KAMIEŃ O WADZE 100 FUNTÓW WYCIĄGNIĘTY Z DNA STUDNI
Nie dotarła do nas jeszcze z Ameryki żadna wiadomość o dacie publikacji obszernego studium dr. Hereward Carringtona na temat poltergeistów, które ma stanowić Biuletyn II American Psychical Institute and Laboratory. Jeśli raport ten nie znajduje się jeszcze w drukarni, to przypadek przywołany przez Mrinal Kanti Ghosha w książce Life Beyond Death (S. K. Ghosh, Kalkuta, cena 10/-), opublikowanej niedawno, w pełni zasługiwałby na uwzględnienie. Zawiera on bowiem cechy niemal unikatowe.
Pierwotnie historia ta została opublikowana w Hindu Spiritual Magazine w marcu 1906 roku. Relację przedstawił Mahatma Sisir Kumar. Akcja rozgrywała się w Deoghur, w domu Gonoriego Gonori Mahato, sąsiadującym z jego własnym. Oba domy znajdowały się na otwartej przestrzeni. Jedyną mieszkanką domu była dwunastoletnia dziewczynka, gdy Mahatma Sisir Kumar – w towarzystwie dwóch przyjaciół – udał się na miejsce, aby zbadać sprawę.
Z pewną osobliwą uprzejmością, zwracając się w pustą przestrzeń, przemówił do niewidzialnego zakłócacza spokoju w następujący sposób:
„Panie duchu, jeśli jesteś tutaj, proszę, pokaż się nam, gdyż jesteśmy ludźmi wysoce szanowanymi i powinieneś zachowywać się wobec nas stosownie.”
Ledwie to powiedział, gdy grudka ziemi stoczyła się ze zbocza chaty, obok której stał. Bardzo go to rozbawiło. Jego przyjaciele usłyszeli dźwięk upadającej grudki, lecz nie widzieli jej toczenia się. Zwrócił się więc ponownie do ducha, prosząc, aby nie był stronniczy. Kolejna grudka potoczyła się w dół – tym razem widzieli ją wszyscy trzej. Zauważyli też dziewczynkę zajętą energicznym zamiataniem. Następna grudka ziemi potoczyła się w dół.
„Byliśmy sparaliżowani zdumieniem” – pisze autor. – „Była około dziewiąta rano, słońce stało wysoko na niebie i nie było ani jednej chmury. A my trzej widzieliśmy to na własne oczy, na otwartym terenie, gdzie nie było nikogo poza dziewczynką zamiatającą podwórze. Jednak dobry duch nie pozwolił nam długo zastanawiać się nad tym, czego byliśmy świadkami, gdyż wesoły figlarz zaczął teraz własnym popędem staczać kamienie, jeden po drugim, w szybkim następstwie. Następnie grudki i kamienie zaczęły spadać na podwórze, które dziewczynka zamiatała. Pobiegliśmy tam i wówczas rozpoczął się – można powiedzieć – prawdziwy deszcz kamieni, kawałków wypalonej cegły i grud ziemi.”
„Lecz najbardziej zadziwiające wyczyny ducha dopiero miały zostać opowiedziane. Duży kamień, ważący ponad sto funtów, który nawet jednemu silnemu mężczyźnie trudno byłoby unieść, został wydobyty z dna studni znajdującej się po jednej stronie podwórza i rzucony na dziedziniec. Krótko przedtem usłyszeliśmy plusk wody w studni, po czym wielki kamień został wydobyty i z głuchym łoskotem upadł na ziemię. Tak przeraziło to obserwatorów, że jedni uciekli, a inni schronili się w chatach.”
„Miałem przypuszczenie” – kontynuuje obserwator – „że dziewczynka była medium i że to za jej pośrednictwem duch płatał swoje figle. Do tego wniosku doszedłem, obserwując jeden fakt: grudki najczęściej spadały tam, gdzie ona stała. Zaprowadziłem więc dziewczynkę oraz żonę Gonoriego na wschodnią stronę domu, na pole, na którym rosła kiedyś gorczyca, lecz została już zebrana. Było to otwarte pole, pełne grud ziemi, wśród których – jak można przypuszczać – duch znalazł swoje pociski. Poleciłem dziewczynce i kobiecie usiąść na polu.
„Siedziały tam; i oto – cud nad cudami – grudki ziemi wokół nich zaczęły, jakby to ująć, tańczyć. Oto grudka unosiła się, powiedzmy, na wysokość pięciu lub sześciu stóp nad ziemię, po czym opadała. Mieliśmy więc przed sobą scenę, w której grudki ziemi pośrodku pola tańczyły, jakby były obdarzone życiem – i to około jedenastej w dzień, w obecności setek osób. Wydawało mi się, że na otwartym polu duch nie miał już dość mocy, aby ciskać grudkami na większą odległość.”
źródło: Indian Poltergeist – A 100 lb. Stone Lifted from the Bottom of a Well; Light on Spiritualism and Psychical Research, January 24, 1935.