„Mój Drogi Brittan:Przekazuję ci teraz pierwszą z serii lekcji, które zostały mi dane za pośrednictwem jasnowidzącego medium. Nie powiedziano mi jednak, przez kogo; poprzez to źródło moje jasnowidzące postrzeżenia nie były jeszcze dostatecznie otwarte, abym mógł oglądać jaśniejsze części scen, które pragnęli mi przedstawić. Dlatego zmuszeni byli posłużyć się innym medium.Seria składała się z trzech lekcji. Pierwsza, którą teraz ci daję, miała przedstawiać Przejście od Światła Fizycznego do Mentalnego. Druga, którą przekażę ci następnym razem, będzie dotyczyła Przejścia od Światła Mentalnego do Duchowego; trzecia zaś, która nastąpi w stosownym czasie, ukaże Postęp Praw Ludzkich, Półboskich i Boskich.Twój etc.,
J. W. Edmonds”
Przejście od światła fizycznego do mentalnego
Był człowiekiem wolnym, którego prawda wyzwoliła,
Tym, który pierwszy zerwał wszystkie więzy Szatana,
Który skruszył kajdany grzechu;
A dla jego duszy,
Wbrew głupcom, liczyło się to poważnie.
Ten, który w końcu, w silnej prawości
Duszy — pośród niedostatku, bogactwa lub hańby —
Wznosił spokojne oczy i słyszał falę
Burzliwej głupoty rozbijającą się u jego stóp,
Nie odpowiadając pochwałą ani surowym wyrzutem,
Lecz gardząc szczerze jednym i drugim, szukał tego
Jedynie w aprobacie Boga,
Co nadal, wraz ze świadectwem sumienia, poświadczało jego pokój.Pollok, Course of Time
Jest to panoramiczny widok wieków, który oglądam i który ci opiszę.
Przede mną rozciąga się ogromna równina, a daleko w oddali widzę tłum istot ludzkich. Nad nimi powiewa olbrzymi sztandar, rozpostarty ponad wszystkimi.
Jego tło jest czarne, a litery jeszcze czarniejsze — jakby były samym wyciągiem ciemności. Słowa wypisane na nim brzmią:
„Przesąd, Niewola, Zbrodnia”.
Tworzą one jakby półkole.
Wiele z tych istot ma małe sztandary z tego samego materiału i z tym samym godłem. Przytulają je mocno do piersi, jak gdyby były częścią ich własnego życia. Wszyscy mają ciemne zasłony na oczach.
To smutny obraz — mroczny i melancholijny.
Teraz scena zmienia się na jaśniejszą i piękniejszą, lecz między tymi dwoma obrazami istnieje ogromna przestrzeń, jeszcze nieodkryta i ukryta przed moim wzrokiem przez mglistą chmurę. Chmura ta jest częściowo oświetlona i spoczywa na tej przestrzeni.
W oddali, poza ową pośrednią przestrzenią, znajduje się piękna dolina otoczona wysokimi górami. Ich szczyt rozświetlony jest promieniami czystego, jasnego światła — odmiennego od wszystkiego, co dotąd widziano na ziemi.
Zbocze góry jest chropowate i strome, trudne do wspinaczki. Wzdłuż jej stoku widoczne są ciemne pieczary i posępne doliny.
Wspinając się, trzeba nieustannie patrzeć ku górze, inaczej bowiem człowiek zostanie oszołomiony ciemnością, która otacza go z każdej strony.
Ze świetlistości szczytu wznosi się płomień światła, unoszący się ku niebiosom i tworzący tam ogromny sztandar, również posiadający swoje godło.
Litery na nim są jaśniejsze niż promienie słońca, a słowa brzmią:
„Prawda, Wolność, Postęp”.
Sztandar ten wznosi się spoza gór i rozpościera się nad wszystkim niczym całun — lecz jest to całun światła.
To, co znajduje się pomiędzy dwoma obrazami, cofa się teraz niczym zwijający się zwój, i widzę, czym jest ów środkowy obszar.
Dostrzegam tu inny porządek istot, podobnych kształtem do tych, które widziałem wcześniej, lecz bez mentalnej zasłony, jaka otaczała tamtych.
Przygotowywane jest rozległe pole bitwy. Owe ciemne istoty, ze swymi czarnymi sztandarami, wychodzą naprzód, ustawione do walki z istotami jaśniejszymi.
Starcie będzie straszliwe.
Ciemne istoty są pewne swej liczby, ponieważ jest ich tysiąc na jednego. Lecz cóż to znaczy? Będzie to bitwa między nieśmiertelnym umysłem a śmiertelnym ciałem.
Ale oto! Z owej jasnej góry przybywa herold światła i woła donośnie do wszystkich narodów:
„Które zwycięży: Prawda, Wolność i Postęp, czy Przesąd, Niewola i Zbrodnia?”
Jego słowa niesione są w powietrzu niczym zapowiedź. Jakże piękny jest jego wygląd! Jest duchem światła.
Jego przejmujące tony wlewają nowe życie w istoty jaśniejsze, a one powstają z odnowioną energią, zdecydowane wreszcie zwyciężyć.
To potężne zmaganie, które ma rozstrzygnąć los narodów. Wszystkie niskie namiętności, które poniżyły ludzkość, budzą się w swych mocach i pędzą naprzód w furii, walcząc o samo swoje istnienie.
