Leki a rozszerzenie świadomości

Leki a rozszerzenie świadomości
autor: H. Saraydarian

Przez wieki ludzie przeczuwali, że w człowieku i naturze istnieje coś większego i głębszego, niż to, co może uchwycić nasza zwykła, codzienna świadomość. Intuicyjnie wiedzieli, że jest coś więcej – coś, z czym w jakiś sposób obcują, i z czego czerpią więcej światła, więcej radości oraz większy spokój. Tak więc przez stulecia istoty ludzkie dążyły do odnalezienia tego głębszego Bytu.
W starożytnych religiach ten wewnętrzny, głębszy Byt nazywany był duszą, duchem, Buddą, wewnętrznym Chrystusem, nadzieją chwały. Określano go także jako ośrodek wolności, cichego obserwatora, obecność, prawdziwe JA, a nawet Ojca.

Aby odnaleźć to wewnętrzne Centrum, ludzie szczerze poszukujący prawdy tworzyli zewnętrzne środki, takie jak ceremonie, rytuały, jogę; udawali się w odosobnienie, pościli, rozwijali specjalne techniki medytacji, modlitw, kontemplacji czy samadhi. Te zewnętrzne pomoce, połączone z pragnieniem postępowania sprawiedliwego, umiłowaniem miłosierdzia oraz chodzeniem w pokorze, umożliwiały im przekraczanie własnych ograniczeń.

Z tego procesu powstały różne religie. W istocie religia jest jedynie drogowskazem prowadzącym do tego wewnętrznego sensu, do tego wewnętrznego Źródła w człowieku i naturze. Kiedy usuwa się z życia człowieka oddanego tym wartościom zewnętrzne dodatki i sztuczne formy, pozostaje most łączący nierzeczywiste z Rzeczywistym, człowieka bezradnego z jego wewnętrznym źródłem mocy.

Prawdziwa psychologia – będąca nauką o duszy – jest badaniem poszukiwania tego wewnętrznego świata. Jest badaniem praw, które rządzą opisanym wyżej procesem budowania mostu. Prawdziwa edukacja jest również poszukiwaniem prawdziwego człowieka oraz metod rozwijania techniki służącej wydobyciu go na pełny wyraz. Prawdziwa sztuka, we wszystkich swoich aspektach, jest ekspresją głębszego człowieka. Talent, geniusz, tkwi w wewnętrznym człowieku i nauczył się wyrażać poprzez słowa, barwy, dźwięki, ruchy i formy.

Celem całego życia jest poszerzanie świadomości ku coraz wyższym poziomom myślenia, odczuwania i działania, abyśmy mogli „mieć życie w obfitości”. Na Wschodzie droga do głębszego człowieka wiedzie przez medytację i jogę. Na Zachodzie – przez filozoficzną kontemplację, psychoanalizę i sztuki.

Tak stara jak religia jest też inna technika, używana do „poszerzania” ludzkiej świadomości. Wiele osób stosowało specjalne zioła, kwiaty lub nasiona. Praktyka ta była i jest nadal stosowana przez niektóre grupy religijne w Azji, Europie i Ameryce. Narkotyki były popularne w starożytnych Indiach, Egipcie i Ameryce Południowej; ich zapisy wspominają różnego rodzaju grzyby, pejotl, meskalinę, fermentowaną herbatę, alkohol, opium, specjalne kadzidła, perfumy, maści, haszysz oraz inne mniej znane substancje.

Poszukiwanie dróg na skróty

Warto zauważyć, że od 1900 roku obie techniki zwróciły na siebie uwagę opinii publicznej.
Z jednej strony mamy długą i wymagającą ścieżkę dyscypliny, medytacji, kontemplacji oraz rzeczywistego osiągnięcia wyższych poziomów świadomości.
Z drugiej – mamy narkotyki, w różnej postaci, służące do mechanicznego „rozszerzenia” świadomości w celu osiągnięcia „wyższych” doświadczeń.

Jezus opowiedział przypowieść, która dobrze pasuje do tego zagadnienia. Powiedział, że „niektórzy wchodzą do domu przez okna i są złodziejami”.
Złodziej nie mieszka w domu – rabuje go i w końcu ponosi karę.

