniany w naszej interpretacji snów i halucynacji: mylimy się co do punktu widzenia, z którego dokonujemy interpretacji.

Rozważmy dowolnego człowieka, Johna Smitha, na jawie, a następnie we śnie. Kiedy budzi się ze snu, powraca do swego zwykłego życia na jawie i pamięta sen jako sen. Z punktu widzenia człowieka przebudzonego słusznie uznaje swój sen za sen.

Ale co dzieje się wtedy, gdy jest śniącym? Jako śniący traktuje swój sen jako część normalnego życia. Jako śniący uważa swoje życie na jawie za sen! Wielu z nas doświadcza czegoś takiego. Właściwym punktem widzenia dla życia na jawie jest punkt widzenia człowieka przebudzonego; właściwym punktem widzenia dla życia sennego jest punkt widzenia śniącego.

Teraz rzucam wyzwanie wszystkim czytelnikom.

Moim osobistym i właściwym punktem widzenia, z którego mam oceniać moje zwykłe życie na jawie, jest mój punkt widzenia jako człowieka przebudzonego. Moim osobistym i właściwym punktem widzenia, z którego mam oceniać moje zwykłe życie senne, jest mój punkt widzenia jako śniącego. Jeżeli człowiek przebudzony może trafnie osądzać stan śnienia, to człowiek śniący może trafnie osądzać stan czuwania. W rzeczywistości jednak żaden z nich nie może sądzić trafnie.

Wyzwanie brzmi następująco: czy którykolwiek z czytelników potrafi dowieść, że jako śniący nie prowadzi normalnego życia? Czy podczas snu jego życie nie jest dla niego tak samo realne, jak realne jest dla niego życie na jawie, gdy czuwa?

Nie jest odpowiedzią stwierdzenie, że sny nie prowadzą do działań we wszechświecie, podczas gdy myśli na jawie — owszem; dowiadujemy się o tym dopiero po przebudzeniu i osądzamy sny z fałszywego punktu widzenia człowieka czuwającego. Bo we śnie wydaje nam się, że działamy równie praktycznie, jak wtedy, gdy nie śpimy, a zagadnienie snów należy rozważać z punktu widzenia śniącego. Z równą słusznością śniący mógłby powiedzieć: „W krainie snu latam; w życiu na jawie ty latać nie potrafisz, zatem moje życie jest normalne, a twoje jest tylko snem”.

Jeśli wizje i głosy Joanny d’Arc były wynikiem halucynacji, to nasuwa się z tego niezwykle znamienny wniosek. Wizje i głosy Joanny d’Arc skłoniły ją bowiem do działań, które wpłynęły na bieg dziejów świata.

A zatem ci, którzy nie wierzą w jej duchowe prowadzenie, muszą przyznać, że historia świata — jako skutek — jest rezultatem halucynacji jako przyczyny.

Prawda jest taka, że nikt nie może rozsądnie zaprzeczyć, iż z osobistego punktu widzenia Joanny d’Arc znajdowała się ona pod wpływem duchowego przewodnictwa. Niewierzący w to, co duchowe, twierdzą jedynie, że z ich punktu widzenia była ona ofiarą halucynacji.

Czy zatem „N. G. S.” mógłby nam powiedzieć, co rozumiemy przez halucynację? Chcę wiedzieć, czym moja halucynacja jest dla mnie, a nie czym jest dla niego. Bo prawda nie jest dla mnie prawdą, jeśli nie jest prawdą dla mnie.

F. C. Constable

źródło: HALLUCINATION AND DREAMS; LIGHT – A Journal of Psychical, Occult, and Mystical Research, July 31, 1915.