WIZJA WASZYNGTONA
WOJNA SECEESYJNA I WIELKA WOJNA PRZEWIDZIANE W 1862 ROKU
Wizja ujrzana przez George’a Washingtona w Valley Forge w 1776 roku
Wizja, którą George Washington miał ujrzeć w Valley Forge w 1776 roku i którą opisał swojemu oficerowi, Anthony’emu Shermanowi, zawierała niezwykle trafne przepowiednie dotyczące rozwoju Republiki Amerykańskiej (wówczas znajdującej się jeszcze w niemowlęcej fazie), wojny secesyjnej oraz Wielkiej Wojny lat 1914–1918. Jak opowiedział Anthony Sherman Wesleyowi Bradhamowi, poniższy zapis tej wizji został po raz pierwszy opublikowany w „Illinois Free Press” 13 lutego 1862 roku. Poniżej przemawia sam Washington, opowiadając Shermanowi:
„Nie wiem, czy było to spowodowane niepokojem mojego umysłu, czy też czym innym, lecz dzisiejszego popołudnia, gdy siedziałem przy tym stole, przygotowując depeszę, coś w pomieszczeniu jakby mnie zaniepokoiło. Gdy podniosłem wzrok, ujrzałem stojącą dokładnie naprzeciw mnie niezwykle piękną kobiecą postać.
Tak bardzo mnie to zdumiało—bo wydałem surowy rozkaz, by mi nie przeszkadzano—że upłynęło kilka chwil, zanim byłem w stanie zapytać ją o przyczynę jej obecności. Zadałem to pytanie drugi, trzeci, a nawet czwarty raz, lecz nie otrzymałem żadnej odpowiedzi od tej tajemniczej odwiedzającej, poza lekkim uniesieniem jej oczu.
W tym momencie poczułem, jak ogarnia mnie dziwne wrażenie. Chciałem się podnieść, lecz utkwione we mnie spojrzenie tej istoty uczyniło każdy ruch niemożliwym. Spróbowałem przemówić raz jeszcze, lecz mój język jakby zdrętwiał. Nowa, tajemnicza, potężna i nieodparta siła zawładnęła mną. Mogłem jedynie wpatrywać się nieruchomo, jakby bezmyślnie, w moją nieznajomą.
Stopniowo otaczająca mnie atmosfera zaczęła się zmieniać, jakby wypełniała się nieuchwytnymi doznaniami, i stawała się świetlista. Wszystko wokół mnie zdawało się rozpływać, a moja tajemnicza towarzyszka stawała się coraz bardziej eteryczna, a jednocześnie wyraźniejsza dla mojego wzroku. Zacząłem odczuwać coś podobnego do umierania albo raczej do tego, co sobie czasem wyobrażałem, że towarzyszy chwilom śmierci. Nie myślałem, nie rozumowałem, nie poruszałem się; wszystko to stało się niemożliwe. Byłem świadomy tylko jednego—że patrzę uporczywie i bezwiednie na moją towarzyszkę.”
Wkrótce usłyszałem głos mówiący: „Synu Republiki, patrz i ucz się!” Jednocześnie moja niezwykła odwiedzająca wyciągnęła ramię i wskazała palcem w kierunku wschodnim. W tej chwili ujrzałem w oddali gęstą, białą mgłę, unoszącą się warstwa po warstwie. Stopniowo rozwiała się, a moim oczom ukazała się niezwykła scena. Pr przede mną rozciągały się w jednej ogromnej równinie wszystkie kraje świata—Europa, Azja, Afryka i Ameryka.
Dostrzegłem wzburzone fale Atlantyku między Europą a Ameryką, oraz Pacyfiku między Azją a Ameryką. Ten sam tajemniczy głos powtórzył: „Synu Republiki, patrz i ucz się!”
W tym momencie zobaczyłem ciemną, nieokreśloną postać przypominającą anioła, stojącą—albo raczej unoszącą się—w powietrzu pomiędzy Europą a Ameryką. Czerpiąc wodę z oceanu w dłonie, pokropiła nią Amerykę prawą ręką, a Europę lewą. Natychmiast z obu tych kontynentów wzniosły się ciemne chmury, które połączyły się nad oceanem. Przez chwilę pozostawały nieruchome, po czym powoli przesuwały się na zachód, aż spowiły Amerykę ponurą powłoką. Spośród tych chmur co jakiś czas błyskały ostre pioruny, a ja słyszałem stłumione jęki narodu amerykańskiego.
Drugi anioł ponownie zaczerpnął wody z oceanu i skropił nią, jak poprzednio. Ciemna chmura zaczęła się cofać ku oceanowi i w końcu zatonęła w jego wzburzonych wodach. Po raz trzeci usłyszałem tajemniczy głos mówiący: „Synu Republiki, patrz i ucz się!”
