Wieszcz

Natchnienie Poetyckie

Leigh Hunt

Akapity odnoszące się do Roberta Burnsa w numerze Light z 13 czerwca przypomniały mi pewien wiersz, „Frae Robert Burns”, który miał rzekomo zostać przekazany pannie Lizzie Doten pod natchnieniem Burnsa.

Wiersz ten, zamieszczony w tomie Poems of Progress Lizzie Doten, jest zbyt długi, by przytoczyć go tu w całości, lecz z pewnością bardziej przypomina Roberta Burnsa niż ów grafomański utwór wspomniany w Light, który — jak pan słusznie zauważa — jest prawdziwą obrazą dla pamięci Barda Szkocji.

Muszę się tu zadowolić przytoczeniem jedynie dwóch z czternastu strof:—

Lecz może, gdy usłyszycie mój wiersz,
Pomyślicie sobie,
Że stoczyłem się z złego ku gorszemu,
I wciąż się staczam;
Ale choć może się zdaje, że odpadłem od łaski,
W mniemaniu ludzi,
Stary Rogacz nigdy nie ujrzy mej twarzy
W swoim królestwie.

Przedziwna zmiana nadejdzie wkrótce,
Nad całym waszym śnieniem,
I ujrzycie, że dobro i zło
W znacznej mierze zależą od pozoru.
Człowiek nie będzie już dłużej fałszował miłości przysięgą,
Ani uważał za zdradę
Wobec potężnego Króla w niebiosach
Posługiwania się własnym rozumem.

Czytelników może zainteresować wiadomość, że panna Lizzie Doten (pani Z. Adams Willard) była wybitną mówczynią inspiracyjną w Ameryce w drugiej połowie XIX wieku. Jej „Wyznanie wiary”, stanowiące przedmowę do tomu Poems of Progress, wyda się, jak sądzę, spirytualistom godne miejsca pośród najzdolniejszych i najbardziej śmiałych wypowiedzi, jakie cechowały przedstawicieli tematu, który wówczas był niepopularny i często wyśmiewany.

Słodka naturalność — omal nie napisałem „swojskość” — przenikająca wiele wierszy Lizzie Doten nadaje im wiele cech podobnych do stylu naszej rodzimej Elizy Cook; tak więc, choć nie dziwi, że jej utworów nie można zaliczyć do dzieł naprawdę wielkich, to jednak nawet tam, gdzie natchnienie jest niemal nieobecne, mają one pewien urok, który przemawia sam przez się, oraz optymistycznego ducha, bardzo mile widzianego w czasach, gdy „ponurzy maruderzy” są aż nadto obecni w krainie poezji, jak i w innych dziedzinach sztuki. W związku z tym pozwolę sobie przytoczyć zwrotkę z jej wiersza „The Good Time Now”:

Świat nie spoczywa beztrosko
Na mądrości przeszłości —
Od Mojżesza, Platona i Sokratesa
Posuwa się naprzód szybko;
A słowa Jezusa, Jana i Pawła
Wyłaniają się z zapisanej karty,
A żywa teraźniejszość zawiera je wszystkie
W duchu poruszającym epokę.
Wielkie, gorliwe dusze, przez Prawdę wyzwolone,
Nie kłaniają się już w ślepocie,
A dobry czas, który ma nadejść,
Już się rozpoczął w dobrym czasie teraźniejszym.

I gdzież jest spirytualista, który nie zna i nie kocha „Jubilate” („The world hath felt a quickening breath”), pieśni po raz pierwszy zaśpiewanej na 30. rocznicy Nowoczesnego Spirytyzmu, 31 marca 1868 roku, a do dziś śpiewanej na wszystkich podobnych uroczystościach?

Ta słodka śpiewaczka przeszła do wyższego życia w roku 1913, w sędziwym wieku 86 lat, kochana i szanowana przez wszystkich, którzy ją znali.

źródło: POETIC INSPIRATION By LEIGH HUNT;  Light on Spiritualism and Psychical Research, July 4 , 1935.