Krople rosy dla naszych małych aniołków
Z legendarnych pieśni i opowieści Zendu
O naszej Starożytnej Matce Ainyahicie
Przetłumaczone przez Jego Eminencję Dr. O. Z. Hanish
Nasza Mała Matka, Ainyahita, uwielbiała rozmawiać z różnymi swoimi towarzyszami zabaw – całą naturą. Każdego ranka wstawała bardzo wcześnie, aby przywitać starego Ojca Słońce, wielką światłość niebios, mając nadzieję, że jej pieśń pochwalna zostanie uniesiona wraz z pierwszymi promieniami światła na najdalsze zakątki ziemi, przynosząc dzieciom Bożym radość i szczęście, które odczuwała w sercu i które pragnęła przekazać jako dar od Mazdy.
Ta starożytna Mała Matka była „Aniołem Pokoju”, który przybył na ten świat jako wspaniały dar z Tronu Niebiańskich Królestw – tak, aby głos Boga mógł powołać swoje dzieci do bajecznych ogrodów pokoju, miłości i radości, gdzie już nigdy nie musieliby błąkać się po dolinach wątpliwości i lęku, gdzie nogi się potykają, a ramiona sięgają w ciemność, szukając drogi prowadzącej ku światłu, nie wiedząc jednak, dokąd się zwrócić. To właśnie dzięki gorącym modlitwom i świętym czynom tej Matki-Anioła żyjemy dziś w świecie, w którym Ona niegdyś mieszkała.
Nawet po tysiącach i tysiącach lat, Mazda (Największe Światło ze Wszystkich Świateł) obdarza Ainyahitę jednym wielkim życzeniem: „żyć w sercu, duszy i umyśle swoich dzieci i krewnych”.
Gdy Ainyahita była jeszcze małą dziewczynką, pewnego razu posadziła nasiona kashu, czyli słonecznika, ku chwale naszego Pana, Boga Mazdy, i ku wzrostowi własnej duszy w materii. Te dwie grządki kwiatowe rosły obok siebie i wkrótce małe nasionka posłały swe zielone posłańce przez mroczne ściany ziemi do krain światła; ku ciepłej miłości promieni Khorhsheda, Słońca. Błagały i wzywały wszystkie dzieci Boże, by wyszły i powitały Go w ramionach Jego nigdy niegasnącego blasku – poza ciemną czarnoziemną glebą.
Łzy radości często spływały jak kropelki rosy przez piękne zasłony różnego rodzaju ziół, pokrywając oblicze Khorhsheda i opadając na czarną ziemię, gdzie drzemały te drobne klejnoty. Gdy pocałunki i łzy Khorhsheda obudziły długi sen tych cennych nasion, ich radość była tak wielka, że wróżki nocy tańczyły wokół nich; a wkrótce rosły silne, kołysząc się w rytmie wiatru i pieśni całej natury.
Ainyahita troszczyła się o nie dzień po dniu, a jej miłość do kwiatu Mazdy była tak wielka, że zapomniała doglądać swojej własnej małej rośliny, przelewając całe swoje uczucia na słonecznik posadzony ku pamięci Mazdy. Jeśli promienie Khorhsheda były zbyt gorące – osłaniała tę świętą roślinę; jeśli deszcze były zbyt obfite – również ją chroniła; jeśli zbliżały się do niej obce stworzenia – np. insekty – usuwała je, obmywała roślinę i troszczyła się o nią dniem i nocą.
Ale pewnego smutnego dnia ten ukochany kwiat odmówił spotkania wzroku Ainyahity i opuścił główkę, aż wróżki powietrza poniosły jego czysty duchowy blask do innych pól pracy.
Kiedy Ainyahita zwróciła się do swojej własnej rośliny – tej, którą zaniedbała i porzuciła – jej serce rozdzierał ból, gdyż oto stała – tak dumna i wyprostowana, ciesząca oko – ale ta, którą najbardziej kochała i pielęgnowała ponad wszystko inne na świecie, zwiędła i umarła.
Nikt nie mógł pocieszyć tej Matki-Anioła; nikt – aż do momentu, gdy usłyszała głos Mazdy mówiący w jej własnym sercu – wtedy zrozumiała swój błąd.
SHRASCHA
(W przyszłym miesiącu opowiemy, dlaczego kwiat, posadzony ku pamięci Mazdy, nie wyrósł.)
źródło: DEWDROPS FOR OUR LITTLE ANGELS; MAZDAZNAN – USA 27 January 1913.