Narkotyki, w najlepszym wypadku, otwierają okno na świat astralny.
Naruszają ścianę eteryczną i zmuszają świadomość do prześlizgnięcia się przez tę szczelinę w świat astralny – fantastyczne miejsce pełne urzekających, złudnych barw i form.
Żaden narkotyk nie może wznieść świadomości wyżej niż poziom astralny.

Wiemy, że plan astralny jest planem złudzeń, a ten, kto zostaje tam uwięziony, nie może łatwo powrócić do światła rzeczywistości.

Niektórzy twierdzą, że stają się kreatywni po użyciu narkotyków; że otrzymują nową inspirację i odwagę, by się wyrażać.
To prawda, lecz nie wiedzą, z jakiego poziomu i z jakiego źródła ta inspiracja pochodzi.
Może pochodzić z umysłu reaktywnego, gdzie została wcześniej zapisana. Często bowiem nasze czytanie i słuchanie rejestruje się mechanicznie w umyśle reaktywnym, a następnie wyraża w nowych formach i barwach – jesteśmy „odurzeni” taśmami mentalnych nagrań.

Człowiek może też stać się opętany przez pewne myśli unoszące się w przestrzeni i wyrażać je tak, jak robi to medium. Może stać się wrażliwy na idee mieszkańców świata astralnego, którzy pragną komunikować się z naszym światem zmysłów za jego pośrednictwem. Narkotyk daje im ku temu sposobność, a osoba będąca w iluzji uważa, że stała się twórcza dzięki substancji, którą zażyła.

Niektórzy użytkownicy narkotyków mówią, że widzą takie piękno form i kolorów, których nie da się wyrazić słowami. To prawda – widzą „niewytłumaczalne” kształty i barwy, ponieważ ich świadomość nie jest jeszcze gotowa funkcjonować na planie, na który wtargnęli.

Przyjrzyjmy się następującemu diagramowi:

                                B |———– Emotional or Astral plane
Etheric wall —|——————————-
A |———– Physical plane

Człowiek jest równy swojej świadomości. Tam, gdzie znajduje się jego świadomość, tam znajduje się i on sam. Załóżmy, że A jest jego poziomem świadomości. To jego miara, jego „przykładnia”, którą trzyma w ręku. Może wyjaśniać rzeczy i podchodzić do nich jedynie poprzez pięć zmysłów.

Ale jeśli zażywa narkotyki, mogą one otworzyć okno na poziomie B, gdzie istnieje inny świat miraży. Człowiek, który posiada świadomość jedynie na poziomie fizycznym (A), będzie miał ogromne trudności z interpretacją czegokolwiek na poziomie B.

Prawdą jest, że wejdzie w kontakt z innym wymiarem, innym światem, lecz to samo w sobie (per se) nie daje mu potrzebnych narzędzi do przetworzenia i zinterpretowania tamtejszych doświadczeń.

Przypuśćmy, że ma świadomość o „200 stopniach” na poziomie fizycznym – czyż nie będzie zdezorientowany? A więc biedny człowiek patrzy przez wymuszony wyłom w świat astralny, a gdy wraca, jego naturalna miara jest częściowo zniekształcona.

Omawiamy tutaj dwie różne rzeczy:
a) świadomość oraz
b) mechanizm.

Narkotyk nie rozwija świadomości – wpływa jedynie na mechanizm. Człowiek ma tę samą świadomość, ale nagle ta świadomość patrzy przez szczelinę na zupełnie nowy świat. Oczywiście świadomość zostaje poruszona, ale nie jest rozszerzona. Można to porównać do ryby, która wyskakuje nad powierzchnię wody, po czym znowu wpada w swój zwyczajowy żywioł.

