Wizje na łożu śmierci: Niezwykłe świadectwo pielęgniarki
Pisząc na łamach „Christian Commonwealth” pod pseudonimem „Joy”, kobieta, która przez wiele lat pracowała jako zawodowa pielęgniarka i w tym czasie towarzyszyła wielu osobom w ich ostatnich chwilach, stwierdza, że w licznych przypadkach umierający tuż przed końcem rozpoznawali – lub zdawali się rozpoznawać – kogoś niewidocznego dla przyjaciół i krewnych zgromadzonych przy łóżku. Będąc sama obdarzona zdolnościami psychicznymi, „Joy” w niektórych sytuacjach widziała to samo, co widzieli umierający, a także późniejszą transformację.
Opisuje jedno z takich doświadczeń:
Anielska obecność w szpitalnej sali
Rzecz działa się w szpitalu. Siedemnastoletnia dziewczyna – dobra, serdeczna i uduchowiona – umierała na suchoty. Na krótko przed jej odejściem nagle pojawiły się dwie duchowe postacie – nazywam je aniołami – stojące u wezgłowia łóżka, po jednej z każdej strony. Były dla mnie tak samo wyraźnie widoczne, jak pozostali ludzie znajdujący się w pokoju.
Tuż przed ich pojawieniem się umierająca dziewczyna wykrzyknęła: „Zrobiło się ciemno; nic nie widzę!”. Wtedy ich ujrzała, a jej twarz rozświetlił piękny uśmiech. Wyciągnęła ręce i zawołała radosnym głosem: „Przyśliście, aby mnie zabrać. Cieszę się, bo jestem bardzo zmęczona”.
Przejście do wieczności
Gdy wyciągnęła dłonie, obaj aniołowie podali jej swoje ręce – jeden ujął prawą dłoń dziewczyny, drugi lewą. Ich twarze rozpromieniał uśmiech jeszcze bardziej promienny i piękny niż ten na twarzy dziewczyny, która tak blisko była odnalezienia upragnionego spoczynku.
Nie odezwała się już więcej, ale przez blisko minutę jej dłonie pozostawały wyciągnięte, spoczywając w uściskach aniołów. Wciąż wpatrywała się w nich z radosnym blaskiem w oczach i uśmiechem na twarzy. Jej ojciec, matka i brat, wezwani, by być obecnymi przy jej odejściu, gorzko płakali, wiedząc, że ich opuszcza. Z głębi serca słałam modlitwę, aby i oni mogli zobaczyć to, co ja widziałam, lecz nie było im to dane.
Duchowa transformacja
Aniołowie rozluźnili uścisk, a dłonie dziewczyny opadły na łóżko. Z jej warg wydobyło się westchnienie, jakie wydaje ktoś, kto z ulgą oddaje się potrzebnemu snu. W kolejnej chwili stała się tym, co świat nazywa martwym. Jednak słodki uśmiech, z którym rozpoznała aniołów, wciąż widniał na jej rysach.
Aniołowie pozostali przy łóżku przez krótką chwilę, aż nad ciałem, w którym ustało fizyczne życie, uformowała się duchowa postać. Wtedy unieśli się i przez moment trwali w zawieszeniu – po jednym z każdej strony tej, która teraz stała się im podobna. I ujrzałam troje aniołów opuszczających pokój, w którym jeszcze przed chwilą było ich tylko dwóch.
źródło: DEATHBED VISIONS; LIGHT – A Journal of Psychical, Occult, and Mystical Research, September 25, 1915.