Hymn do aniołów

przez Henry’ego Claya Preussa
melodia: „Lily Dale”

Gdy słońce do snu się skłania,
Na zachodzie łoże swe zasłania,
A księżyc ziemię kąpie w swych promieniach;
Gdy gwiazdy jasno migoczą
Na nocy cichym łonie,
Wtedy anioły szepczą w naszych marzeniach:

O anioły! słodkie anioły! z tej szczęśliwej sfery
Opowiadacie nam o miłości
I harmonii tam, w wysokości,
Gdzie nie poznamy już westchnienia ani łzy!

W burzy i zmaganiu,
W życia bojowaniu,
Gdy duch z siły zostaje odarty,
One czuwają przy naszym boku,
W wizjach przesuwają się cicho
I na nowo krzepią nas do walki.

O anioły! słodkie anioły! strzeżcie nas w tym boju:
Duch staje się kruchy,
A jego światło blednie i drży
W mroku i ciemności życia.

Ach! smutna jest ta ziemia
Od godziny naszych narodzin,
I ciężkie są brzemiona, które dźwigamy;
Lecz, och! istnieje balsam,
Który koi nasze zbolałe dusze,
Bo wiemy, że anioły są blisko!

O anioły! słodkie anioły! mówicie o krainie,
Gdzie niebo nigdy nie posępnieje,
Lecz kwiaty zawsze rozkwitają
W długim, słodkim czasie lata.

Jak lekka, upierzona gołębica,
Własny znak Bożej miłości –
Och, gdybyśmy mieli skrzydła, by ulecieć!
Lecz nasze dusze wciąż pozostają
W chłodnych ziemskich kajdanach
I wzdychamy za wolnością nieba.

O anioły! słodkie anioły! kiedy przyjdziecie?
Braknie nam tchu
W cieniu śmierci –
Och! prowadźcie nas, biednych wędrowców, do domu!

źródło: Hymn to the Angels; „The Shekinah”. Edited by S.B.Brittan. Vol.I-III New York, 1853.