Skierowałem wzrok na Amerykę i ujrzałem wsie, miasteczka i miasta wyrastające jedno po drugim, aż w końcu całe terytorium—od Atlantyku po Pacyfik—zostało nimi usiane.
W tej chwili ten ciemny, mglisty anioł zwrócił twarz ku południu, a z Afryki ujrzałem nadciągający ku naszej ziemi złowieszczy cień. Powoli i ciężko przesuwał się nad każdym miasteczkiem, wsią i miastem, których mieszkańcy szybko chwycili za broń, stając do walki – jedni przeciw drugim.
Gdy wciąż patrzyłem, ujrzałem jasnego anioła, na którego czole spoczywała korona światła z wyrytym słowem „union” („unia”). Niósł on amerykańską flagę. Ustawił ją pomiędzy podzielonym narodem i powiedział: „Pamiętajcie, jesteście braćmi.”
Natychmiast mieszkańcy, odrzucając broń, zebrali się wokół narodowego sztandaru. I ponownie usłyszałem tajemniczy głos: „Synu Republiki, patrz i ucz się!”
Zobaczyłem, jak wsie, miasteczka i miasta Ameryki powiększają się i mnożą, aż w końcu pokryły całą ziemię od Atlantyku po Pacyfik, a ich mieszkańcy stali się niezliczeni jak gwiazdy na niebie lub piasek morski. I znów tajemniczy głos powiedział:
„Synu Republiki, nadchodzi koniec wieku; patrz i ucz się!”
W tym momencie ciemny, mglisty anioł przyłożył trąbę do ust i zadął trzy wyraźne tony. Następnie, czerpiąc wodę z oceanu, skropił nią Europę, Azję i Afrykę.
Wówczas moim oczom ukazał się przerażający widok. Z każdego z tych kontynentów uniosły się gęste, czarne chmury, które wkrótce połączyły się w jedną. W ich wnętrzu migotało ciemnoczerwone światło, w którego blasku widziałem zastępy uzbrojonych ludzi, którzy wraz z tą chmurą maszerowali lądem i płynęli morzem ku Ameryce. Wkrótce cały kraj został spowity tą chmurą.
Ledwie dostrzegałem, jak te ogromne armie pustoszą ziemię, plądrują i palą miasta, wsie i miasteczka, które wcześniej widziałem powstające. W moich uszach rozbrzmiewał huk dział, szczęk mieczy i krzyki milionów ludzi walczących na śmierć i życie. Ponownie usłyszałem tajemniczy głos:
„Synu Republiki, patrz i ucz się!”
Gdy głos ucichł, ciemny, mglisty anioł ponownie uniósł trąbę do ust i zadął długi, przerażający dźwięk. W tej samej chwili światło jakby tysiąca słońc runęło z nieba, przebijając i rozbijając na kawałki czarną chmurę otaczającą Amerykę.
W tym samym momencie ujrzałem anioła, którego czoło nadal lśniło słowem „union”, a który trzymał w jednej ręce naszą flagę narodową, w drugiej zaś miecz. Zstępował z nieba wraz z legionami jasnych duchów. Ci natychmiast przyłączyli się do mieszkańców Ameryki, którzy – jak zauważyłem – byli niemal pokonani, lecz teraz, nabierając odwagi, ponownie zebrali szyki i wznowili walkę.
Znów, wśród straszliwego huku bitwy, usłyszałem głos:
„Synu Republiki, patrz i ucz się!”
Gdy głos zamilkł, mglisty anioł po raz ostatni zaczerpnął wody z oceanu i skropił nią Amerykę. Natychmiast ciemna chmura, wraz z przyprowadzonymi przez nią armiami, cofnęła się i zniknęła w oceanie, pozostawiając mieszkańców zwycięskich.
Jeszcze raz zobaczyłem miasta, wsie i miasteczka wyrastające tam, gdzie były wcześniej, a jasny anioł, wbijając przyniesiony błękitny sztandar pośród nich, zawołał donośnym głosem do ludu:
„Dopóki gwiazdy świecić będą na niebie, a niebiosa zsyłać rosę na ziemię, tak długo będzie trwać Republika.”
I zdejmując z czoła koronę, na której wciąż jaśniało słowo „union”, umieścił ją na sztandarze, a cały lud, klękając, odpowiedział: „Amen.”
źródło: WASHINGTON’S VISION AMERICAN CIVIL WAR AND THE GREAT WAR FORESEEN IN 1862, A vision seen by George Washington at Valley Forge in 1776; LIGHT a Journal of Psychical, Occult, and Mystical Research; September 24, 1936.