Miłość w świecie astralnym

Wiemy, że na pierwszych poziomach planu astralnego znajdują się nasze życie pragnień. Tam możemy mieć wszystko, czego tylko zapragniemy. Większość użytkowników narkotyków zostaje uwięziona właśnie w takim świecie przyjemności. „Rozkoszują się” nim dniem i nocą – tak długo, jak długo działają narkotyki. Jednak kiedy się budzą, trudno im ponownie dopasować się do życia fizycznego. Ci, którzy używają narkotyków stale, są straceni na obecne życie. Gdy wpływ narkotyku mija, życie wydaje się surowe, brutalne i trudne. Uciekają więc z powrotem do swego świata marzeń, gdzie zaspokajają każde pragnienie bez wysiłku i bez odpowiedzialności. Taka osoba jest stratą dla społeczeństwa i traci zarazem cały swój duchowy rozwój.

Na drugim i trzecim poziomie planu astralnego znajdują się subtelniejsze elementy i złudzenia; tam spotykamy dumę, nienawiść i zazdrość – odgrywane i zaspokajane.

Na wyższym poziomie zostaje spełnione nasze życie dewocyjne. Znajdują się tam obiekty naszego oddania, takie, jakimi je ubarwiliśmy i przyodzialiśmy, i one obdarzają nas „rajem”, do którego dążymy. Na tym poziomie spotykamy też naszych „leworęcznych braci”, wilki w owczych skórach, którzy próbują wciągnąć nas do swoich zasięgów „braterstwa” i nakłonić do kroczenia ciemną ścieżką. Pobudzają głównie nasze żądze seksualne, skłonności materialistyczne, dumę oraz wolę dominowania.

Na jeszcze wyższym poziomie spotykamy pewne formy artystyczne, muzyczne barwy i fantastyczne typy sztuki. To jak patrzenie przez kalejdoskop, gdzie formy nieustannie się zmieniają. Sztuka współczesna jest zniekształconym odbiciem tego poziomu.

Na jeszcze wyższych poziomach planu astralnego możemy zetknąć się z kodeksami moralnymi i archetypami, lecz wszystko to wydaje się wymieszane w fantasmagorycznym morzu zwodniczych iluzji i sił. Narkotyki prowadzą nas do świata, w którym przez krótki czas możemy latać i stać się albo potworem, albo czteropłatowym aniołem.

Gdy człowiek wchodzi do innego wymiaru, jak np. plan astralny, przez użycie narkotyków lub inne niedozwolone środki, znajduje się w stanie bezczasowości. Tam przeszłość, teraźniejszość i przyszłość przesuwają się nieustannie, a większość jego proporcji i miar zostaje zaburzona. Po ustaniu działania narkotyku odczuwa silną potrzebę opowiadania lub pisania o swoich doświadczeniach, lecz zauważa, że nie może zrobić tego rzeczowo, ponieważ nie posiada odpowiedniego słownictwa, a jego mózg nie potrafi sformułować i przetłumaczyć wrażeń pochodzących z planu astralnego.

Powoduje to głębokie zamieszanie w jego umyśle i powstaje prawdziwy konflikt między jego głęboką potrzebą wyrażenia siebie a przeszkodami, na które natrafia. Człowiek traci poczytalność i cierpi fizycznie. Nie zawsze następuje to natychmiast, lecz prędzej czy później, gdy świat iluzji przytłacza i miesza się z rzeczywistością.

Zanim człowiek wejdzie w poziomy subiektywne, musi być przygotowany; musi zbudować mechanizm, który będzie pełnił rolę tłumacza i transformatora – od bezczasowości do czasu, od abstrakcji do konkretu. Wyższe wymiary same w sobie niczego do człowieka nie dodają, bo nie może on przyjąć nowej idei, wizji czy wiedzy, dopóki nie stworzy w sobie nowego mechanizmu. Przyciąga ku sobie to, czym jest.

Przenikając na wyższe plany dzięki narkotykom, człowiek ani się nie zmienia, ani nie unosi – podobnie jak nie zmienia się jego świadomość, jeśli nagle przeniesiemy go z poziomu morza na wysokość 2000 metrów. Wszystkie doświadczenia człowieka na planie astralnym są mechaniczną odpowiedzią na jego znane lub nieznane sny, pragnienia, życzenia, aspiracje, oddanie, uczucia i emocje. W prawdziwym świecie emocjonalnym wszystkie te elementy zostają uwolnione i w pełni spełnione.