Z twarzy istot bardziej rozwiniętych jaśnieje coraz wspanialszy promień światła, ukazując światło i życie, które są w nich, i które wesprze je w nadchodzącym starciu.
Teraz, spójrz! Widok otwiera się poza ciemnymi górami — i oto ukazuje się tam chwalebna scena, gdzie Miłość, Prawda i Mądrość zasiadają na tronach.
Widzę piękne krajobrazy, zroszone trawniki, wijące się rzeki, bogate pastwiska i atmosferę tak słodką i balsamiczną, że duch mógłby rozpłynąć się w jej pięknie.
Mieszka tam rasa istot duchowych. Z mózgów każdej z nich wypływa nieziemski blask, unoszony przez niewidzialne zefiry ku wspaniałemu światłu, które świeci zza ciemnych gór.
Jest to ojczyzna Wolności, Prawdy i Postępu. To stamtąd ich duchy trzymają wysoko ów chwalebny sztandar. Jest on unoszony przez ich niewidzialne dłonie, a to właśnie ich świetlistość rzuca blask na mieszkańców znajdujących się niżej.
Z tego pięknego miejsca wysyłają duchy, które szepczą bezgłośnymi tonami zachętę i nadzieję tym, którzy walczą w tym boju.
Spójrz teraz na lekcję, jakiej uczy ten obraz. Przychodzi jak sen, lecz ma głębokie znaczenie. Jest obrazem Przeszłości, Teraźniejszości i Przyszłości.
Istoty spowite ciemnym mrokiem są stworzeniami przeszłości. Przedstawiono je jako sięgające ku jaśniejszej epoce, lecz wciąż z zasłonami na oczach i z ciemnym sztandarem nad sobą.
Małe chorągwie, które przyciskają do piersi, są błędami, które nadal chciałyby zachować. Zasłony mają zatrzymać promienie prawdy, które zaczynają rozprzestrzeniać się nad ich dotąd zaciemnionym horyzontem.
Istoty bardziej rozwinięte, znajdujące się pośrodku, strząsnęły z siebie część swoich błędów i wchłonęły nieco światła Prawdy oraz ducha Wolności. Ciemne istoty drżą, aby ci bardziej rozwinięci nie poszli zbyt daleko i nie pozostawili ich za sobą, pogrążonych w mroku.
Chcą powstrzymać ich postęp, lecz nie mogą. Będą jednak toczyć z nimi walkę, polegając na sile swej ogromnej liczby, i będą usiłowały owinąć ich fałdami ciemnego sztandaru.
Został on więc rozpostarty daleko poza nimi, lecz teraz odrzuca go z powrotem ku niemu samemu jasny sztandar Prawdy.
Te rozwinięte istoty otrzymują pomoc od owych oświeconych narodów, które nie znają Unseen hands are fanning their brows — niewidzialne dłonie wachlują ich czoła, wzmacniając je do walki.
Głosy duchów szepczą im o tym, co musi się stać, a szeroki sztandar Prawdy, Wolności i Postępu obejmuje ich swoimi chwalebnymi fałdami.
Połączone siły Świata Duchów są ich udziałem.
Ale patrz! Kolejna zmiana przesuwa się po scenie. Ciemny sztandar leży zmiażdżony i rozdarty na ziemi. Mniejsze emblematy zniknęły. Ciemne istoty utraciły swój odrażający wygląd i stały się bardziej podobne do dzieci.
Zasłony opadły z ich oczu. Lecz ich wzrok jest jeszcze słaby, dlatego osłaniają oczy dłońmi przed światłem, które jest zbyt silne dla ich nienawykłych oczu.
Duchy rozwinięte podały im dłonie, objęły je ramionami i wskazują ku swemu szerokiemu sztandarowi.
Tamci zasłaniają oczy dłońmi i patrzą w górę łagodnie oraz lękliwie, gdyż nie potrafią jeszcze znieść chwalebnego światła, które nad nimi promienieje.
Wszystkie te tysiące rąk wskazują ku górze. Promienie światła zza gór świecą na nich coraz jaśniej, a duchy z owego szczęśliwego domu Wolności i Prawdy wznoszą się, unoszą nad nimi i patrzą na nich kochającymi oczami.
A teraz ten chwalebny sztandar powoli się odwraca, aby można było zobaczyć jego drugą stronę, i wszystkie narody spoglądają ku niemu.
Na odwrotnej stronie widnieje napis w jasnym i chwalebnym świetle:
„Prawda zwyciężyła. Zatriumfowaliśmy nad grzechem Przesądem i Śmiercią Moralną. Zwycięstwo jest nasze — przez czas i przez wieczność”.
Ale spójrz! Zwój się zwija, a duch przemawia:
„Oto, co było, co jest i co ma nadejść”.
A do ciebie, który chciałbyś pomagać w tej świętej walce o odkupienie człowieka, mówi:
„Powstań i uzbrój się do boju. Nie lękaj się głosić prawdy, tak jak zostanie ci objawiona, i nie ustawaj w swych wysiłkach, by szerzyć prawdę i wolność pośród ludzi”.
źródło: Personal Experience by Judge Edmonds; „The Shekinah”. Edited by S.B.Brittan. Vol.I-III New York, 1853.