SAMOROZWÓJ
Ostatnie wykłady z cyklu „Kursu Samorozwoju” pana Macmillana, odbyły się w siedzibie L.S.A. (London Spiritualist Alliance) 1 i 8 grudnia.
W pierwszym z nich prelegent skupił się głównie na mocy słowa mówionego – jego twórczej i konstruktywnej sile, gdy jest właściwie użyte, lub przeciwnie – niszczącej mocy, gdy jest nadużywane.
Słowa są symbolami, za pomocą których się komunikujemy. Cynicy twierdzą, że są również narzędziem ukrywania naszych prawdziwych myśli.
Macmillan wyraził nadzieję, że nadejdzie dzień, w którym „nie będziemy już ograniczeni koniecznością ich używania.” Tymczasem powinniśmy „doświadczyć słowa na płaszczyźnie fizycznej, mentalnej i duchowej, zanim je wypowiemy.” Wtedy, gdy zostanie wypowiedziane, wyrazi prawdę, której kręgi będą się nieustannie rozszerzać.
Tak właśnie – i nadal – działają słowa Chrystusa.
Najsilniejszym przykładem niewłaściwego i niebezpiecznego użycia słów, jak stwierdził prelegent, jest prasa.
Słowa oddziałują na nas poprzez emocje, a prasa sensacyjna wywołuje kolejne fale strachu, zwłaszcza strachu przed wojną. Jeśli nie wierzymy, że siła zła przewyższa siłę dobra, powinniśmy świadomie przeciwstawiać się tym impulsom pozytywnymi, konstruktywnymi myślami dobra.
„W prawdziwym zrozumieniu Dobra – czyli Miłości – nie ma miejsca na strach.”
Spotkanie 8 grudnia przypadło w tygodniu kryzysu narodowego, więc rozmowa naturalnie dotyczyła bieżących wydarzeń.
Dyskusja o królewskości doprowadziła do rozważań o „Królestwie”, a pan Macmillan wielokrotnie podkreślał niezmierzoną moc, jaką posiadalibyśmy – a właściwie już posiadamy – gdybyśmy naprawdę, całym sercem (a nie tylko intelektem) uwierzyli, że Królestwo Boże jest w każdym z nas.
Chrystus powiedział, że możemy czynić „jeszcze większe dzieła” niż On – i rzeczywiście możemy, jeśli tylko odkryjemy w sobie to Królestwo, to królewskie dziedzictwo.
Trzy przeszkody w duchowym rozwoju
Prelegent wskazał trzy główne powody, dla których się wstrzymujemy:
-
Egotyzm – nie potrafimy całkowicie się poddać, wolimy polegać na własnym, ludzkim umyśle.
-
Brak czasu – sprawy życia codziennego nieustannie nas pochłaniają, więc odkładamy kwestie duchowe na później.
-
Strach – boimy się tego, do czego mogłoby nas doprowadzić całkowite oddanie się Bogu; obawiamy się, co moglibyśmy utracić lub do czego bylibyśmy wezwani. Wolimy więc „znosić znane nam zło, niż uciekać do nieznanego.”
Aby zrozumieć, co moglibyśmy osiągnąć, żyjąc zgodnie z tą wewnętrzną królewskością, wystarczy spojrzeć na ludzi takich jak Albert Schweitzer. Tacy ludzie — i kobiety również — byli wyjątkowi tylko dlatego, że wierzyli w sercu, iż w nich tkwi Królestwo Boże, źródło wszelkiej mocy, i że jako dzieci Boga mają prawo i obowiązek z tej mocy czerpać.
Patrząc wstecz na cały ten cykl wykładów, trudno nie zauważyć, że pisemne streszczenie nie oddaje pełni ich siły. Potęga słów wynikała z osobowości prelegenta.
Jak sam powiedział w innym kontekście — jego przesłanie wypływało z „głębi doświadczenia, z którego zostało wypowiedziane”.
źródło: SELF-DEVELOPMENT – Mr. Macmillan’s Study Course; LIGHT a Journal of Psychical, Occult, and Mystical Research; No. 2920. VOL. LVI. THURSDAY, DECEMBER 24, 1936.