Praktyczne wskazówki
autor: J. Brotherre Tetlow
Amerykański biskup Kościoła episkopalnego w toku rozmowy z dr. J. Rodesem Buchananem zauważył, że kiedy dotykał mosiądzu, nawet w ciemności – a więc wtedy, gdy nie mógł wiedzieć, z jaką substancją zetknął się w danej chwili – natychmiast odczuwał nieprzyjemny wpływ i rozpoznawał odpychający metaliczny smak. To wystarczyło doktorowi. Naprowadziło go to na linię badań, których wyniki zapisał w swoim Manual of Psychometry. Książka ta trafiła później w ręce profesora Dentona, który poszerzył zakres tych dociekań i skierował je ku nowym, szerszym obszarom. Doktor szukał dowodów w dziedzinie psychologii i medycyny. Profesor zajął się rozleglejszymi królestwami archeologii i geologii.
Nie mam zamiaru przytaczać tutaj jego zapisu doświadczeń; po prostu odsyłam czytelnika do dzieła profesora Dentona Nature’s Secrets, gdzie znajdzie wiele rzeczy zdolnych wzbudzić zdumienie i zainteresowanie.
O ile sięga moja lektura, nie znalazłem jeszcze żadnego uczonego ani psychologa, który podążyłby śladami Buchanana i Dentona. Czekają oni na następcę zdolnego czytać, badać, eksperymentować i notować. Być może kiedyś się pojawi; czekamy z nadzieją. Dr Buchanan opisał tę subtelną zdolność ludzkiej natury jako moc psychometrowania, a jej działanie nazwał psychometrią. Z tych zapisów dowiadujemy się, że Natura jest zarazem cudowną galerią fotograficzną i laboratorium chemicznym, poświadczając prawdziwość twierdzenia, że Natura nigdy niczego nie traci, że nic nigdy nie przestaje istnieć, że wszystkie emocje zwierząt i ludzi zostają zapisane i mogą być odtworzone w świadomości człowieka, oraz że zapisy przeszłości mogą zostać odtworzone na psychicznych polach ludzkości, gdzie mogą być widziane, odczytywane i rozumiane.
Hudson Tuttle twierdzi, że każda osoba posiada zdolność rozwinięcia tych subtelnych mocy i stania się psychometrystą. Natura podatności człowieka jest zróżnicowana – od zwykłej zmysłowej wrażliwości aż po duchowe uniesienie i iluminację. Równie wielka jest różnica w jego umysłowej zdolności wyjaśniania stanów świadomości. Są ludzie żyjący w sferze zmysłowości i cała ich świadomość pozostaje pod kontrolą tego, co budzi pożądania zmysłowe. Dlatego podczas gdy zdolności jednej osoby są bardzo ograniczone, zdolności innej mogą obejmować całe spektrum: od zmysłowej przyjemności aż po uniesienie umysłowe i duchowe oświecenie. Stąd bierze się wielka zmienność wrażeń, nastrojów i możliwości, które bywają pobudzone i wprawione w działanie.
Osobie, której zdolność odczuwania jest bardzo rozwinięta, nie należy zazdrościć, zwłaszcza jeśli nie zna natury ani zakresu swoich mocy. Jej przyjaciele opiszą ją jako człowieka kapryśnego, ekscentrycznego i bardzo niepewnego z powodu nieustannie zmieniających się nastrojów i opinii. Taki człowiek nie rozumie samego siebie – i być może nikt inny również go nie rozumie. Wie jedynie, że jest psychicznym wiatrowskazem, zmiennym niczym prądy, które wywołują jego chwiejne nastroje. Gdyby jakaś siła mogła obudzić go do zrozumienia, jak wspaniałym mógłby być człowiekiem, gdyby jego moce zostały rozwinięte, a jego wola uczyniona trwałą – jak wielka byłaby to przemiana! Wiedza jest tutaj potęgą, tak samo jak wszędzie indziej.
