Wieszcz

Seans psychograficzny

Z listu do redaktora „Rebus.”

Choć minął już miesiąc od chwili, gdy przyjąłem uprzejme zaproszenie pana Eglintona do udziału w tym, co okazało się najbardziej niezwykłym seansem, uznałem, że „lepiej późno niż wcale” opisać go, ponieważ na próżno czekałem, aż ktoś inny sporządzi relację z uderzających manifestacji uzyskanych przy tej okazji.

Moje miejsce pozwalało mi na uważną obserwację, siedziałem bowiem najbliżej pana Eglintona, trzymając jego lewą rękę. Przyniosłem własne tabliczki i oznaczyłem je. Pół kartki papieru, złożonej przeze mnie w domu i zawierającej pytanie napisane po angielsku, pan Eglinton włożył – bez otwierania – pomiędzy moje dwie tabliczki, podobnie jak kawałek rysika do tabliczki, który na jego prośbę również oznaczyłem; tabliczki zaś trzymano pod stołem, który uprzednio starannie zbadaliśmy.

Minęły dwie lub trzy minuty, a ponieważ nie było słychać żadnego pisania, pan Eglinton wyjął tabliczki spod stołu i poprosił mnie, abym położył na nich rękę wraz z jego ręką; po czym pisanie rozpoczęło się natychmiast, a ja mogłem nawet wyczuć drżenie rysika. Gdy po zakończeniu pisania otworzyliśmy tabliczki, zobaczyliśmy, że tekst został zapisany do góry nogami względem pozycji medium, które nie mogło mieć żadnego pojęcia, o co pytałem. Odpowiedź była całkowicie trafna w stosunku do mojego pytania i zawierała trzydzieści trzy słowa, zapisane na mojej tabliczce, a kawałek rysika został zużyty podczas pisania.

Następnie pan Eglinton poprosił mnie, abym położył mój mały zegarek na tabliczce, którą trzymał pod stołem. Mogłem bardzo dobrze widzieć, że przez cały czas, gdy tam byłem, nie dotykał zegarka. Gdy rozległy się trzy stuknięcia, położył tabliczkę na stole i po porównaniu liczby, która została na niej napisana, okazało się, że była identyczna z tą na moim zegarku, na którą nigdy wcześniej nie zwracałem szczególnej uwagi.

Pan Eglinton poprosił mnie następnie, bym zapisał pomiędzy dwiema tabliczkami wymyśloną liczbę strony; potem poproszono inną osobę, by zrobiła to samo z wymyśloną liczbą wiersza, a kolejną osobę – z numerem słowa w tym wierszu. Gdy to uczyniono, pan Eglinton przedstawił nam trzy książki, z których pewien dżentelmen wybrał jedną i, nie otwierając jej, położył na złożonych tabliczkach. Ledwie medium wsunęło je pod stół, usłyszeliśmy dźwięk rysika i zwyczajowe trzy stuknięcia, a kiedy otwarto tabliczki, znaleziono na nich angielskie słowo „to”.

Po otwarciu książki na stronie 189, w trzydziestym wierszu, przy siódmym słowie, zobaczyliśmy wyraz „to”. Czytelnik powinien zwrócić szczególną uwagę na ten fakt, ponieważ nie da się go wyjaśnić nawet tym, co nazywa się czytaniem w myślach; nikt z nas nie wiedział, jakie to było słowo.

Muszę wspomnieć o następującej manifestacji, choć dotyczyła ona innej damy, pani P., która przyniosła dwie własne małe tabliczki i pomiędzy nimi napisała coś po francusku. Pani P. bardzo starannie sama włożyła rysik pomiędzy tabliczki, które następnie obwiązała sznurkiem. Gdy to zostało zrobione, pan Eglinton położył tabliczki na dłoniach pani P. i jej sąsiadki oraz dotknął ich obiema własnymi rękami. Wkrótce potem usłyszano pisanie, a jego drżenie odczuły obie panie. Po otwarciu tabliczek znaleziono doskonałą odpowiedź, zawierającą rzadkie rosyjskie imię, znane jedynie damie, która zadała pytanie. Kto mógł pisać pomiędzy tabliczkami, które były ciasno związane? – pytałem sam siebie.

Przed zakończeniem seansu pan Eglinton zapytał, czy życzę sobie otrzymać jeszcze jeden przekaz. Chętnie przystałem na to, choć nie przygotowałem żadnego pytania, i położywszy jedną tabliczkę na drugiej, pan Eglinton trzymał je pod stołem. Przez jakiś czas nic nie było słychać, a gdy potem je otworzył, zobaczyliśmy, że nie było na nich żadnego pisma. W końcu, za moją zgodą, położył je na moim ramieniu, tak że wszyscy mogli widzieć spoczywające tam tabliczki oraz ręce pana Eglintona. Ledwie to uczyniono, pisanie natychmiast się rozpoczęło, a kiedy otworzyliśmy tabliczki, stwierdziliśmy, że jedna z nich była pokryta pismem po angielsku, ułożonym w formie koła, z trzema krótkimi linijkami po rosyjsku w środku, następująco:-

 

Tekst w środku:

(In Russian Characters.)
“That life is eternal
is as sure as the sun is
shining.”

Tekst okrężny (wokół):

“These phenomena are produced solely to convince mankind that there are other laws in nature, with which they are unacquainted. We manifest with the purpose of bringing home to your minds the great fact of man’s immortality – and you should welcome our efforts in this direction.”

Podpis i data:
St. Petersburg,
28th of April.
MARY MILOSKEWITCH.

Tłumaczenie na polski (dla jasności)

(Rosyjskimi znakami.)
„To, że życie jest wieczne, jest tak pewne, jak to, że świeci słońce.”

Tekst okrężny:
„Zjawiska te są wywoływane wyłącznie po to, by przekonać ludzkość, że istnieją inne prawa natury, z którymi nie jest ona zaznajomiona. Objawiamy się, aby uświadomić wam wielki fakt nieśmiertelności człowieka – i powinniście przyjąć z życzliwością nasze wysiłki w tym kierunku.”

źródło: A Psychographical Seance; LIGHT – Journal of Psychical, Occult, and Mystical Research; Saturday, June 18, 1887.