WIELKIE MEDIA
Opinia Lombrosa o Eusapii Paladino i spirytyzmie
Ponieważ publikujemy w całości raport Generalnego Instytutu Psychologicznego na temat zjawisk spirytystycznych z udziałem Eusapii Paladino, uważamy za stosowne przedstawić naszym czytelnikom opinię znakomitego Lombrosa na temat słynnej włoskiej medium i jej zdolności. Nazwisko wybitnego kryminologa z pewnością stanowi gwarancję powagi. Gdy ludzie takiego formatu odważają się publikować pod własnym nazwiskiem tego rodzaju oświadczenia, trzeba uznać, że mediumnizm i związane z nim zjawiska zasługują co najmniej na taką samą uwagę jak inne problemy, które obecnie zaprzątają umysł ludzki.
Bardzo szczegółowe badanie psychiatryczne przeprowadzone przez Lombrosa stanowi zarazem kolejny dowód jego głębokiej wiedzy oraz obronę hipotezy spirytystycznej, co każdy może ocenić na podstawie zamieszczonego poniżej streszczenia.
CECHY OSOBISTE. – Lombroso nie stwierdza niczego nienormalnego w wyglądzie Eusapii, poza pasmem siwych włosów otaczającym zagłębienie w lewej części ciemieniowej czaszki – które sama zainteresowana przypisuje raz uderzeniu rondlem przez matkę chrzestną w dzieciństwie, a innym razem upadkowi z okna. Waży 60 kg i nie przybiera ani nie traci na wadze po seansach. Jest stenokrotyczna i dolichocefaliczna, to znaczy ma kości policzkowe znacznie szersze od czoła i wydłużoną czaszkę – choć ten ostatni cech jest typowy dla jej rasy. Cała głowa, włącznie z twarzą, jest lekko asymetryczna – bardziej rozwinięta po stronie prawej.
Wykazuje trzy cechy charakterystyczne dla epileptyków: zespół Hornera w lewym oku, wyraźną asymetrię ciśnienia tętniczego na korzyść strony lewej oraz zauważalny lewostronny prymat wrażliwości dotykowej. Ta ostatnia cecha zdaje się ograniczać do opuszek palców, ponieważ ogólna wrażliwość jest większa po stronie prawej. Dominacja lewej strony występuje także w tzw. wrażliwości baricznej (na ciężar): ten sam przedmiot wydaje jej się znacznie cięższy w lewej ręce niż w prawej, przy czym potrafi odczuć różnicę już przy pięciu gramach. A mimo to, z wyciągniętym ramieniem, utrzymuje półkilogramowy ciężarek w lewej ręce o pół minuty dłużej niż w prawej. Cieszy się dobrą ostrością wzroku, a także wykazuje kulkę przełykową (globus hystericus), charakterystyczną dla osób histerycznych.
Pewnego razu, będąc w stanie normalnym i przy pełnym oświetleniu, położono jej prawą dłoń na płytce fotograficznej zawiniętej w potrójną warstwę nieprzezroczystego papieru. W ciągu czterech minut wpadła w trans i oświadczyła, że czuje w dłoni coś jakby wyładowanie elektryczne. Po wywołaniu zdjęcia na płytce, w miejscu odpowiadającym palcowi wskazującemu, pojawiła się niewyraźna smuga tej samej długości co palec. Być może zjawisko to można wyjaśnić radioaktywnością spirytystyczną. Przypomina ono inną anomalię, zaobserwowaną przez Flammariona – przejrzystą poświatę wokół palców. „Kiedy widzę ten znak – mówi Eusapia – mogę dokonywać rzeczy cudownych”.
Zjawiska hipnotyczne, często trudne do odróżnienia od zjawisk spirytystycznych, są u Eusapii częste. Lombroso wspomina, że doktor Arullani zdołał ją zahipnotyzować i wprowadzić w stan katalepsji jedynie przez pocieranie jej czoła dłonią.