Zapytałbym więc: co rozumie się przez podatność na prądy psychiczne? Odpowiedź brzmi: zdolność pochłaniania promieniotwórczych prądów, skądkolwiek by pochodziły, z bliska czy z daleka, czy to za pośrednictwem telepatycznej wrażliwości, czy też zdolności psychometrycznej. W badaniu tych zagadnień niektórzy wyobrażają sobie, że podatność telepatyczna wyjaśni wszystko. Niech człowiek weźmie ten klucz i spróbuje zastosować go do psychometrii, a jeśli jest uczciwy, wkrótce odkryje, że klucz złamał mu się w rękach i nie otworzył tajemnicy. Niech poprzez wytrwałe eksperymenty próbuje dojść do rezultatów i notuje, co się dzieje – starając się zrozumieć siły, które zostają wprawione w ruch – a przekona się, że u jego stóp otwarło się nowe królestwo.
Niech weźmie otoczak ze strumienia, kamień ze starej rezydencji, list od odległego przyjaciela, fotografię, pukiel włosów, jakiś przedmiot osobistego użytku lub cokolwiek podobnego, a odkryje coś bardziej zdumiewającego niż cuda lampy Aladyna. Magia traci swój urok w obliczu rzeczywistości.
Ten pukiel włosów – czy pochodzi od mężczyzny, czy od kobiety? Jak masz to ustalić? Weź go do ręki, przyłóż do czoła, zamknij oczy. Zapomnij, kim jesteś, po prostu czekaj, a zauważysz, jak ogarnia cię zmiana, z początku nieokreślona, lecz w miarę jak postępuje, uświadamiasz sobie, że najwyraźniej tracisz własną fizyczną tożsamość i stajesz się psychicznie świadomy nakładającej się formy, która nie jest twoja, a być może nie jest nawet twojej płci, wieku ani koloru skóry. Odkryłeś płeć – powiedzmy, że męską.
Teraz czekaj, trwaj w wewnętrznej ciszy, a zauważysz dalsze zmiany. Być może wargi staną się napięte, stanowcze, zdecydowane; przez mózg przepłynie lekkość, po której nastąpi umysłowe oświecenie, i poznasz charakter tego człowieka. Znów poczekaj, a być może zmieniające się sceny historii jego życia zatańczą przed twoim wewnętrznym wzrokiem, i poznasz – nie tylko uwierzysz – wiele z tego, co dotyczy doświadczeń życiowych osoby, od której pochodzą włosy.
Podnosisz inny pukiel włosów. Teraz czujesz zmianę. Odnosisz wrażenie, jakbyś był odurzony. Próbujesz chodzić, ale nie możesz; zataczasz się, powoli ogarnia cię osłupienie; przeszłość znika – a jeśli chodzi o teraźniejszość, jesteś na nią nieczuły. Następuje zmiana nastroju: jesteś w wodzie, uświadamiasz sobie, że toniesz. To wszystko jest tak realne – tak straszliwie realne. Cóż za głupca z siebie robisz! A jednak nie możesz postąpić inaczej. Potem nadchodzi kolejny stan: wydaje ci się, że umierasz, i – rzecz najdziwniejsza ze wszystkich! – żyjesz. Ale och, jak straszliwie słaby, jak umysłowo zamącony.
Gdzież teraz jest nasz telepatyczny klucz i na cóż się przyda, nawet jeśli go odnajdziemy? Czym są te prądy, które sparaliżowały twoje ciało, przekształciły twoje nastroje umysłowe, zawładnęły twoją wolą i całkowicie podporządkowały sobie całą twoją osobowość, czyniąc z ciebie aktora pierwszej klasy? To nie jest zmyślona opowieść. To zapis z życia.
Przy psychometrowaniu włosów i innych przedmiotów okaże się, że ich promieniotwórcze aktywności mają najwyraźniej własny ciężar właściwy. Weź pukiel włosów mężczyzny, kobiety i dziecka, a odkryjesz, że wywierają one różne stopnie nacisku na psychiczne postrzeganie psychometrysty. Dzieci do dwunastego lub trzynastego roku życia wywierają niewielki albo żaden nacisk psychiczny; nacisk psychiczny kobiety jest lżejszy niż mężczyzny; także cera posiada własną swoistą moc oddziaływania na psychiczne wrażliwości. Ciemna cera jest mniej lotna w odczuwaniu niż jasna. Typ rudy lub piaskowy działa bardziej pobudzająco i wywołuje większe psychiczne rozdrażnienie.
