Wieszcz

Wątek Psychiczny – Mistyczne Światło

Mistyczne Światło

Światło, zarówno w sensie fizycznym, jak i metafizycznym, jest najwyższą siłą wzrostu. „A Duch Boży unosił się nad powierzchnią wód. I rzekł Bóg: ‘Niech stanie się światłość’, i stała się światłość. I widział Bóg światłość, że była dobra” (Księga Rodzaju 1, 2–4). Temu prologowi Pisma mistycy i magowie przypisywali najwyższe znaczenie. Dlatego Światło jest w alchemii symbolem Arkanu; jest „powszechną siłą” natury; wielką tajemnicą taumaturgii: Elifas Lewi nazywa je „Światłem Astralnym”. „Istoty ożywione – mówi Lewi – są w istocie wcieleniami światła.” Pitagoras twierdził, że „nauce o świetle” zawdzięczał swą cudowną moc nad zwierzętami. Buddę nazwano Światłem Azji. Boski Człowiek, Wcielenie Logosu, ogłosił: „Ja jestem Światłością świata”. Shelleya nazywano „poetą Światła”, i nie bez racji, gdyż światło przenika i przelewa się przez jego eteryczną poezję. Wielu moich czytelników zapewne to zauważyło, lecz zastanawiam się, jak wielu czytało arcydzieło, które bardziej niż jakiekolwiek inne w naszym języku zapowiada wspaniałą architekturę obrazowania charakteryzującą odę Shelleya Do skowronka: mam na myśli Hymn do Światła Cowleya – chwalebną inwokację, jeden z najczystszych klejnotów w mistycznej koronie pieśni.

Bramy Światła

Spośród ksiąg składających się na Świętą Kabałę najbardziej sławna jest Zohar. Słowo to oznacza po hebrajsku Światło i zostało zaczerpnięte z frazy mocy: „Niech stanie się światłość”. Światło było prawdziwym hasłem kabalistów renesansowych. W 1516 roku Paulus Rici zadedykował cesarzowi Maksymilianowi I swój łaciński przekład hebrajskiego dzieła kabalistycznego Bramy Światła, i to właśnie w tej książce dwaj najwięksi uczeni renesansu, Pico della Mirandola i Johann Reuchlin, odnaleźli klucze do Kabały. Rici był przekonany, „że doktryny Kabały są doktrynami chrześcijaństwa”. Tezę tę wysuwali już w Hiszpanii około 1450 roku pewni wybitni uczeni żydowscy, którzy przeszli na chrześcijaństwo. Pico della Mirandola poszedł jeszcze dalej. Wśród jego słynnych „dziewięciuset tez” najbardziej rewolucyjna głosiła, „że żadna nauka nie daje pewniejszego przekonania o boskości Chrystusa niż magia i Kabała”. To właśnie w Kabale – oświadczał – znaleźć można dowód chrześcijańskich tajemnic.

Pico della Mirandola

Ten niezwykły człowiek był książęcego pochodzenia i odznaczał się pełną wdzięku, piękną postacią. Wczesna dojrzałość jego umysłu była zdumiewająca: jako dziecko był już fenomenem przyswajania wiedzy i pamięci. Gdy dorastał, jego ogromna erudycja i wielki dar wymowy przyniosły mu miano Feniksa epoki. Był mistrzem języków – łaciny i greki, arabskiego, hebrajskiego i chaldejskiego. Był filozofem, teologiem, matematykiem i poetą. Przez siedem lat podróżował po Włoszech i Francji, zbierając rzadkie i uczone księgi oraz gromadząc wiedzę w najsławniejszych szkołach. Wielkim finałem tych podróży było ogłoszenie w Rzymie jego „dziewięciuset tez”: zobowiązał się bronić ich wobec wszystkich chętnych, zapraszając uczonych Europy do Rzymu, oferując pokrycie wszystkich ich kosztów z własnej kieszeni i wzywając ich do publicznej debaty.

Jego wyzwanie nie zostało podjęte, choć przez rok pozostawał w Rzymie, oczekując przeciwników. Tak ogromna była różnorodność tez Pico i tak groźna jego sława jako dialektyka, że nikt nie chciał ryzykować sporu z nim. Taki triumf nie mógł nie wzbudzić zazdrości, a zazdrośnicy oskarżyli go o herezję – oskarżenie, na które śmiałość jego spekulacji rzeczywiście go narażała. Odpowiedzią Pico była błyskotliwa, opublikowana Apologia, a w 1493 roku sprawa została zakończona brewe papieża Aleksandra VI (Borgii), które ostatecznie oddaliło zarzuty i potwierdziło prawowierność jego mistycznych przekonań. W ostatnich latach życia Pico della Mirandola coraz bardziej wycofywał się w odosobnienie. Zniszczył wiersze miłosne, które napisał w młodości – czego należy żałować – i poświęcił się wyłącznie filozofii transcendentalnej. Był przyjacielem Poliziana oraz Wawrzyńca Wspaniałego Medyceusza, w którego ramionach zmarł w 1494 roku, mając zaledwie trzydzieści dwa lata.

