Do Redaktora „Light”.
Szanowny Panie, – Ponieważ powyższa kwestia była ostatnio przedstawiana Pańskim czytelnikom, a temat ten może okazać się interesujący dla tych, którzy nie znają mocy danej człowiekowi przez wszechmądrą Opatrzność, pozwalam sobie zwrócić się z uprzejmą prośbą o zamieszczenie następujących faktów, które znalazły się w zakresie mojej osobistej obserwacji, jak również innych, co do których – choć nie byłem ich świadkiem – pozostaję jednak w sytuacji pozwalającej mi stwierdzić ich niewątpliwe zajście.
Jakieś dwadzieścia pięć lat temu potrzebowałem wykopać studnię na podwórzu przy stajni, lecz chciałem, aby znajdowała się ona w miejscu, z którego mógłbym korzystać również w domu mieszkalnym. Ponieważ miejsce to znajdowało się na terenie dawnego kamieniołomu, około 25 stóp poniżej poziomu najwyższego zbocza, wyobrażałem sobie, że wodę znajdzie się już po wbiciu się zaledwie kilka stóp głębiej w skałę. Rozpocząłem więc prace w punkcie, który wybrałem ze względów praktycznych, lecz gdy osiągnięto głębokość 16 stóp i nie natrafiono na wodę, postanowiłem wypróbować różdżkę. Skorzystałem zatem z usług bardzo szanowanego człowieka, który cieszył się wielką sławą w tej dziedzinie (jak się okazało – całkowicie zasłużenie) i który przybył, aby zbadać teren oraz użyć swojej „czarodziejskiej” brzozowej różdżki. Najpierw sprawdził miejsce, gdzie studnia była już częściowo wykopana, i powiedział mi, że zostanie tam znalezione słabe źródło, ale dopiero na głębokości 25 lub 30 stóp. Następnie przeszedł się po podwórzu i wskazał punkt, w którym – jak twierdził – znajdowało się bardzo silne źródło na głębokości zaledwie kilku stóp. Ponieważ jednak utrzymywał, że woda zostanie znaleziona na głębokości 25 lub 30 stóp w miejscu przeze mnie wybranym, kontynuowałem prace, nie chcąc tracić już wykonanej pracy, która była tak zaawansowana. Okazało się zaś, że jego przewidywanie było całkowicie trafne. Studnię ukończono i ma ona głębokość około 30 stóp.
Jakieś dwa lata później postanowiłem wykopać na tym samym podwórzu zbiornik na płynny nawóz, w odległości około 80 lub 100 stóp od wyżej wspomnianej studni, i rozpocząłem w tym celu wykopy, nie zwracając najmniejszej uwagi na wróżenie mojego przyjaciela. Wybrane miejsce znajdowało się zaledwie kilka stóp od punktu, o którym powiedziano mi, że znajduje się tam silne źródło – i rzeczywiście, gdy tylko osiągnięto osiem stóp głębokości, źródło zaczęło napływać do wykopu z taką siłą, że prace trzeba było przerwać, wznieść w poprzek mur oraz uszczelnić miejsce gliną, aby powstrzymać przepływ źródła. Musiałem skrócić zbiornik o kilka stóp, a nawet wtedy jego wykonanie udało się doprowadzić do zadowalającego końca tylko z trudem i przy dodatkowych kosztach.
Jakieś pięć lat temu postanowiłem wykopać jeszcze jedną studnię, na tyle dużą, by dostarczała wody w ilości wystarczającej do używania pompy dwucylindrowej napędzanej siłą koni. Postanowiłem założyć ją w innym kamieniołomie, 50 stóp poniżej powierzchni gruntu, gdzie istniała już mała studnia, która – choć miała zaledwie osiem stóp głębokości – nigdy, jak wiedziano, nie wysychała. Rozpocząłem więc prace przy wykopie dużej studni w odległości zaledwie około 20 stóp od owej małej studni, sądząc, że na takiej głębokości od powierzchni nie może być wątpliwości, iż na tym samym poziomie znajdzie się obfitą ilość wody, i że wystarczy zejść kilka stóp głębiej oraz wykonać większy wykop w skale. Lecz i tym razem się myliłem; górnicy pracowali dalej, aż osiągnięto głębokość 16 stóp (osiem stóp poniżej dna starej studni, która pozostawała pełna i taką pozostała do dziś), a jednak nie było śladu wody. Wtedy posłałem po uczciwego wiejskiego szewca (mój pierwszy operator odszedł już do lepszego świata), który przybył ze swoją różdżką. Natychmiast stwierdził, że nie trafiliśmy na źródło, choć znajdowaliśmy się zaledwie kilka stóp od niego, i poradził, aby prowadzić wydobycie bardziej na północ. Tak też uczyniono, a rezultatem był znakomity dopływ wody – tak obfity, że woda podniosła się do poziomu kamieniołomu i przelewa się przez jego krawędź; sądzę też, że gdyby zastosowano środki, by nie pozwolić jej odpływać, wzniosłaby się znacznie wyżej, co wyraźnie pokazuje, że źródło ma swoje łożysko na znacznie wyższym poziomie.
Nie chcąc jednorazowo zajmować zbyt wiele miejsca w Pańskich łamach, jeśli zechce Pan łaskawie udostępnić mi przestrzeń, przedstawię w następnym liście inne fakty, do których się odwołałem (a które są jeszcze bardziej rozstrzygające).
Z poważaniem itd.,
Pewien spirytualista z Jersey.
Jersey, 1 lutego 1882 r.
źródło: USE OF THE DIVINING ROD – letter; LIGHT – A Journal devoted to the Highest Interests of Humanity, both Here and Hereafter, february 11,1882.