Medytacja
Opracowanie: Elina D. Whittick
(Glendale, Kalifornia)
Gdy osiągnięta zostaje wewnętrzna świadomość – rozpoznanie nie tego, co człowiek nazywa życiem, lecz prawdziwego Życia Nieskończonego Istnienia – wówczas forma, z którą obcuje poprzez konsekrację, religię lub zwykłe postrzeganie Rzeczywistości, staje się już przeszłością, bowiem i ona przemija.
Gdy stoimy w centrum naszego istnienia, powinniśmy uświadomić sobie, że tylko tam możemy dotknąć Światła, tylko tam może objawić się Rzeczywistość… a to, co zewnętrzne, to tylko symbole – przeznaczone dla dzieci.
Tak jak w przedszkolu dzieci otrzymują kolorowe zabawki i różne pomoce, dzięki którym uczą się odróżniać kolory, liczyć i poznawać podstawy niezbędne do dalszego rozwoju – tak samo jest z duszą ucznia. Gdy dzieci dorastają, trudno im sobie uświadomić, że kiedyś przechodziły przez ten etap nauki.
Podobnie jest z uczniem duchowym. Im bliżej jest Ducha, tym bardziej Umiłowany objawia swoją własną Rzeczywistość. Formy, przez które adept dążył do tego stanu osiągnięcia, zaczynają wydawać się zbędne. Spełniły swoją rolę, ale zostały już przezwyciężone. Wtedy zewnętrzne życie staje się prostsze. Kult (jeśli można to tak nazwać) Umiłowanego staje się uproszczony, lecz zarazem głębiej prawdziwy. Mając za cel To, Co Jest Rzeczywiste, człowiek nie potrzebuje już fascynujących, lecz zbędnych elementów przeszłości.
Oczywiście, poznawanie różnych dziedzin życia jest ciekawe – i powinno się je znać – ale często stają się one nadbagażem, a nawet przeszkodą. W istocie człowiek odkrywa, że jego ścieżka jest mniej obciążona, jego świadomość jaśniejsza, a wzrok utkwiony w Celu, zamiast w niepotrzebnych sprawach. Przypomnijmy sobie, że powiedziano nam: „jeśli nie staniecie się jak dzieci, nie wejdziecie do Królestwa Niebieskiego.”
Jakie Królestwo może istnieć, jeśli nie w nas samych? Nie ma innego Królestwa Niebieskiego – i ono rozszerza się i rozkwita w całym swoim pięknie, gdy wspinamy się po Złotych Schodach Życia, porzucając to, co zbędne, i wchodząc w czystość samego Życia. To właśnie ta realizacja – że Życie zawsze jest aktywne, twórcze – przynosi głębsze zrozumienie samej Miłości.
W rzeczywistości akceptacja i rozpoznanie Jego cudownej Miłości są dowodami przebudzenia prawdziwych Narodzin nowo narodzonego Króla w nas… światła Chrystusowego przemienionego w Miłość, wszechobecną w swoim zasięgu, a zarazem głęboko osobistą w naszym codziennym kontakcie.
Bez względu na to, co się dzieje w życiu – jeśli tylko uświadomimy sobie ogromną Moc Miłości, która przewyższa wszystkie inne prawa – możemy nią otulić człowieka lub sytuację. Niemal cudownie cała sytuacja się zmienia, a upragniona Harmonia zaczyna się przejawiać. Powinniśmy pozostawać zestrojeni z Jego Miłością, Jego Obfitością i Jego Mądrością. Tam, gdzie jest pokój, będziemy mieć równowagę, czysty umysł, czyste serce i zewnętrzny pojazd odzwierciedlający piękno duszy.
Chociaż możemy być w stanie stawania się, poprzez Jego Życie mamy – na wszystkich poziomach istnienia – to Doskonałość, która pozwala nam nie tylko…
… iść naprzód po tej Wielkiej Drodze Życia, lecz także harmonizować każdą dysharmonijną myśl, każdą niezrównoważoną emocję, doprowadzając do jedności z doskonałym Życiem Umiłowanego. Blask Miłości przejawia się w naszym małym świecie i promieniuje ku światu wielkiemu – poprzez nasze bogate idee i nasze rozumienie Jego Łaskawego Prawa.
źródło: Meditation autor/opracowanie Elina D. Whittick (Glendale, California); Mothers Occult Digest – Winter 1952.