Duchowy postęp człowieka dokonuje się poprzez powolną transformację i transmutację substancji jego mechanizmu. Jeśli dziecko kupi zaawansowany podręcznik matematyki, samo posiadanie tej książki nie nauczy go rozwiązywania skomplikowanych problemów. Dopiero po latach nauki matematyki będzie gotowe skorzystać z tej książki. Oznacza to konieczność zbudowania lepszego mechanizmu rozumienia – nowego zestawu „maszyn dodających”, które wykonają wstępne etapy rozumienia i pojmowania.

Najbardziej zastanawiającą rzeczą dotyczącą planu astralnego jest to, że kiedy ludzie do niego wchodzą, biorą wszystko, co tam widzą, za rzeczywiste, i sądzą, że są prawdziwymi świadkami tych zjawisk. W rzeczywistości to, co widzą, nie jest realne – jest odbiciem ich własnych twórczych wyobrażeń. Wszystko, o czym marzą, zostaje tam urzeczywistnione. Zdumiewające jest to, że nawet nie mają pojęcia, iż śnią. Po powrocie do świadomości człowiek często opowiada o rozkazach lub przesłaniach, które „otrzymał” z tamtego świata, nie wiedząc, że wszystko, co otrzymał, zostało mu dane przez niego samego.

Niektórzy „pseudoprorocy”, „nauczyciele mądrości”, „przywódcy” są inspirowani na planie astralnym przez autohipnozę. Uważają, że są ważnymi osobistościami. Ogarnia ich obsesja idei, nakazu, światła lub objawienia, które rzekomo otrzymali z wyższych źródeł, i są gotowi na wszelkie poświęcenia, by udowodnić światu, że zostali „posłani”, aby przekazać boskie przesłanie. Taką iluzję wprowadza człowieka droga narkotyków lub medytacje i ćwiczenia na ścieżce leworęcznej.

W świecie istnieje wielu ludzi z zaburzeniami, którzy w taki czy inny sposób weszli w świat złudzeń i zostali tam uwięzieni. Niektórzy uważają, że osiągnęli Pełnię Jaźni i reprezentują Boga na świecie albo że są prawdziwymi posłańcami Boga. Są zagubieni w iluzjach planu astralnego i bardzo trudno ich uleczyć. Najlepsze, co można zrobić, to spróbować załatać szczelinę w ciele eterycznym między planem fizycznym a astralnym. Medycyna nie może im pomóc; może jedynie ograniczyć wrażliwość organizmu, który rejestruje wrażenia z planów astralnych. Wpływy te nadal do nich docierają i nadal oddziałują na życie mentalne i fizyczne, lecz osoba nie jest tego świadoma.

Ci, którzy wchodzą na wyższe poziomy poprzez właściwą medytację i służbę, są znani dzięki swoim rzeczywistym osiągnięciom. Stają się bardziej twórczy, bardziej tolerancyjni, wyrażają głębsze poczucie jedności, większą miłość, oddanie, nieszkodliwość, zdolność do organizacji, silniejsze przywództwo, większą gotowość do służby, świadome cierpienie za innych, wolę, wolność, bezinteresowność, pokój, odwagę, wytrwałość, lojalność, szczerość, wierność, wdzięczność itd. Tymi miarami ocenia się tych, którzy kroczą ścieżką prawą.

W większości przypadków użytkownik narkotyków jest „towarzyszony” przez pewne bezcielesne istoty, które tworzą posthipnotyczne sugestie. Osoby będące pod wpływem narkotyków i sugestii są uwięzione w jeszcze głębszej iluzji; każda sugestia, która dotyka człowieka, zamienia się w aktywny dramat lub komedię na planie astralnym, a potem, gdy wracają do normalnej świadomości – staje się rozkazem. Bardzo trudno wyrwać ich z sieci, w którą zostali złapani.

Użytkownik narkotyków może mówić, że ma lepsze relacje z innymi ludźmi i większą łatwość wyrażania myśli. To możliwe, ale prawdziwy człowiek – świadomość – nie rozwija się; jest jedynie hipnotyzowany do działania mechanicznego. Gdy stan hipnotyczny ustępuje, prawdziwy człowiek jest słabszy niż wcześniej, ponieważ działał według narzuconego rozkazu – nie był sobą.