Tylko dwa razy w życiu miała sny prorocze i nigdy zbyt wyraźne. Pierwszy raz miało to miejsce, gdy skradziono jej biżuterię. Twierdzi, że przez dwie kolejne noce przed zdarzeniem śniła o tym, ale sam akt kradzieży nastąpił w sposób całkowicie odmienny niż we śnie. Aby wyjaśnić sprawę i odnaleźć złodzieja, Eusapia udała się do somnambuliczki, Madame Del Piano, która wskazała jako winnego jej dozorca.
Innym razem John King – tajemnicza osobowość, której Eusapia przypisuje część zjawisk – ukazał jej się we śnie, smutno kiwając głową. Eusapia przebywała wówczas w Cambridge. Następnego dnia grupa angielskich badaczy, dla których była medium, przyłapała ją na nieświadomym oszustwie i zdyskredytowała, twierdząc, że wszystkie zjawiska były fałszywe. Było to dla niej największe nieszczęście w życiu.
W odniesieniu do wspomnianej wcześniej kradzieży biżuterii Lombroso pisze, że także wtedy interweniował John King, tym razem nie we śnie. Gdy Eusapia przebywała w domu inżyniera nazwiskiem Grauss, komisarz policji ostro ją zganił za publiczne oskarżenie dozorcy o kradzież i przerwanie działania wymiaru sprawiedliwości. Eusapia doznała wówczas tak silnego wstrząsu emocjonalnego, że zemdlała. Natychmiast stół zaczął się poruszać i poprzez „typtologię” (kod stuków) przekazał myśl Johna: „Ocal moją córkę, bo traci zmysły; ratuj ją przez sugestię.” Inżynier odpowiedział, że to John sam powinien przyjść jej z pomocą – i wtedy, w biały dzień, pojawił się starzec, wysoki, szczupły, z długą brodą. Bez słowa położył rękę na głowie inżyniera, potem na głowie Eusapii, pogrążając ją w głębokim śnie. Gdy się obudziła, czuła się doskonale.
Eusapia nie sprawdza się jako prorokini w kwestiach loteryjnych. Za to posiada wyjątkowe zdolności telepatyczne. Dwukrotnie, gdy odwiedziły ją osoby udające jej wielbicieli, w rzeczywistości zamierzające się z niej naśmiewać, natychmiast je rozpoznała i brutalnie zwyzywała.
Jej wykształcenie jest równie ubogie, jak to często bywa u kobiet z najniższych warstw społecznych; jednak brak ten rekompensuje intuicją, która pozwala jej ocenić wartość uczonych, z którymi się styka, i lekceważyć prestiż wynikający z bogactwa i władzy. Wykazuje także, nawet podczas transu, pewną przebiegłość, która skłania ją do mistyfikacji, co bardzo szkodzi jej reputacji. Przyłapano ją np. na tym, że wyrwała sobie włos i położyła go na szalce wagi, by ta opadła; że ukradkiem zrywała kwiaty, by symulować ich teleportację; że robiła lalki z chustki, by przedstawiać duchy.
Prezentuje także cechy patologiczne aż do histerii: przechodzi gwałtownie od radości do smutku, jest bardzo wrażliwa i odczuwa dziwaczne lęki
w tym obrzydzenie do brudzenia sobie rąk. Cierpi na częste halucynacje. Wiele razy widuje swój własny cień, a gdy była dzieckiem, wierzyła, że widzi dwoje oczu wpatrujących się w nią zza drzew i płotów.
Jest niezwykle impulsywna i gwałtowna, gdy uraża się jej reputację jako medium, ale w zwykłych okolicznościach jest uosobieniem dobroci. Rozdaje niemal wszystkie swoje zarobki ubogim i dzieciom, odczuwa nieograniczone współczucie dla osób starszych i słabych, a zwierzęta kocha do tego stopnia, że nienawidzi tych, którzy je krzywdzą.