Oczywiście wszystkie te wpływy mogą zostać przyćmione przez stany umysłu, lecz nigdy nie są całkowicie nieobecne i zawsze można je uchwycić, jeśli jest się cierpliwym i ostrożnym w eksperymentach. Stany umysłu działają bardzo silnie – mogą pobudzać albo przygnębiać. Melancholia wcina się w całą naturę nerwową i gryzie niczym kwas psychiczne życie człowieka, pozostawiając bardzo złe skutki, jeśli nie wie się, jak je rozproszyć; radosne prądy wyrywają człowieka z samego siebie i nadają mu lotną, mrowiącą aktywność, która przepływa przez mózg i wzdłuż wszystkich nerwów.
Ludzie ciasnych poglądów, uprzedzeni, zacietrzewieni i fanatyczni wywierają wpływ krępujący, chłodny i niszczący; osoby zamknięte w sobie zdają się owijać człowieka kocem i, mówiąc obrazowo, gasić jego psychiczne oczy. Kiedy po raz pierwszy wchodzi się z nimi w kontakt, człowiek zastanawia się, co się stało. To obezwładniające odrętwienie jest niezwykle przykre, zwłaszcza jeśli dana osoba ma silną naturę umysłową. Ludzie szczerzy i otwartego serca przychodzą niczym promień słońca, choć czasem towarzyszy temu także uczucie chłodu. Dzieje się tak szczególnie wtedy, gdy jednostka pozostaje w dużej mierze zdominowana przez naturę intelektualną. Życzliwość, sympatia, przywiązanie i miłość – w tej właśnie kolejności – wywołują coraz silniejsze poczucie ciepła. Wpływy te różnią się zarówno ze względu na płeć, jak i charakter danej osoby.
Małe grono ludzi albo tłum w jednym pomieszczeniu promieniuje bardzo różnorodnymi stanami, wywołując skutki, które czasem pobudzają zdolności umysłowe do wielkiej aktywności, otaczając człowieka jakby ciepłym prądem powietrza; innym razem emanują z nich chłód, dystans, wyjałowienie i paraliżujące odczucie, które unicestwia ekspresję. Popularny mówca, śpiewak lub inna postać publiczna ma więcej niż połowę swojej walki już wygranej dzięki publiczności. Zamykają oni swoje uprzedzenia, tłumią uczucia, nadstawiają chętne ucho i serce, i wszyscy płoną oczekiwaniem. Lecz niepopularny albo nieznany wykonawca odczuwa w całej pełni słowa Pisma: „Każdemu bowiem, kto ma, będzie dodane; a temu, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma”.*
*Zob. profesor Coates, Seeing the Invisible.
Choroby, podobnie jak zwykłe dolegliwości, są przenoszalne. Jest tu dziedzina domagająca się głębokiego zbadania, aby można ją było wyjaśnić. Wszędzie tam, gdzie osoba cierpi ból, niezależnie od jego charakteru oraz wieku i płci cierpiącego, psychometrysta ma ten ból odwzorowany we własnym ciele. Mamy tu więc nie tylko promieniotwórczą aktywność, ale także prąd przekazywany, najwyraźniej za pośrednictwem nerwów odprowadzających, do ciała psychometrysty. Z błyskawiczną szybkością dociera on do odpowiadającego mu miejsca, zawładnia organizmem nerwowym i wywołuje właściwe sobie skutki – błahe, ostre lub w inny sposób dotkliwe. Oto kolejna kraina czekająca na zbadanie.
Przedmioty nieożywione i miejsca mają swoje osobliwości i właściwe sobie promieniotwórcze aktywności. Opowieść zmarłego pana W. T. Steada o złowrogich skutkach związanych z pokrywą mumii stanowi praktyczną ilustrację tego zjawiska. W pewnej galerii sztuki w Walii znajduje się sala silnie nasycona swoistą aurą, odczuwaną przez wiele osób, i wywołującą niepożądane skutki o uderzającym i przykrym charakterze. Kościoły mają swoje szczególne warunki; różnią się one zależnie od wieku budowli i innych okoliczności z nimi związanych. Niektóre zmuszają człowieka, by zdjął kapelusz, i otulają go duchem czci.
