Opowieść z frontu
W bieżącym numerze parafialnego pisma kościoła St. Andrew-by-the-Wardrobe ukazała się następująca, niezwykła relacja pióra żony proboszcza:
Miałam bardzo interesującą rozmowę z byłą lady mayoress, której syn służy na linii frontu. Kiedy żegnała się z synem, powiedziała mu, że każdego dnia w południe będzie przeznaczała tę godzinę na gorliwą modlitwę za niego. On obiecał, że o tej samej porze również będzie się modlił. Oboje dotrzymali danego sobie słowa.
Niedawno napisał do domu i opowiedział, że został wysłany wraz z oficerem i dwoma innymi żołnierzami na zwiad. Nagle odkryli, że znaleźli się w zasięgu ukrytego działa. Najpierw jeden z mężczyzn po jego jednej stronie padł ranny, a zaraz potem drugi po drugiej stronie. Pozostali rzucili się więc na ziemię, gdzie musieli leżeć przez sześć godzin, podczas gdy pociski przelatywały nad nimi, aż zapadł zmrok.
Syn wyszedł z tego bez szwanku i, wykazując się niezwykłą odwagą, z narażeniem życia zdołał przeciągnąć rannych towarzyszy do okopu, gdzie opatrzył ich rany.
I – jak napisał do matki – stało się to właśnie o godzinie dwunastej w południe.
Na marginesie warto dodać, że pani Brittain z Hanley zawiadamia nas o swoim przyjeździe do Londynu na kilka tygodni, począwszy od 16 dnia bieżącego miesiąca, czyli od daty jej kolejnej wizyty w salach Alliance.
źródło: The Noontide Prayer; LIGHT – A Journal of Psychical, Occult, and Mystical Research, November 13, 1915.