Gdy wchodzi w trans – co, jak zauważa Lombroso, następuje u niej po prostu przez skupienie uwagi na dowolnym przedmiocie – twarz jej blednie, źrenice kierują się ku górze i do wewnątrz, potrząsa głową i wpada w ekstazę, wykazując wiele objawów typowych dla napadów histerycznych (spazmatyczny śmiech, częste żucie itp.). Po zakończeniu seansu, lub gdy dochodzi do zjawiska wyjątkowej wagi, doznaje prawdziwych konwulsji i krzyczy jak opętana, albo zapada w głęboki sen, podczas gdy z zagłębienia w kości ciemieniowej wydobywa się ciepły płyn wyczuwalny dotykiem.
W trakcie transu może przekazywać niektóre swoje zdolności eksperymentatorom poprzez kilkuminutowy kontakt fizyczny.
Po seansach Lombroso zaobserwował u słynnej medium halucynacje i majaczenia, w których prosi, by ją pilnowano, aby nikt nie zrobił jej krzywdy, a także poważne zaburzenia trawienne – do tego stopnia, że jeśli jadła przed seansem, natychmiast po jego zakończeniu wszystko zwraca. Towarzyszy temu czasowy paraliż nóg, który sprawia, że ktoś musi ją podnieść, założyć płaszcz itd. Objawy te są znacznie poważniejsze, gdy – z winy któregoś z obecnych – zostanie nagle wystawiona na działanie światła w trakcie lub tuż po zakończeniu seansu. Przypomina to smutny przypadek innej medium, Madame d’Espérance, która – wystawiona na silne światło podczas transu – doznała paraliżu na wiele lat.
Na podstawie tych faktów, a także tego, że Eusapia nie pamięta niczego z przebiegu seansów, Lombroso wyciąga wniosek, iż stan transu jest rzeczywistym odpowiednikiem napadu histerycznego – nową formą ataku histerycznego, tak jak, według tego samego uczonego, geniusz jest psychicznym odpowiednikiem napadu epileptycznego na tle nerwicowym i patologicznym.
DANE DOSTARCZONE PRZEZ PRZYRZĄDY PRECYZYJNE. – Aby wykluczyć jakiekolwiek błędy oceny i wpływ sugestii, Lombroso sięgnął po instrumenty naukowe, które w znaczący sposób przyczyniły się do rozwiązania najpoważniejszych problemów nauki. Tym samym podążył drogą wyznaczoną wiele lat wcześniej przez Haré’a i Crookesa.
18 lutego 1907 r. słynny psychiatra skorzystał z kardiografu Mareya – urządzenia służącego do graficznego rejestrowania rytmu serca. Umieszczono je w kabinie (1), metr od medium, które siedziało do niego tyłem, a jej ręce były przytrzymywane przez kontrolerów. Kardiograf połączony był z piórem piszącym po okopconym cylindrze za pośrednictwem rurki przechodzącej przez ścianę kabiny. Pióro znajdowało się 51 cm od lewej ściany bocznej i około półtora metra od medium. W tak przygotowanym układzie poproszono, aby John King nacisnął przycisk urządzenia.
Po kilku minutach usłyszano dźwięk pióra drapiącego powierzchnię cylindra. Po jego rozwinięciu ukazały się dwa zespoły gwałtownie opadających linii krzywych. Część drugiego zespołu nakładała się na pierwszy, ponieważ w ciemności nie udało się na czas oddzielić cylindra. Zapisy z kardiografu wskazują albo na zbliżające się wyczerpanie, albo na słabą energię wolitywną. Pierwszy zestaw odpowiada około 23 sekundom, drugi – około 18 sekundom.
Kardiogram uzyskany przy obecności osobowości Johna Kinga.
W innych eksperymentach przeprowadzonych z doktorami Herlitzką i Foą manometr rtęciowy naniósł na okopcony papier wiele śladów – najwyższy odpowiadał ciśnieniu 56 mm słupa rtęci, co, biorąc pod uwagę rozmiary elastycznej membrany, wskazywało na to, że wywierano na nią nacisk odpowiadający w przybliżeniu 10 kg.