Rzeczywiście istnieje podobieństwo między opisami pewnych stanów ekstazy wywołanej medytacją a stanami po narkotykach psychodelicznych. Zachodni świat myli się co do celu medytacji. Uważamy, że celem medytacji jest ekstaza. Gdyby tak było, zwolennicy używania psychodelików w celu wywołania ekstazy mieliby mocniejszy argument. Jednak ekstaza dla dojrzałego medytującego jest czymś, co należy przekroczyć, zastępując ją stanem zrównoważonej, jasnej mentalnej świadomości. W tym stanie można postrzegać wielkie inspiracje głębszego znaczenia i syntezy oraz zakotwiczać je w praktycznych formach, które służą postępowi ludzkości.

Dobrze wiedzieć, że ekstaza ma różne stopnie doświadczenia. Mamy ekstazę fizyczną i emocjonalną – i w obu stanach umysł jest na krótko wyłączony. Takie stany mogą być osiągnięte poprzez relacje seksualne, alkohol lub narkotyki. Gdy doświadczamy ekstazy mentalnej, wielka radość zalewa obszar umysłu. Jednak nie są to prawdziwe ekstazy duchowe. Prawdziwa ekstaza zaczyna się, gdy człowiek wchodzi w domenę intuicji dzięki ezoterycznej medytacji i kontemplacji. Tam małe ja wraz ze swoimi problemami znika, a człowiek widzi prawdziwe piękno stworzenia i chwalebną przyszłość ludzkości. Ta ostatnia ekstaza jest naprawdę twórcza i stanowi autentyczne przeżycie szczytowe. Jest twórcza, ponieważ człowiek pozostaje świadomy podczas doświadczenia, wykorzystując most zbudowany między umysłem a wyższymi planami. Ten most służy do przekazywania wyższych doświadczeń do świata niższego – w formie naukowych objawień i twórczych form.

Narkotyki działają na mechanizm, a nie na świadomość. Odwracają naturalny proces i prowadzą wyłącznie do kłopotów. Ezoterycznie to świadomość tworzy mechanizm i go zmienia. Rozwijając świadomość, człowiek rozwija również swoją stronę fizyczną. Jego ciało eteryczne, ciało mentalne i ciała wyższe rozwijają się wraz z rozwojem świadomości. Prawdziwa medytacja i edukacja ukierunkowane są na rozwój świadomości. Wraz z jej wzrostem i pogłębieniem substancja ludzkich planów staje się coraz bardziej zorganizowana i udoskonalona, aby lepiej wyrażać nowe światło, które ją przenika. W ten sposób rozwija się układ nerwowy, gruczołowy oraz ośrodki energetyczne – na potrzeby aktywności wyższych wymiarów. To normalny i naturalny rozwój świadomości człowieka oraz jego mechanizmu.

Ciąg dalszy nastąpi w następnym numerze.

źródło: Drugs and the Expansion of Consciousness author H. Saraydarian Part I; New Age Interpreter VOL. XXIX – FIRST QUARTER. 1968. Part II – VOL. XXIX SECOND QUARTER, 1968.

Część II

II

[Przypis redakcyjny: Pierwsza, obszerniejsza część tego artykułu ukazała się w poprzednim numerze Interpreter. Wciąż jest dostępna.]


Przygotowanie do doświadczeń wyższych wymiarów

Na ścieżce rozwoju, przechodząc z jednego planu na drugi, most musi zostać zbudowany zanim człowiek będzie mógł działać na wyższych poziomach. Nie można wygłosić wykładu uniwersyteckiego dziecku, które nie potrafi jeszcze czytać. Owszem, dziecko może udawać, że jest gotowe, ale natura ma swoje prawa – musi wzrastać stopniowo, osiągając kolejne poziomy z pełnym zrozumieniem.