Kaba­liści chrześcijańscy

Połączenie platonizmu z chrześcijaństwem, a Kabały z jednym i drugim, należało do zadań i triumfów renesansu. Wielki niemiecki humanista Reuchlin kontynuował dzieło Pico della Mirandoli. Platoniczne pisma Reuchlina i jego De Arte Cabbalistica z 1517 roku wywarły ogromny wpływ na niektóre z najwybitniejszych umysłów tej cudownej epoki. Podobnie jak Pico, Reuchlin odparł wszystkie wrogie ataki skierowane przeciw sobie, aż w końcu nie tylko wielu wielkich reformatorów, ale także najwybitniejsi przywódcy Kościoła rzymskiego stali się entuzjastami jego zamierzeń. Pod wpływem Pico della Mirandoli papież Sykstus IV (Della Rovere), budowniczy Kaplicy Sykstyńskiej, nakazał przetłumaczenie hebrajskich dzieł kabalistycznych na łacinę dla użytku studentów teologii katolickiej; natchniony zaś przez Reuchlina Leon X (Medyceusz), wspaniały mecenas Rafaela, przyjął Kabałę jako potężną sprzymierzoną chrześcijańskiej wiary.

Mądrość renesansu jest dla późniejszych epok równie wielkim przykładem jak jego sztuka. I nigdy potrzeba takiej mądrości nie była bardziej pilna niż dziś. Czyż nie powinno się kształcić nauczycieli, aby wiedza nie została utracona lub na długo pogrzebana? Metafizycy i kabaliści późniejszych i obecnych czasów w znacznej mierze wycofali się z tej postawy wszechogarniającego eklektyzmu, która wyróżniała gigantyczne umysły renesansu, podobnie jak wcześniej te z Aleksandrii; mają oni skłonność do ignorowania najwyższej prawdy, że wszelka wiedza tworzy jedną Mądrość, a wszelka Mądrość objawia jedną Prawdę. Jest tu praca do wykonania, która powinna pobudzić gorliwych studentów spirytyzmu do wielkiego wysiłku. Zasadnicze podobieństwo wszystkich systemów mistycznych mogłoby posłużyć jako podstawa do ponownego ustanowienia i wykazania istotnej jedności filozofii okultystycznej i chrześcijańskiej.

Elifas Lewi pojmował fakt tej jedności, lecz jego uprzedzenie wobec protestantów osłabiło jego wysiłek, by ją ustanowić. Prawda mistyczna nie zważa na religijne podziały, gdyż spoczywa w samym sercu religii. „Więcej światła!” – takie były ostatnie ziemskie słowa Goethego. W epoce nieporównanie mroczniejszej od jego, niech naszym hasłem, naszym wołaniem serca, pozostanie nadal: „Więcej światła!”

W ciemności

Od wzniosłości do śmieszności! Od Goethego do pana George’a Bedborougha! Rzadko widuję The Freethinker; gdy już go widzę, zawsze jest taki sam: napastliwy, bezczelny, osłaniający bezdenną ignorancję pozorami nauki. Spieranie się z jego współpracownikami byłoby daremne; ale w jednej sprawie muszę oświecić pana Bedborougha.

Gdy twierdzi on, że „abdykacja Edwarda VIII dosłownie nie została wyśniona” przez astrologów, mówi nieprawdę, gdyż wydarzenie to zostało wyraźnie wskazane przez szanownego Ralpha Shirleya w The Horoscope ćwierć wieku wcześniej. W kwestii oświecenia dotyczącego liczby 13 odsyłam go do History of Magic Leviego, księga II, rozdział vi (w przekładzie Waite’a). O „przesądach” w ogóle Lewi mówi: „U źródła i wyjaśnienia każdego z nich leży jakaś prawda już nieznana albo prawda, która zmieniła swój wygląd. Ich nazwa, od łacińskiego superstes, oznacza to, co przetrwało.” O intelektualnym wzroście pana Bedborougha można sądzić po jego opinii o Biblii: „kompletna bzdura” – tak uważa pan Bedborough. Tak, nawet „wolnomyśliciele” potrzebują więcej światła.

C. R. Cammell

źródło: THE PSYCHIC THREAD; Light – A JOURNAL OF SPIRITUALISM, PSYCHICAL, OCCULT AND MYSTICAL RESEARCH,  April 11, 1940.