W Towarzystwie Nauk Psychicznych w Mediolanie Lombroso wielokrotnie uzyskał samoczynne otwieranie i zamykanie przełącznika elektrycznego, a w Genui udało się wprawić w ruch metronom.
DUCHY I OBJAWIENIA ZMARŁYCH. – Piętnaście lat temu Lombroso tłumaczył pojawianie się postaci duchowych podczas seansów spirytystycznych jako projekcję lub przekształcenie energii psychicznej medium. Hipoteza ta odpowiada wyobraźni pozytywistycznej, a napady nerwowe medium, jej wyczerpanie po zakończeniu transu i inne podobne okoliczności zdawały się ją potwierdzać. Jednak nowe obserwacje, jakie Lombroso poczynił na Eusapii, skłaniają go dziś do zmiany zdania.
Objaśnienie:
(1) Tym mianem, jak już wielokrotnie informowaliśmy czytelników, określa się zasłoniętą kotarami część pokoju (kabina), w której podczas seansów odbywa się wiele najważniejszych zjawisk mediumicznych.
Na początek należy zaznaczyć, że wspomnianej hipotezie (o transformacji energii psychicznej medium) przeczy jednoczesność wielu zjawisk podczas seansów.
„Na jednym z seansów w Mediolanie – mówi Lombroso – gdy Eusapia była pogrążona w głębokim transie, po prawej stronie ukazała się postać kobiety, którą widziałem zarówno ja, jak i osoby siedzące obok mnie. Wypowiedziała niewyraźne słowo, prawdopodobnie ‘skarb’. Eusapia leżała obok mnie, pogrążona we śnie w centrum kabiny, a nad nią zasłona wielokrotnie się unosiła. W tym samym czasie, po lewej stronie, stół z impetem wtoczył się do kabiny, a z niej wysunął się niewielki przedmiot, który został przeniesiony na środkowy stół.
Doktor Imoda zaobserwował, że podczas gdy jeden duch wyjmował pióro z ręki pana Beckera i oddawał mu je z powrotem, inny duch opierał swoje czoło o jego własne. Innym razem, gdy mnie głaskało jakieś zjawisko, księżna Ruspoli poczuła dotyk dłoni na głowie, a Imoda wyczuł, że jego rękę ściska z dużą siłą inna ręka.
Jak wyjaśnić to, że energia psychiczna medium nie tylko przekształca się w siłę motoryczną i zmysłową, ale działa równocześnie w trzech różnych kierunkach i w trzech różnych celach? Czy jakikolwiek zdrowy człowiek może skoncentrować uwagę na tyle intensywnie, aby wywoływać zjawiska fizyczne w trzech miejscach jednocześnie?”
Ponadto profesor Lombroso zauważa, że istnieją zjawiska, które zachodzą wbrew woli medium, a nawet wbrew woli domniemanego ducha, który działa. Na przykład na jednym z seansów, w którym uczestniczył książę Abruzzów, stół zaczął wybijać rytm włoskiego marsza królewskiego. Zadziwiony tym zjawiskiem Lombroso powiedział na innym seansie w Turynie, że stoły i John King są monarchistami – ale nie zdążył jeszcze skończyć wypowiedzi, gdy stół zaczął gwałtownie protestować tak wyraźnymi ruchami, że nawet osoby nieznające języka stuków zrozumiały ich znaczenie. Kiedy profesor zapytał: „No dobrze, John, to nie jesteś monarchistą?”, dwa silne uderzenia oznaczały zdecydowane zaprzeczenie.