Człowiek musi wejść w świat astralny – prędzej czy później – ale z przygotowaną świadomością i znajomością tego planu, i to jako obserwator, a nie aktor. Tu znajduje się samostanowienie, droga do Centralnego Ja, droga do stania się tym Ja.
W stanie hipnotycznym lub odurzonym narkotykami człowiek oddala się coraz bardziej od swego Prawdziwego-Siebie.

W medytacji uduchawiamy ciała, podnosimy ich wibracje, łączymy je z wyższymi poziomami i rozwijamy nową świadomość; zbliżamy się do Centralnego Życia.
Używając narkotyków, wywołujemy sztuczną łączność z wyższymi planami, na które świadomość nie jest jeszcze gotowa. To tak, jakby posadzić niewyszkolone dziecko na nieujarzmionym koniu i pozwolić im obu pędzić w niekontrolowany sposób.

Medytacja jest procesem, poprzez który dziecko rozwija się i staje się gotowe dosiadać konia, mając pełną kontrolę nad sobą i nim.

Medytacja uwalnia wewnętrzne piękno i przekształca człowieka poprzez wylewanie światła. Oczyszcza złudzenia planu astralnego, niszczy iluzje planu mentalnego – daje wolność świadomości.


Kusząca droga złudzeń

Narkotyki pomnażają złudzenia i prowadzą użytkownika do stanu, w którym traci kontrolę nad swoim instrumentem analitycznym, rozumującym i syntetyzującym.
Traci kompas.

Może wejść do klasy astronomii i widzieć symbole, formuły, wykresy – lecz nic z tego nie rozumieć. Aby wejść w obcy kraj, potrzebne jest zrozumienie. Matematyczna formuła, której się nie rozumie, nie istnieje realnie dla człowieka; staje się prawdziwa dopiero, gdy ją pojmie. Tak samo dzieje się na wszystkich wyższych poziomach istnienia.

Tam znajdują się głębsze rzeczywistości i większe piękno, niż te, które kiedykolwiek można znaleźć na najniższych kręgach życia.

Ludzie często wchodzą w te wyższe światy z zasługi lub łaski.
Święty Paweł mówi o sobie:

„Znam człowieka w Chrystusie przed czternastu laty – czy w ciele, czy poza ciałem, nie wiem; Bóg wie.
Został on porwany aż do trzeciego nieba…
Znam tego człowieka… że został porwany do raju i słyszał niewysłowione słowa, których człowiekowi mówić nie godzi się.”
2 Kor. 12:2–4

Jeśli nasza świadomość jest przygotowana, możemy otrzymać szansę wejścia na takie plany, a nawet przebywać tam tak długo, jak zdołamy – ale potem musimy wrócić do świata ludzi jako przewodnicy, inspiratorzy, prorocy. Dotknęliśmy rzeczywistości, a nic nie może już zmienić naszego rozumienia i oddania.

Jeśli jednak człowiek poprzez zakazane metody wejdzie w wyższe światy, zobaczy i usłyszy pewne rzeczy, ale będzie je interpretował według rozumienia niższych planów, tworząc skostniałe iluzje.
Najczęściej tacy ludzie tracą równowagę w świecie fizycznym, ponieważ ich miara osądu zostaje wypaczona.

Żyją życiem nierealnym, chaotycznym, często niszczą wszelkie kodeksy moralne i prowadzą życie dzikie. Tracą lojalność, posłuszeństwo, szacunek dla prawa.
To znak, że dokonali nielegalnego wejścia na wyższe plany i stracili kompas życia fizycznego.

Ponieważ ich „transformator” nie był gotów, nie mogli żyć na żadnym planie zgodnie z jego prawami.
Są więc zgubieni dla wszystkich planów i muszą zaczynać od nowa – od najniższego.


H. P. Blavatsky wyjaśnia:

„Każda istota musi sama zdobyć prawo, by stać się boską, poprzez samodoświadczenie.”
The Secret Doctrine, t. 1, s. 107

Intensywne wysiłki duchowe poprzez medytację i prawe życie dają aspirantowi pokój wewnętrzny i inne cnoty, pozwalają wejść na głębsze poziomy istnienia, połączone licznymi mostami psychologicznymi i duchowymi.

