Jest to pocieszający znak postępu, że obecnie nawet codzienne gazety zaczynają drukować sprawozdania o zjawiskach okultystycznych, nie czując się już zobowiązane do opatrywania ich obowiązkowymi, szyderczymi uwagami, mającymi na celu zrobić wrażenie na prostym tłumie, że redaktorzy są zbyt „mądrzy”, aby w podobne rzeczy wierzyć.
Tak na przykład Neue Wiener Journal zamieściło następujący raport o wampirze, z którego można wywnioskować, jak są ukształtowane „duchy”, a właściwie „larwy” niektórych spośród naszych zmarłych przyjaciół. Opisywany tu „upiór” był niewątpliwie kama-rupą samobójcy, to znaczy ciałem astralnym uformowanym przez sumę jego namiętności.
Młoda dama, cierpiąca na głęboką melancholię i nękana myślami samobójczymi, udała się pewnego dnia do profesora Magnina w Paryżu i wyznała mu, że czuje na swoich ramionach jakby ciężar całego kwintala, który przygniata również jej duszę i napełnia ją niewytłumaczalnym pragnieniem śmierci. Profesor Magnin, który niedawno przeprowadzał interesujące eksperymenty z medium jasnowidzącym, postanowił spróbować, czy przy pomocy tego medium uda mu się odkryć prawdziwe przyczyny neurotycznego stanu pacjentki.
Bez wyjaśniania czegokolwiek zarówno kobiecie, jak i medium, wprowadził pacjentkę w stan hipnotyczny. Wcześniej wyznała mu jeszcze, że przed swoim małżeństwem kochała pewnego oficera, którego jednak – ze względu na sprzeciw rodziny – nie mogła poślubić, a który następnie zmarł na chorobę zakaźną. Kiedy medium wprowadzono do pokoju, w którym leżała zahipnotyzowana dama, natychmiast okazało zdumienie niezwykłym zjawiskiem, jakie – jak twierdziło – ujrzało: na ramionach kobiety siedział młody mężczyzna o dziwnie nieruchomym spojrzeniu, usiłujący prawą ręką ścisnąć i udusić szyję chorej.
Medium nagle zawołało: „Ach! Ten człowiek odebrał sobie życie i teraz chce, aby ona poszła za nim!”.
Magnin, który – jak sam później doniósł w Annales des Sciences Psychiques – nie był spirytystą i relacjonował sprawę „z naukową obiektywnością”, rozpoczął za pośrednictwem medium rozmowę z niewidzialnym dla siebie zjawiskiem, prosząc je, aby pozostawiło chorą w spokoju. Po pewnych wahaniach zjawa zgodziła się na to.
Kiedy pacjentkę wybudzono, oświadczyła, że czuje się jakby uwolniona od wielkiego ciężaru. Następnego ranka, ku swej wielkiej radości, była zupełnie odmieniona: raz po raz zapewniała profesora, że na zawsze pozbyła się myśli samobójczych.
Magnin z ciekawości i w celach badawczych sprawdził następnie przeszłość zmarłego ukochanego owej kobiety i dowiedział się, że wszystkie informacje podane przez medium były prawdziwe: młodzieniec wcale nie umarł na gorączkę, lecz popełnił samobójstwo.
Z tej samej gazety pochodzi także fragment listu wysokiego urzędnika pewnego dużego banku w Wiedniu:
„W nocy z czwartku na piątek śniło mi się, że mój najmłodszy brat, który odbywał właśnie krótką podróż służbową, uległ wypadkowi podczas jazdy pociągiem, lecz nie został poważnie ranny. Po tym śnie obudziłem się, a po krótkim czasie zasnąłem znowu. Wtedy śniło mi się, że jestem w mieszkaniu mojej małej siostrzenicy, w którym unosił się silny zapach karbolu i jodoformu. Obudziłem się z uczuciem lęku, którego nie mogłem się pozbyć. Opowiedziałem o tym żonie, wyznając, że mam przeczucie, iż coś rzeczywiście się wydarzyło. Żona wyśmiała mnie, twierdząc, że to nonsens. Gdy jednak rano przyszedłem do biura, czekała już na mnie matka i powiedziała mi, że moja czteroletnia siostrzenica uległa wczoraj wypadkowi w mieszkaniu siostry i doznała oparzeń drugiego i trzeciego stopnia. Odwiedziłem ją w południe i znalazłem leżącą w łóżku, a jej opatrunki pachniały jodoformem – dokładnie tak, jak to mi się śniło. Tego samego wieczoru wrócił mój brat z podróży i opowiedział mi, że poprzedniego dnia, gdy próbował wskoczyć do już ruszającego pociągu, spadł z podestu i lekko zranił się w rękę. Oba wydarzenia, które mi się śniły, rzeczywiście miały miejsce. Jeśli to tylko przypadek, to jest on z pewnością niezwykle osobliwy.”
Tego rodzaju prorocze sny wcale nie są rzadkością, lecz stanowią trudny orzech do zgryzienia dla tych, którzy chcą wszystkie sny tłumaczyć mechanicznymi przyczynami, takimi jak „ucisk mózgu” itp., nie wiedząc nic o istnieniu subtelniejszego, eterycznego ciała i jego właściwości.
Najwyższy czas, aby na naszych uniwersytetach nauczano nie tylko anatomii i fizjologii ciała materialnego, lecz także natury całego mikrokosmosu człowieka.
Do posiadania „proroczych snów” nie jest zresztą konieczne, aby ciało fizyczne spało, ponieważ organizm astralny człowieka działa również podczas czuwania i jest zdolny do odbierania „duchowych wrażeń”. Różnica polega tylko na tym, że gdy człowiek zewnętrzny czuwa, wrażenia te nie docierają w pełni jasno do świadomości, ponieważ aktywność mózgu w ciągu dnia pochłonięta jest przez silniejsze bodźce zmysłowe.
Zdolność eterycznej części mózgu i ciała astralnego tłumaczy te zjawiska, których „oficjalna” nauka nie potrafi wyjaśnić – takie jak jasnowidzenie, jasnosłyszenie, jasnoczucie, telepatia, przeczucia, sympatie i antypatie. Wszystkie one powstają z przyczyn całkowicie naturalnych i łatwo je pojąć, pod warunkiem że ktoś posiada wolny od uprzedzeń rozum i zdolność „jasnego” myślenia.
źródło: Okkulte Phänomene; Neue Lotusbluten – 4 Jahrgang 1911.