ZANONI

ZANONI
AUTORSTWA SIRA E. L. BULWERA, BARONETA

W żadnej z niezliczonych recenzji Zanoniego, jakie czytaliśmy, nie było najmniejszej wzmianki o wykorzystaniu przez autora mesmeryzmu (hipnozy magnetycznej) w toku powieści. Tymczasem odniesienia do mesmeryzmu, a nawet konkretne zdarzenia z nim związane, można znaleźć niemal w każdym rozdziale.

Zanoni sam jest przedstawiony jako posiadający w najwyższym stopniu pewną moc – wpływ tkwiący już w samym jego spojrzeniu, który to wpływ wielu entuzjastycznych mesmerystów w Europie rościło sobie dla siebie. Przykład takiej sytuacji znajduje się w rozdziale I księgi drugiej, gdzie hrabia Cetoxa opowiada, że kłótliwy Sycylijczyk znieważył Zanoniego.

„A – przerwał Belgioso – najbardziej osobliwym dla mnie elementem całej sytuacji było to, że ten Zanoni, który stał naprzeciwko miejsca, gdzie siedziałem, i którego twarz widziałem wyraźnie, nie powiedział ani słowa, nie okazał żadnej urazy. Utkwione w Sycylijczyku spojrzenie – nigdy go nie zapomnę! Opisać go nie sposób; zmroziło mi krew w żyłach.
Sycylijczyk cofnął się, jakby rażony; widziałem, jak drży, po czym osunął się na ławkę.”

I dalej, w innym rozdziale tej samej księgi:
„Zanoni spojrzał z niezwykłą surowością na Nicota, który zgarbiony siedział i spoglądał na niego ukradkiem, z wyrazem strachu i przerażenia na zniekształconej twarzy.

– Ho, ho! Panie Jean Nicot, ty, który nie boisz się ani Boga, ani diabła – dlaczego boisz się spojrzenia człowieka?

– To nie pierwszy raz, gdy jestem świadkiem twoich poglądów na słabość, jaką jest wdzięczność – powiedział Zanoni.

Nicot stłumił okrzyk i po ponurym zlustrowaniu Zanoniego spojrzeniem złowrogim i nikczemnym, pełnym jednak bezsilnej, niewysłowionej nienawiści, powiedział:
– Nie znam cię. Czego ode mnie chcesz?

– Twego odejścia. Opuść nas!

Nicot rzucił się naprzód o krok, z zaciśniętymi pięściami, pokazując zęby od ucha do ucha, jak rozwścieczone dzikie zwierzę. Zanoni pozostał nieruchomy i uśmiechnął się z pogardą. Nicot nagle się zatrzymał, jakby znieruchomiał i został zahipnotyzowany spojrzeniem, zadrżał od stóp do głów i ponuro, z widocznym wysiłkiem, jakby popychany siłą spoza siebie, odwrócił się.”

W rozdziale VI księgi trzeciej, podstępny i zdradziecki Visconti ściska rękę Zanoniego w pozorach przyjaźni, i „jakby serce mu stanęło. Zanoni spojrzał na niego swoimi ciemnymi, uśmiechniętymi oczami.”

I znów, w tym samym rozdziale:
„Zanoni, opierając policzek na dłoni i pochylając się nad stołem, utkwił wzrok w pasożycie. Mascari na próżno próbował wyrwać się z tego przenikającego spojrzenia: zbledł i zadrżał; odłożył szkatułkę.”

W książce wspomina się również, że ci, którzy przebywali z Zanonim, stopniowo stawali się lepsi – mimo że przed poznaniem go byli niemal całkowicie moralnie zepsuci.