Przez te mosty człowiek wychodzi poza siebie i stopniowo przenosi świadomość na wyższe poziomy, gdzie może rozumieć, analizować i wyrażać Boski Plan.


Człowiek używający narkotyków traci swoje miejsce w Planie

Oznacza to, że traci swoje wysokie powołanie i nie może świadomie brać udziału w realizacji wielkiego Planu dla ludzkości.
Jego część Planu znajduje się w najgłębszym centrum jego istoty, lecz nie może do niego dotrzeć.
A jeśli próbuje, pogrąża się w morzu złudzeń i widzi zniekształcony obraz Planu.
W końcu ten obraz przejmuje nad nim kontrolę i prowadzi do degeneracji.


Rozwój pod świadomą kontrolą

W rozwoju naturalnym człowiek zachowuje wszystkie swoje osiągnięcia, gdy przekracza progi wyższych światów i powraca.
W sztucznych „przebiciach” – po powrocie traci to, co wcześniej zapisane było w jego świadomości, zachowując jedynie rany na swoich ciałach subtelnych.

Adept prawej ścieżki jest jak człowiek, który zarabia pieniądze uczciwie i cieszy się nimi przez całe życie.
Adept lewej ścieżki jest jak kasjer, który obraca wielkimi sumami – ale żadna z nich nie należy do niego.

Człowiek musi osiągać wyższe poziomy świadomie, krok po kroku.
Musi kontrolować każdy ruch i płacić cenę każdego postępu. W ten sposób ma pod stopami most przez całą drogę, może iść naprzód lub wracać według potrzeby.

Wędrując ku Prawdziwemu-Sobie, buduje mosty i integruje swój siedmioaspektowy mechanizm, własnym wysiłkiem i pracą.
Gdy most zostanie zbudowany między wszystkimi jego pojazdami, może przywołać Światło Wewnętrzne słowami:

„O, Ty, Samobjawiający się, objaw się we mnie.”

Kiedy zaczyna się objawienie Jaźni, człowiek stopniowo usuwa rusztowanie, które budował przez wieki poprzez naukę i doświadczenie. Powoli światło słońca promieniuje i unicestwia wszystkie środki, które służyły do osiągnięcia celu, aż prawdziwe Ja zostaje urzeczywistnione.

W Nowej Erze tym, którzy będą gotowi, zostanie dana nauka antahkarany – nauka przechodzenia w wyższe wymiary w pełnej świadomości i stawania się prawdziwie twórczym agentem, pełnym radości i błogości.

Wyższe Ja przemawia do Niższego Ja

Boska Bezosobowość do ludzkiej osobowości

Możesz – posługując się swoją osobowością – próbować tysiąc razy po tysiąckroć przebić się przez skorupę swojej ludzkiej świadomości.

Wynikiem tego będzie jedynie, jeśli w ogóle, wyłamanie drzwi, które przygotowałem pomiędzy światem form namacalnych a sferą niematerialnych snów; a gdy te drzwi zostaną otwarte, nie będziesz już w stanie powstrzymać intruzów z dala od swojej prywatnej dziedziny – chyba że za cenę wielkich trudów i cierpienia.

Lecz nawet poprzez takie cierpienie możesz zdobyć siłę, której ci brak, oraz mądrość potrzebną, by pojąć, że dopóki nie wyrzekniesz się wszelkiego pragnienia wiedzy, dobra, a nawet zjednoczenia ze Mną – dla korzyści własnej – nie możesz rozwinąć swych płatków, ukazując doskonałe piękno Mojej Boskiej Natury, odrzucić skorupę ludzkiej osobowości i wkroczyć w chwalebne Światło Mojego Niebiańskiego Królestwa.

We wszystkim, czego szukasz, i we wszystkim, o co zabiegasz – czyń to z wiarą i ufnością we Mnie, twoje Prawdziwe Ja wnętrza, i bez niepokoju o rezultaty; albowiem rezultaty są całkowicie w Mojej pieczy, i Ja się nimi zajmę.

Twoje wątpliwości i twój niepokój należą jedynie do osobowości, a jeśli pozwolisz im trwać, doprowadzą cię jedynie do porażki i rozczarowania.