Auto-Suggestion Among Physicians
J. W. Van Deventer
Żadna grupa zawodowa nie podlega tak całkowicie autosugestii lub autohipnozie jak lekarze. Studenci medycyny nie uczą się, jak nas leczyć, ale jak postępować zgodnie z zasadami szkoły, do której należą. Bardzo niewielu ma na tyle otwarty umysł, by zrozumieć, że książki, które studiują, oraz wykłady, których słuchają, nie zawierają głównie faktów, lecz opinie lekarzy, którzy je napisali. Nie zdają sobie też sprawy z tego, że istnieje równie wielu i równie dobrych lekarzy przeciwnych każdej zasadzie, jaką są uczeni, jak i tych, którzy ją popierają.
Na przykład, odkąd dr Jenner – który swoją drogą nie był legalnie lekarzem – przedstawił światu swoją teorię szczepień, pojawiło się wiele kontrowersji na temat jej skuteczności. W ubiegłym roku dr C. S. Carr z Columbus w stanie Ohio opublikował książkę zawierającą opinie 245 lekarzy praktykujących we wszystkich stanach USA, którzy zgodnie stwierdzili, że szczepienia są bezwartościowe jako środek zapobiegawczy przeciwko ospie.
Kilka lat temu pewien lekarz z Arkansas opublikował w różnych czasopismach medycznych metodę leczenia duru brzusznego, którą uznał za niezawodną. Przez następne miesiące prasa medyczna była pełna artykułów na temat tej terapii – co najmniej połowa autorów uznała ją za bezwartościową, a niektórzy twierdzili nawet, że wszyscy pacjenci, których tak leczyli, zmarli. Który lekarz był więc odpowiedzialny za ich śmierć – ten, który opracował leczenie, czy ten, który je zastosował?
British Medical Journal w niedawnym artykule stwierdził, że każde nowe odkrycie w medycynie i chirurgii musiało pokonać ogromny opór i aktywną niechęć. Lekarze są bowiem tak zahipnotyzowani przez książki, które studiują, oraz wykłady, których słuchają, że odmawiają wiary w jakąkolwiek prawdę spoza ich treści – dopóki nie zostaną zmuszeni. Kiedy dr McDowell po raz pierwszy przeprowadził operację wycięcia jajnika, trzech innych lekarzy z jego miasta zebrało tłum, by zlinczować go w domu pacjentki, sądząc, że kobieta na pewno umrze, ponieważ tak „mówiły książki”. Tymczasem pacjentka przeżyła i wróciła do zdrowia.
Dr Oliver Wendell Holmes twierdził, że gorączka połogowa była zaraźliwa. Za to stwierdzenie został jednomyślnie wyśmiany przez lekarzy z Nowej Anglii. Ich książki twierdziły, że tak nie jest – więc nadal mordowali matki przez co najmniej dekadę, zanim uznano prostą prawdę i zdrowy rozsądek.
Nawet nowa, uniwersalna świeża dieta dla gruźlików została uznana za obelgę dla inteligencji przez londyńskie towarzystwo lekarskie. Dopiero gdy dr Hugh McCormick zaczął ją promować, uznano ją za wartościową.
Najgorszą cechą autosugestii, która rządzi środowiskiem lekarskim, jest to, że rani nie tylko pacjentów, ale też samych lekarzy. Dziesiątki tysięcy gruźlików zmarło z powodu braku świeżego powietrza – zakazanego im przez lekarzy. Gorączka połogowa dziesiątkowała społeczności, zanim lekarze przyznali, że choroba jest zaraźliwa i że należy stosować podstawowe środki ostrożności.
Malaria zabijała dziesiątki tysięcy ludzi rocznie, mimo stosowania chininy i innych leków, aż do momentu, gdy komary przenoszące zarazki zostały wyeliminowane przez osuszanie bagien i stosowanie nafty. Żółta febra pustoszyła wybrzeża Atlantyku i Zatoki Meksykańskiej niemal każdego roku, dopóki nie potwierdzono odkrycia dr Sternberga, że przenoszą ją komary z rodzaju anopheles.
Co jakiś czas cywilizacja dokonuje postępu przez przeniesienie zwłok z jednego cmentarza na inny – i niemal zawsze okazuje się, że około 1% ciał pochowano żywcem. W prawie każdym takim przypadku lekarz, po zastosowaniu testów uznanych wielokrotnie za bezwartościowe, ogłaszał ofiarę transu czy katalepsji za zmarłą i nakazywał pochówek. Chyba że katalepsja wystąpiła podczas choroby zakaźnej – wtedy nie było mowy o rozkładzie, więc lekarz i jego hipnotyzowani przez niego bliscy sami składali żyjące ciało do grobu.
Zdrowie jest naszym najcenniejszym dobrem – a najlepszym sposobem, by je zachować, jest zlikwidowanie wszystkich „patologii” i innych medycznych nonsensów, i zastąpienie ich wspólną prawdą wszystkich szkół, z prostym, zdrowym rozsądkiem jako podstawą.
Jeśli jesteś naprawdę chory, czy to ważne, czy jesteś leczony alopatycznie, homeopatycznie, hydroterapeutycznie, elektroterapeutycznie, osteopatycznie czy przez chrześcijańską naukę lub magnetyczne uzdrawianie? Liczy się tylko to, czy jesteś wyleczony. Nazwa terapii nie ma znaczenia, jeśli przynosi rezultat.
Błędy innych zawodów mogą skutkować stratami finansowymi. Błędy lekarzy zbyt często kończą się śmiercią. A my – ty i ja – umieramy. Dlatego tak ważne jest, by lekarz nie był naszym katem, lecz zbawcą. Powinien odrzucić hipnotyczne urojenia o własnej nieomylności i szukać prawdy o chorobie, gdziekolwiek ją znajdzie – bez względu na szkołę czy kierunek.
źródło: Auto-Suggestion Among Physicians autor J. W. Van Deventer; Mountain Pine – December 1906.