To, co zdarzyło się podczas seansu z księciem, mogło być wynikiem sugestii Eusapii – tym bardziej że w Neapolu, skąd pochodziła, lud prosty był bardzo przywiązany do monarchii. Ale Lombroso, w trakcie licznych rozmów z Eusapią, specjalnie poruszał tematy polityczne i szybko przekonał się, że ta prosta kobieta, która nieraz miała kontakt z królami i książętami, nie odczuwała do nich ani sympatii, ani też nie interesowała się formami rządów. Gdyby miała jakąś preferencję, wybrałaby taką formę władzy, która troszczy się o biednych. Co więcej, mimo że książę Abruzzów hojnie ją wynagrodził za seans, Eusapia żywiła do niego urazę, ponieważ wolałaby otrzymać od niego jakiś osobisty upominek – choćby kartkę z dedykacją – oraz nieco więcej uprzejmości.
Wynika z tego, że manifestacja monarchistyczna stołu nie pochodziła ani od Johna, ani od Eusapii, skoro pozostawała w sprzeczności z poglądami obu.
Inny przypadek: Pewnego dnia Eusapia powiedziała do jednego z eksperymentatorów, oznaczonego przez Lombrosa inicjałem R.: „Ten duch przychodzi po ciebie”, i natychmiast zapadła w głęboki sen.
Rzeczywiście, spośród zasłon kabiny wyłoniła się niezwykle piękna kobieta, zmarła dwa lata wcześniej. Jej ciało było częściowo zakryte materiałem, jednak można było dostrzec jej kształty, a na głowie miała bardzo cienki welon. Duch dmuchnął na dłoń R., a następnie delikatnie ugryzł go w palce, podczas gdy Eusapia wydawała długie jęki, jakby z trudem podejmowała jakiś wielki wysiłek.
Zastanawiano się, czy można sfotografować to zjawisko – Eusapia i John King wyrazili zgodę, lecz zjawa pokręciła przecząco głową i ręką, a gdy próbowano umieścić płytę fotograficzną w aparacie, dwukrotnie ją zniszczyła.
Poproszono więc o odcisk ręki w parafinie – ponownie Eusapia i John wyrazili zgodę. Duch zniknął, w kabinie słychać było odgłosy, jakby ktoś chodził z talerzem zawierającym blok parafiny, a R. uzyskał idealny odcisk dłoni. Ale niemal natychmiast z pomiędzy zasłon wysunęła się fluidyczna ręka, chwyciła blok i rozdrobniła go na drobne kawałki.
R. wyznał później, że chodziło o kobietę, której – nawet po śmierci – bardzo zależało na tym, by nie pozostawić żadnego dowodu tożsamości. Była więc obecna na seansie jakaś tajemnicza wola, która nie należała ani do Eusapii, ani do Johna, ani do żadnego z eksperymentatorów, skoro była sprzeczna z wolą wszystkich obecnych.
Lombroso przytacza również kilka przykładów, które świadczą o tym, że w spirytystycznym transie ujawniają się siły motoryczne znacznie przewyższające i nieproporcjonalne do możliwości medium, co zmusza do założenia interwencji obcych sił.
Przed laty siła mięśniowa Eusapii, mierzona za pomocą dynamometru, nie przekraczała 36 kg. Tymczasem pewnego dnia, w biały dzień, pojawiło się fluidyczne ramię (które Eusapia utożsamiała z ramieniem Johna), które doprowadziło wskazanie urządzenia aż do 42 kg. Obecnie, z powodu cukrzycy, na którą cierpi, medium utraciła połowę lub więcej swojej siły, a mimo to, podczas jednego z seansów w Genui, dynamometr wskazał 110 kg.
Innym razem uniosła w powietrze profesora Bottazziego wraz z krzesłem, na którym siedział – co łącznie ważyło 93 kg. Ale nie trzeba sięgać po więcej takich przykładów – Eusapia sama unosi się czasem w powietrze wraz z krzesłem, nie tylko bez jakiegokolwiek podparcia, ale wbrew woli kontrolerów, którzy starają się uniemożliwić wzniesienie się.
A ponieważ aby ciało nie podlegało prawom grawitacji, konieczna jest interwencja zewnętrznej siły, jest oczywiste, że zjawisko lewitacji nie może pochodzić z energii medium, lecz musi być spowodowane przez siłę zewnętrzną.