Stara część miasta różni się w odczuciu od jego nowej części. Niekiedy spotyka się otwarte miasta i nadmorskie kurorty nasycone atmosferą odpychającą dla subtelniejszych wrażliwości.
Jeśli odczuwanie jest tajemnicą życia, to psychometrysta mieszka bliżej tej tajemnicy niż przeciętny człowiek. Płacze z tymi, którzy płaczą, i raduje się z tymi, którzy się radują. A odczucia te pochodzą nie tylko od rzeczy i istot tego życia, lecz także „porządek innego świata” wkracza w jego egzystencję. Gdyby uczony praktykował i rozwijał humory i nastroje psychometrysty, szczególnie w odniesieniu do owego porządku innego świata, nie miałby żadnej wątpliwości co do jego istnienia. Wiedziałby o nim przez to, co zostałoby wytworzone w jego własnej świadomości.
Jeśli nie jesteśmy w stanie opisać inaczej niż tylko tego, co widzieliśmy, to w rzeczywistości znamy jedynie to, co odczuliśmy. Natura podatna pochłania promieniotwórcze elementy do swego wnętrza. Zależnie od ich natury wywołują one określone skutki. Na płaszczyźnie fizycznej, psychicznej i duchowej osobowości potrafią odtworzyć samych siebie. Krótko mówiąc, niezależnie od tonu ich wibracji, mogą obudzić jego odpowiednik w osobie, która je chłonie. Wystarczy, że w pełni uświadomimy sobie, co to wszystko oznacza, a nasza wyobraźnia poniesie nas dalej – i my także zaczniemy więcej odczuwać i więcej rozumieć.
Niezależnie od tego, czy udajemy się do laboratorium chemicznego, czy na seans w celu uzyskania rezultatów fizycznych, o tych rezultatach dowiadujemy się jedynie przez odwołanie do naszych organów zmysłowych: dotyku lub wzroku. Nasze zmysły bywają czasem zwodnicze. Lecz czy jakikolwiek człowiek naprawdę wątpi we własne odczucia? Sam fakt, że tego nie czyni, sugeruje, iż świadomość psychometryczna znajduje się bliżej prawdy o porządku innego świata niż zjawiska przemawiające jedynie do natury zmysłowej.
Zapytajcie człowieka niewidomego, skąd wie, gdzie się znajduje, albo kiedy jest w domu. Odpowie, że to „czuje”. Psychometrysta również czuje nie tylko to, że tam jest, lecz staje się wszystkim i każdym, co wchodzi w jego świadomość. Jest więc bliżej rzeczywistości i mieszka bliżej granicznej linii istnienia niż zwykły człowiek.
Niektórzy mężczyźni i niektóre kobiety rodzą się z tymi funkcjami normalnie aktywnymi; często spotyka się ich wśród naszych najwybitniejszych ludzi. Nierzadko nie wiedzą oni o swoich mocach i nie są świadomi ich zastosowania. Tacy ludzie chłoną promieniotwórcze prądy i stają się świadomi gwałtownych pragnień, a gdy im ulegają, świat gardzi nimi za ich słabość. Gdyby świat znał prawdę i gdyby społeczeństwo rozumiało swoją odpowiedzialność, zamiast spowijać się religijną pruderią, wiedziałoby, że ci szaleni, nierozważni, impulsywni, zmysłowi, a być może nawet sensualni ludzie są jedynie zewnętrznym przejawem choroby społeczeństwa, że spłacają jego dług, a zatem powinni być przynajmniej traktowani z tolerancją i sprawiedliwością.
Kiedyś te rzeczy będą lepiej rozumiane; tymczasem do nas, którzy je znamy, należy składanie świadectwa.
uwagi:
Słowo radio-active oddałem dosłownie jako „promieniotwórczy” / „promieniotwórcza aktywność”, ponieważ tak brzmi tekst źródłowy, choć w dzisiejszym języku moglibyśmy użyć bardziej metaforycznego określenia typu „promieniujące wpływy”.
źródło: The Wonders of Psychometry; ; LIGHT – A Journal of Psychical, Occult, and Mystical Research, July 24, 1915.