Wieszcz

Le Diable au XIXe Siècle

Szanowny Panie,

Pod nagłówkiem „Le Diable au XIXe Siècle” w numerze z dnia 12 bieżącego miesiąca (s. 497), Pański uczony i ezoteryczny badacz „C. C. M.”, udzieliwszy odpowiedzi korespondentowi „Hesperusowi” w sprawach lucyferycznych (które ponownie stały się zarzewiem sporu między władzami papieskimi a wysokimi urzędnikami masońskimi), pisze: „Zająłem się wspomnianą książką wyłącznie ze względu na domniemane fakty i ich możliwe znaczenie – o ile są prawdziwe. Czy to prawda, że na wysokich stopniach masonerii istnieje jawny manicheizm oraz uznanie ‘Lucyfera’ za prawdziwe bóstwo?”.

Najwyraźniej „C. C. M.” nie jest członkiem wyższych stopni mistycznego Zakonu (Dawnego Wolnomularstwa). Dlatego też dla niego – jak i dla każdej innej osoby z zewnątrz – jest rzeczą całkowicie niemożliwą, by jasno zrozumieć intymny i subtelny związek istniejący między wzniosłą, czyli wysoką masonerią a chrześcijaństwem, co doskonale widać na przykładzie Kościołów episkopalnych: greckiego, łacińskiego (rzymskiego) i anglikańskiego. Wszystkie one opierają się na astrologii sądowej (judicial astrology) i znane są w terminologii ezoterycznej jako „religia astro-falliczna”.

Zaratusztrianizm stanowi podstawę manicheizmu, który – jak sądzę – był przyczyną wielkiej schizmy w pierwotnym Kościele chrześcijańskim i który, jak już wspomniałem, jest – podobnie jak wszystkie inne religie – oparty na astrologii sądowej (co jestem gotów uzasadnić w odpowiednim czasie). Istnieje bowiem stopniowana skala rozwoju prowadząca od starej druidycznej świątyni „Stonehenge” na równinie Salisbury (będącej być może zegarem słonecznym) do szlachetnej budowli kościelnej, oddalonej o dziewięć mil od swego pierwowzoru – katedry w Salisbury. Budowla ta jest niczym innym jak ukoronowaniem architektury astro-mundanej, gdyż w dawnych wiekach chrześcijaństwa architektura była „teologią wskazującą” (wyrażaną poprzez znaki). Dlatego też wszystkie nasze wspaniałe, stare katedry wznoszone na planie krzyża budowali budowniczowie dionizyjscy (poświęceni Dionizosowi, czyli Słońcu). To oni, dzięki hojności papieża Bonifacego IV w 614 roku n.e., zostali zwolnieni spod lokalnych, królewskich i miejskich statutów, otrzymując wyłączne prawo wznoszenia wszelkich budowli i monumentów religijnych – stąd właśnie wywodzi się nazwa freemasons (wolnomularze).

Jako twardy fakt należy wskazać, że chrześcijańskie, żydowskie, masońskie oraz staroindyjskie, abisyńskie i egipskie budowle religijne wznoszone są według planu rzymskiego basilicum, czyli hali sądowej: na rzucie podłużnym, z półkolistą wnęką (apsydą) na wschodnim końcu, przeznaczoną na siedzibę sędziego i stół ołtarzowy. Członkowie wczesnych brytyjskich kapituł masońskich Świętego Królewskiego Łuku przysięgali wierność Świętemu Kościołowi Katolickiemu (Powszechnemu), a z historii wiadomo, że – z nielicznymi wyjątkami – wszyscy królowie brytyjscy, biskupi oraz inni wysocy urzędnicy, zarówno świeccy, jak i duchowni, byli członkami Mistycznego Zakonu. Jednak z powodu arogancji rzymskiej gałęzi chrześcijaństwa doszło do schizmy między Kościołem rzymskim (nie anglikańskim) a Zakonem jeszcze przed Reformacją.

Wysocy masoni doskonale wiedzą, dlaczego w roku 1307 (lub 1314) n.e. rycerze templariusze zostali poddani prześladowaniom i masakrom za przyzwoleniem władz Kościoła rzymskiego, które rozpowszechniały o Zakonie fałszywe i złośliwe pogłoski. Wierzę, że i obecnie podejmuje się podobne próby; stąd francuska publikacja „Le Diable au XIXe Siècle” oraz rzekoma apostazja panny Diany Vaughan, byłej Wielkiej Mistrzyni Palladium. Ta ostatnia pozostaje – jak się zdaje – pod hipnotyczną władzą dr. Hacke (używającego pseudonimu dr Bataille) lub być może jakiegoś przebiegłego członka Zakonu Jezuitów. Powiedziałbym, że jest to przypadek analogiczny do sprawy pani Besant i Towarzystwa Teozoficznego – o pani Besant mówi się, że pozwoliła, by „namagnesował” ją pewien Hindus, co tłumaczyłoby jej ostatnie osobliwe postępowanie, któremu ona sama oraz panna Vaughan – będąc w stanie hipnozy – stanowczo by zaprzeczyły.

Ufam, że moje ipse dixit przytoczone powyżej nie zostanie uznane za obraźliwe dla „C. C. M.”, który – jak mniemam – jest buddystycznym teozofem, podczas gdy ja wolę pozostać teozofem chrystusowym (zachodnim), trwając w komunii z Kościołem anglikańskim.

Africanus Theosophicus (Past Master i Holy Royal Arch-Mason)

źródło: ‘Le Diable au XIXe Siecle’; Journal of Psychical, Occult, and Mystical Research; Saturday, October 26, 1895.


Przypisy tłumacza (dla spójności i czytelności w WordPress)

[1] „Ancient Freemasonry” w oryginale zapisane niekonsekwentnie; sens: dawne/tradycyjne wolnomularstwo i jego „wyższe stopnie”.

[2] „Judicial astronomy” to XIX-wieczne określenie astrologii (zwłaszcza tej mającej rzekomo „osądzać” wpływy ciał niebieskich). „Astro-phallic religion” to termin polemiczny/autorski.

[3] W oryginale „Stonehenge Temple” – oddano jako „Świątynia Stonehenge” w sensie publicystycznym, nie jako termin archeologiczny.

[4] Zachowano autorską etymologię „freemasons (builders)” jako element argumentacji listu.

[5] Cytat i odsyłacz bibliograficzny zachowane; „Triple Tau” pozostawiono w brzmieniu własnym jako nazwa symbolu.

[6] Oryginał ma literówkę „hefore”; skorygowano logicznie do „before”.

[7] W oryginale zapis nieczytelny: „a.d. 12.tO?” – zachowano niepewność jako „12?0?” i oznaczono w tekście.

[8] „Pallas” odnosi się do Pallady Ateny; autor łączy to z nazwą „Palladium” – zachowano tok jego rozumowania.