Najpiękniejszy opis doznań, jakich doświadcza jasnowidz znajdujący się w stanie mesmerycznym, i wizji, które się przed nim ukazują, znajduje się w rozdziale III księgi czwartej:

„Glyndon nadal wpatrywał się w gwiazdę, a ta zdawała się coraz bardziej skupiać jego spojrzenie. Ogarnęła go pewnego rodzaju ociężałość, choć, jak sądził, nie przenosiła się ona na umysł; i gdy stan ten narastał, poczuł, że skronie zostały skropione jakąś lotną, ogniową esencją. W tym samym momencie lekkie drżenie wstrząsnęło jego ciałem i przepłynęło przez żyły. Ociężałość się nasiliła; nadal jednak wpatrywał się w gwiazdę – a teraz jej świetlista otoczka zdawała się rozszerzać i rozrastać. Stawała się coraz delikatniejsza i jaśniejsza; jej światło rozprzestrzeniało się, aż wypełniło całą przestrzeń – cała przestrzeń zdawała się w niej zanikać. I w końcu, pośród srebrzysto-lśniącej atmosfery, poczuł, jakby coś pękło w jego mózgu – jakby zerwał się mocny łańcuch – i w tym momencie ogarnęło go uczucie niebiańskiej wolności, niewysłowionej rozkoszy, wyzwolenia z ciała, ptasiej lekkości – jakby unosił się w samej przestrzeni.
‘Kogo na ziemi chcesz teraz ujrzeć?’ – wyszeptał głos Mejnoura.
‘Viola i Zanoni’ – odpowiedział Glyndon w sercu, choć czuł, że jego usta nie poruszyły się.

I nagle – na myśl tę – przez tę przestrzeń, w której dostrzegalne było tylko łagodne, przezroczyste światło, zaczęły przemykać szybkie obrazy krajobrazów: drzewa, góry, miasta, morza – przesuwały się niczym zmiany w fantasmagorii. Aż w końcu obraz się zatrzymał: ujrzał jaskinię przy łagodnym brzegu oceanu, obrośniętym mirtami i drzewami pomarańczowymi.
Z jakiegoś wzgórza w oddali błyszczały białe ruiny pogańskiej świątyni; księżyc w spokojnym blasku dosłownie kąpał w swym świetle dwie postacie przed jaskinią, u których stóp siny przypływ szeptał – i wydawało mu się, że nawet słyszy ten szept.
Rozpoznał obie postacie.
Zanoni siedział na kawałku kamienia; Viola, półleżąc obok niego, patrzyła w jego twarz, pochyloną ku niej, a w jej obliczu malowało się szczęście, które zrodzić może tylko doskonała miłość.
‘Chcesz ich usłyszeć?’ – szepnął Mejnour; i ponownie bezgłośnie Glyndon odpowiedział: ‘Tak’.
Wtedy dotarły do niego ich głosy, ale w tonach, które wydały mu się obce – tak stłumione i jakby odległe, że przypominały głosy słyszane w wizjach świętych mężów z innego świata.”

Jednak, mimo że Bulwer tak szeroko czerpie z języka i zjawisk mesmeryzmu, często szydzi z samego Mesmera i nauki, którą zapoczątkował.
Na przykład, w księdze drugiej, rozdziale drugim:

„Czy muszę przypominać czytelnikowi, że był to czas wyrafinowanego sceptycyzmu i pozornej mądrości, ale również czas najbardziej rażącej łatwowierności i mistycznych zabobonów; czas, gdy magnetyzm i magia znajdowały wyznawców wśród uczniów Diderota; kiedy proroctwa krążyły w ustach wszystkich; kiedy salon filozoficznego deisty przemieniał się w Herakleę, w której nekromancja rzekomo przyzywała cienie zmarłych; kiedy szydzono z pastorału i Pisma Świętego, a wierzono w Mesmera i Cagliostra.”

A w rozdziale trzecim księgi czwartej Mejnour mówi do Glyndona:

„Są oszuści, którzy podają się za adeptów tej poważnej nauki, którzy mogliby pokazać ci nieobecnych i bredziliby swym szarlatańskim żargonem o tajnych elektrycznościach i magnetycznym płynie, o których prawdziwych właściwościach znają jedynie zalążki i elementy.”



źródło: Zanoni by Sir E. L. Bulwer, Bart; THE MESMERIC MAGAZINE, Boston JULY 1842.