Wieszcz

Duchy komunikujące się

Przy zakończeniu swojego artykułu w „Light” z 4 lutego pani Penny odsyła czytelników, pragnących dalszego wyjaśnienia, do 26. pytania z dzieła Böhmego Forty Questions. Dzięki pani Penny – oprócz wielu cierpliwych i jasnych objaśnień z zakresu chrześcijańskiej teozofii, także dzięki wypożyczeniu mi wielu rzadkich i cennych dzieł jej wielkiego autorytetu – mogłem od razu sięgnąć do ustępów, w których zajmuje się on tym doniosłym zagadnieniem: „czy dusze zmarłych troszczą się o ludzi, o swoje dzieci, przyjaciół i dobra; oraz czy znają, widzą, aprobują lub nie aprobują ich zamiary i przedsięwzięcia.”

Pozostawiając pani Penny – od której nikt nie jest bardziej kompetentny – szczegółowe rozwijanie wykładu Böhmego na wybrany temat, chciałbym zwrócić uwagę ogólnie na rozróżnienia, jakie czyni on w tym miejscu, i porównać je z tymi, które uznawane są w podobnych naukach pochodzących z innego źródła. Böhme dzieli tu zatem dusze na trzy klasy, o których, jak sądzę na podstawie jego wywodu, można podać następujące skrócone objaśnienie.

(1) Są dusze, które z powodu silnych przywiązań do ziemi przez długi czas zachowują „ducha astralnego”, w którym przechowywane są wspomnienia przeszłości i który służy zarazem jako półmaterialny pojazd, umożliwiający im niekiedy w sposób dostrzegalny zamanifestować swoją obecność. Ów pojazd jest częściej nazywany „ciałem astralnym”, a w sanskrycie linga-śarira. Kiedy to ciało astralne ulega rozpadowi – co z czasem musi i powinno nastąpić – dusza spoczywa w odpoczynku („Ten ich stan trwa tak długo, aż wejdą do swego odpoczynku, tak iż ich duch astralny zostaje strawiony”), lecz nie jesteśmy jasno poinformowani, czy przez ten „odpoczynek” należy rozumieć stan zapomnienia przygotowujący do wejścia w nowe życie doświadczenia, czy też stan łaski i niebiańskiej substancjalności.

(2) Dusze znajdujące się w bardziej zaawansowanym stanie duchowego rozwoju w chwili śmierci ciała (a więc od razu uwolnione od swej zasady „astralnej”, a tym samym również od wszelkiego pragnienia spraw ziemskich i pamięci o nich, jak też od wszelkiego środka zmysłowej komunikacji), lecz które jeszcze nie posiadają „ciała niebiańskiego” (augoeides Greków), i o których mówi się, że są „nagie”. („Lecz po odejściu ciała dusza jest naga, a zwłaszcza jeśli jest bez nowego ciała.”) O tym stanie powiedziano: „Kiedy uczciwe dusze żyjących posyłają im swoje uczynki wraz ze swym duchem i wolą, radują się nimi i są tak przyjazne oraz gotowe, że ukazują się ludziom magicznie we śnie, wskazują im dobre drogi i nieraz objawiają sztuki, które leżą w ukryciu, mianowicie w otchłani duszy.”
„Wówczas ona” (taka dusza) „ogląda samą siebie, a także swoje cuda; i może bardzo dobrze ukazać komuś żyjącemu coś w śpiącej Magii, jeśli jest uczciwy i nie wzburzył Turby; albowiem sny są całkowicie magiczne, a dusza bez ciała znajduje się w Magii Boga.”

Ta Magia, a nie Raj, wydaje się zatem być owym „odpoczynkiem” dusz zarówno pierwszej, jak i drugiej klasy, zanim osiągną wyższe, czyli niebiańskie ciało bądź substancję. (W tym miejscu należy dobrze odnotować trafne uwagi pani Penny, mianowicie że pamięć w tym stanie „pozostaje w uśpieniu, zamknięta w życiu wewnętrznym”, ale może zostać obudzona przez natarczywość ludzkiej wiary i woli, jak wyraźnie mówi Böhme. Jest to w ścisłej zgodności z nauką bramińską i buddyjską, jak niedawno relacjonowano w The Theosophist, iż komunikacja dokonywana jest nie przez duchy zmarłych tej klasy z nami, lecz przez nas z nimi.)

(3) Trzecią klasą dusz, według Böhmego, są te, które osiągnęły „niebiańską istotowość”, to znaczy Boskie ucieleśnienie. „Nikt nie może ich poruszyć, chyba że same tego zechcą, jak wtedy, gdy żywią przychylność dla duszy podobnej do siebie; nie przyjmują na siebie niczego ziemskiego, chyba że służy to chwale Boga, a wtedy niespokojnie dążą do objawienia czegoś w sposób magiczny”, itd.

Wynika stąd, jak widać, (1) że tylko pierwsza klasa, czyli dusze przywiązane do ziemi, oraz trzecia – duchy doskonałe – mają moc dobrowolnego komunikowania się z nami i ingerowania w ludzkie sprawy, a to za sprawą ciała (choć bardzo różnego rodzaju), które służy jako medium komunikacji; oraz (2) że stan „przywiązania do ziemi” zakłada dalsze trwanie ciała astralnego. To zaś, według nauki okultystycznej, znajduje się w procesie dezintegracji – a komunikaty stają się coraz bardziej niespójne w miarę postępowania tego procesu. Według niedawnego nauczania w The Theosophist, linga-śarira rozpuszcza się wraz z ciałem zewnętrznym w chwili śmierci tego ostatniego. Jest to całkowicie sprzeczne z tym, co mówią nam Eliphas Lévi i wielu innych autorów, i nie wydaje się prawdopodobne.

Böhme niestety milczy albo wyraża się w sposób nieprzeniknienie niejasny co do pośrednich stanów duszy lub jej indywidualności w kolejnych stanach. Sądzę jednak, że jasno daje do zrozumienia, iż nie jesteśmy przedmiotem troski dla naszych zmarłych przyjaciół, chyba że stanowimy przedmiot głębokiej troski dla nas samych. Wtedy jest to możliwe. „Żyjący człowiek ma taką moc, że jest zdolny swoim duchem udać się do nieba, do oddzielonych dusz, i poruszyć je w jakiejś kwestii przez gorące pragnienie; lecz musi to być szczere, musi to być wiara, która potrafi przełamać zasadę.”

Chciałem rozwinąć ten temat przez dalsze porównanie powyższych idei z tymi, które zostały przedstawione w The Theosophist, lecz mój list jest już zbyt długi.

6 lutego.
C. C. M.

źródło: COMMUNICATING SPIRITS;  LIGHT – A Journal devoted to the Highest Interests of Humanity, both Here and Hereafter, february 11,1882.