Oryginalny pogromca duchów

Recenzja książki: Oryginalny pogromca duchów

Fascynująca biografia Tony’ego Cornella, który wykazał się naukowym przywiązaniem do bezstronności, badając zjawiska paranormalne
Autor: Dorian Lynskey / The Guardian

Moje pierwsze i jedyne doświadczenie z tablicą Ouija miało miejsce, gdy miałem 11 lat, w domu kolegi. Była to zabawa straszna i ekscytująca – aż przestała nią być. Pamiętam ruch i początek wiadomości, zanim odskoczyliśmy od planszy. Później tego wieczoru dowiedziałem się, że mój dziadek zmarł. Choć teraz wiem, że chłopiec z umierającym krewnym i bujną wyobraźnią nie był najwiarygodniejszym świadkiem, pamiętam, że chciałem wierzyć, iż zetknąłem się z czymś nadprzyrodzonym.

Kiedy umierająca babcia dziennikarza Timesa Bena Machella zapisała mu w spadku kryształową kulę, zaczął z ciekawości szukać mediów i natknął się na prace pewnego mężczyzny – Tony’ego Cornella. W latach 1952–2004 Cornell pracował (bez wynagrodzenia, ku zgubie dwóch małżeństw) dla Society for Psychical Research (SPR, Towarzystwo Badań Psychicznych). Oddzielał oszustwa i złudzenia od relacji o aktywności paranormalnej, by sprawdzić, co – jeśli w ogóle – pozostaje. Najbardziej sumienny parapsycholog w Wielkiej Brytanii był raczej likwidatorem roszczeń niż pogromcą duchów. Jego automatyczna sekretarka zapełniała się prośbami o zbadanie dziwnych wydarzeń w całym kraju: rybaka poszarpanego przez niewidzialnego psa, domu, który „krwawił” wodą, czy wiejskiego bungalowu nękanego przez pożary i masowe padanie zwierząt domowych.

Machell oddał hołd Cornellowi fascynującą biografią. Czerpiąc z pudeł pełnych taśm i dokumentów, nieopublikowanych wspomnień oraz wywiadów z krewnymi i współczesnymi, usłyszał – jak pisze – „spokojny głos racjonalnego człowieka, metodycznie opukującego ścianę między rzeczywistością a czymś innym”.

Chasing the Dark: Encounters with the Supernatural, by Ben Machell

Podejście Cornella określano z uznaniem jako „sondującą wątpliwość”: ciekawość bez łatwowierności, wrażliwość połączona z rygorem. W 1977 roku starł się z dwoma kolegami z SPR w sprawie słynnego poltergeista z Enfield: uznał to za mistyfikację, podczas gdy oni wydali bestsellerową książkę. Praca Cornella – jak pisze Machell – była w dużej mierze „niezauważona, nie nagrodzona i doceniana jedynie przez wąskie grono ludzi”.

Elegancko napisana opowieść Machella obejmuje szeroką historię badań nad zjawiskami paranormalnymi w Wielkiej Brytanii. W połowie XIX wieku napięcie między nauką a religią zainspirowało modę na „dowody” życia po śmierci w formie spirytualizmu – seansów, jasnowidzenia, automatycznego pisma – i wynikającą z tego chęć weryfikacji. SPR powstało w 1882 roku w „duchu ścisłego i beznamiętnego badania”. Jego członkowie, w tym Lewis Carroll, przyszły premier Arthur Balfour i psycholog William James, byli pionierami pojęć takich jak telepatia i ektoplazma, jednocześnie demaskując fałszywych medium i „fotografów duchów”.

SPR było tak skuteczne w obnażaniu szarlatanów, że w 1930 roku Arthur Conan Doyle poprowadził masowy exodus urażonych spirytystów. Antagonistą SPR stał się amerykański badacz J. B. Rhine, którego nowa dziedzina parapsychologii koncentrowała się na zjawiskach psychicznych, a nie świecie duchów. Poltergeist mógł być na przykład „nawracającą spontaniczną psychokinezą” – gwałtownym wyładowaniem energii mentalnej przez żyjących. Świeckie podejście Rhine’a przemawiało do materialistów radzieckich, którzy badali telepatię jako potencjalną broń zimnowojenną. Fizjolog Leonid Wasiljew, którego Cornell odwiedził w Leningradzie w 1962 roku, być może z polecenia MI6, twierdził, że wyjaśnienie zjawisk pozazmysłowych byłoby równie doniosłe jak odkrycie energii atomowej.

Jednak im bardziej takie koncepcje jak telekineza rozpalały wyobraźnię opinii publicznej, tym bardziej niepokoiło to racjonalistyczne skrzydło SPR. W latach 70., dekadzie Uri Gellera i Carrie Stephena Kinga, mentor Cornella – Eric Dingwall – zerwał z parapsychologią, twierdząc, że karmi ona „nowy okultyzm”. Cornell jednak nie ustąpił. Choć ujawniał liczne przypadki figli, żądzy rozgłosu i halucynacji, osobiście zetknął się z kilkoma zjawiskami, które wymykały się racjonalnemu wyjaśnieniu. To właśnie zdumiewające doświadczenie w powojennych Indiach – zbyt dobre, by zdradzić szczegóły – skierowało go na tę ścieżkę. Wciąż poszukiwał odpowiedzi.

W latach 90., ku swojemu zaskoczeniu, Cornell zauważył, że jego automatyczna sekretarka milknie. Zastanawiał się, czy teorie spiskowe zastąpiły w wyobraźni zbiorowej zjawiska paranormalne, czy może cyfrowe rozrywki stępiły naszą wrażliwość na zaburzenia psychiczne. Gdyby nie zmarł w 2010 roku, zobaczyłby nowe pokolenie łowców duchów, którzy świetnie prosperują na YouTube – tam, gdzie dla jego ostrożnych analiz nie ma miejsca ani motywacji finansowej. Jak obawiał się Dingwall, rozrywka wygrała z prawdziwymi badaniami.

Jak wielu biografów, Machell częściowo zakochuje się w swoim bohaterze. Cornell cieszył się w SPR szacunkiem za dyplomację i „stałą gotowość do przyznania się do błędu”. Parapsychologia może nie być powszechnie uznawana za gałąź nauki, lecz Cornell posiadał prawdziwie naukowe przywiązanie do wątpienia i bezstronności. W czasach, gdy przekonania depczą fakty, łatwo podzielić podziw Machella dla człowieka, który potrafił powiedzieć: „Nie wiem”.

źródło: Book review: The original ghostbuster By Dorian Lynskey / The Guardian; TAIPEI TIMES – Thu, Sep 04, 2025 page11.