Niedawno uczestniczyłam w koncercie w kościele dworskim w Lucernie, gdzie słynna artystka śpiewała „Ave Maria” oraz modlitwę świętej Elżbiety, tę ostatnią skomponowaną przez Liszta. Jeszcze bardziej niż piękną muzyką zajmowała mnie jednak symbolika niektórych części kościoła.
W przyćmionym świetle wieczoru mogłam dostrzec w bocznej kaplicy piękną postać Wniebowziętej, powoli wznoszącą się ku niebu, z twarzą wyrażającą zachwyt boskiej miłości. Jej oczy były pełne światła Nieba, promieniującego z serca – jedynego prawdziwego nieba. Czytaj dalej