Dodatkowo, jak trafnie zauważa wybitny eksperymentator, przedmioty poruszające się podczas seansów nie przemieszczają się w sposób chaotyczny, lecz tak, jakby kierowała nimi jakaś ręka – bez zderzeń, bez uderzeń, bez uszkodzeń. Niekiedy wręcz ta ręka, ręka fluidyczna, była wyraźnie widziana: chwytająca przedmiot, grająca na mandolinie, otwierająca pudełko. Ręka ta jest znacznie większa od ręki Eusapii, bardziej przypomina tę, która pozostawia ślad w uzyskanych odciskach.
Tak samo jak w przypadku energii motorycznej, Lombroso wypowiada się również o inteligencji przejawiającej się w tych zjawiskach. Jego zdaniem nie ulega wątpliwości, że w tych zjawiskach uczestniczy inteligencja, która nie pochodzi ani od medium, ani od żadnego z obecnych. Na dowód tego przytacza następujący przypadek:
Eusapia jest niemal analfabetką. Z trudem czyta druk, a pismo odręczne jest dla niej całkowicie niezrozumiałe. Tymczasem, podczas jednego z seansów w Turynie, pojawił się młody człowiek z bransoletką w kieszeni. Medium nie tylko odgadła, że to prezent dla niej, ale gdy zapytano ją, co jeszcze znajduje się w tej samej kieszeni, stół odpowiedział: „List zawierający prośbę.” Młody człowiek, student chemii, roześmiał się, sądząc, że ma tam jedynie jakieś formuły i notatki techniczne. Gdy je wyjął, znalazł także list, o którym zupełnie zapomniał – napisał go jego przyjaciel z prośbą, by zabrał go na seans. Skoro Eusapia nie potrafi przeczytać otwartego listu, nie mówiąc już o takim, który znajduje się w kopercie i kieszeni, trudno przypisać to jej zdolnościom.
Zarówno w Mediolanie, jak i w Neapolu oraz Turynie stół (czyli John King) odpowiadał niemal zawsze po angielsku. Eusapia nie zna tego języka, a spośród eksperymentatorów tylko jeden go rozumiał. Sprawa przypomina to, co wydarzyło się w Wenecji z innym medium, podczas seansu, w którym stół podyktował:
„Sórdida sunt hic; pellenda sunt sórdida” – co po łacinie znaczy:
„Są tu nieczystości; trzeba je usunąć.”
Wszyscy zastanawiali się, co to może znaczyć, aż stół dodał: „Pan X ma książkę.”
Wskazany mężczyzna, zawstydzony, nie miał wyjścia – wyjął z kieszeni małą książeczkę, dość nieprzyzwoitego charakteru, zatytułowaną Świątynka Wenus. Warto zaznaczyć, że medium nie znał łaciny, eksperymentatorzy ją znali, ale nie wiedzieli o książce w kieszeni zainteresowanego. Sam zaś właściciel książeczki z pewnością nie chciałby sam siebie kompromitować. A zatem inteligencja, która przemówiła przez stół, nie pochodziła od żadnego z obecnych.
Eusapia Paladino odczuwa lęk i niechęć wobec przyrządów naukowych, co jest typowe dla osób niewykształconych – i rzecz jasna nie potrafi się nimi posługiwać. Trzeba więc uznać, że inna inteligencja była tą, która podczas licznych seansów zamykała i otwierała przełączniki elektryczne, uruchamiała kardiograf, wprawiała w ruch metronom.
RADIOAKTYWNOŚĆ FOTOGRAFICZNA
Podczas ostatnich seansów z Eusapią udało się uzyskać coś jeszcze bardziej niezwykłego niż to, co dotychczas opisano: bardzo wyraźne fotografie zjawisk całkowicie niezwiązanych z Eusapią i Johnem.
Gdy przed kabiną ustawiono płytkę fotograficzną zawiniętą w potrójnie złożony czarny papier, by sfotografować ducha, który właśnie się ukazał, ręka fluidyczna próbowała wyrwać ją i zniszczyć. Jednak udało się odzyskać kliszę, a po jej wywołaniu pojawiły się na niej trzy olbrzymie palce, niepodobne ani do palców Eusapii, ani do odcisków przypisywanych Johnowi, a tym bardziej nie do rąk eksperymentatora, który trzymał płytkę.
Jedyną możliwą hipotezą wyjaśniającą ten przypadek jest istnienie promieniowania, które pochodziło bezpośrednio od ucieleśnionej istoty, której wizerunek się ukazał – tak jak inne podobne byty zostawiają odciski w parafinie czy gipsie.
„To jest pierwszy raz – jeśli się nie mylę – mówi Lombroso kończąc swój interesujący tekst – kiedy obserwujemy zjawiska spirytystyczne w sposób tak bezpośredni, doświadczalny, a nawet – ośmielę się powiedzieć – sam organizm spirytystyczny. Ci nietrwali, nieuchwytni przedstawiciele życia pozagrobowego, których istnienie raz się przyjmuje, raz odrzuca – z obawy lub z szacunku dla uniwersalnej legendy – nieustannie ujawniają się w postaci faktów, które mamy przed oczami.
I okazuje się – jak przewidziałem kilka lat temu – że ciała te należą do innego stanu materii: stanu promienistego, który znajduje już solidne oparcie w nauce. Jest to jedyna hipoteza, która pozwala pogodzić starożytną, powszechną wiarę w jakiś rodzaj dalszego istnienia po śmierci z wymaganiami nauki, według której bez organów nie ma funkcji, a nie ma funkcji bez utraty masy – oraz z tym nowym zjawiskiem, które obserwujemy podczas eksperymentów spirytystycznych.
Rzeczywiście – z wyjątkiem rzadkich przypadków – rzadko widujemy całą twarz czy ciało ducha. Najczęściej widzimy tylko jakąś jego część: rękę, ramię itp., które wyłaniają się z ciała medium lub zza zasłon kabiny. Wykazują one instynktowną tendencję, by owijać się w zasłonę, jakby nie wystarczał im sam welon mediumiczny.
Gdy się je dotyka – co dzieje się rzadko i tylko przez krótką chwilę – wydają się stałe i materialne, ale częściej czujemy, że to ciało fluidyczne, które pęcznieje i znika pod naciskiem naszej dłoni. Mimo to nie można zaprzeczyć jego istnieniu; wręcz przeciwnie – właśnie dlatego trzeba uznać, że jest ono z jakiejś substancji, która umyka naszemu dotykowi, ponieważ jest bardziej płynna i subtelna niż zwykły gaz – którego istnieniu również przeczyliśmy, dopóki chemia nie przyszła nam z pomocą.
Jest zatem oczywiste, że te istoty lub ich pozostałości nie mogłyby uzyskać pełnej konsystencji, nie mogłyby się ucieleśnić, gdyby nie przejmowały chwilowo części substancji medium, które w tych momentach wydaje się wyczerpane, niemal konające. **Ale przejąć energię medium nie znaczy jeszcze się z nim utożsamić.”
W związku z publikacją niniejszego artykułu o opinii Lombrosa na temat medium Eusapii Paladino – aby uniknąć monotonii – zakończenie raportu z seansów odbytych w Paryżu z tą samą medium (prowadzonych przed komisją badaczy), które dotychczas publikowaliśmy, zostanie zamieszczone w następnym numerze.
Zaraz potem rozpoczniemy omawianie innych mediów – niektórych zupełnie nowych, innych, jak Mrs. Piper, znanych na całym świecie, ponieważ ich przekazy zadziwiająco potwierdzają tożsamość wzywanych duchów.
źródłó: Los Grandes Médiums; Lo Maravilloso Madrid 25 Juni o 1909.