Mediumizm – Madryt 1909

MEDIUMIZM
Zainteresowanie, jakie wzbudziła pierwsza część artykułu pana Steada, zamieszczona w poprzednim numerze, zmusza nas do przedstawienia szerszego ujęcia zjawiska mediumizmu niż to, które zawarto w tamtej części. Ma to na celu ułatwienie naszym czytelnikom – nawet tym, którzy dotąd nie mieli styczności z tego rodzaju wiedzą – przyjemniejsze i bardziej owocne czytanie kontynuacji tak znakomitego tekstu, którą dziś publikujemy.

Wierni naszemu programowi, nie podejmujemy się definicji; uważamy, że lepiej jest przedstawić obiektywne, całkowicie empiryczne pojęcie mediumizmu.

Medium jawi się od razu jako istota wrażliwa. W porównaniu zaproponowanym przez pana Steada, medium byłoby jak antena odbiorcza w systemie telegrafii bezprzewodowej.

Wiele lat temu w Hiszpanii była modna, zwłaszcza w najbardziej arystokratycznych i wykształconych kręgach, tiptologia (komunikacja za pomocą stuknięć). Kilka osób – zazwyczaj od czterech do dziesięciu – siadało wokół małego stolika, zazwyczaj trójnożnego, i kładło na nim dłonie, lekko oparte i wzajemnie stykające się, po czym – wzywając ducha zmarłego – oczekiwano na jego rzekomą manifestację. Przejawiała się ona poprzez przechylenie stolika, który unosił jedną nogę, po czym gwałtownie opadał na nią z powrotem.

Uznawszy, że duch jest obecny, uczestnicy zadawali pytania, ustalając uprzednio system stuknięć odpowiadających literom alfabetu.

Wkrótce zaobserwowano, że obecność pewnych osób ułatwiała, a niekiedy wręcz warunkowała występowanie zjawiska. Osoby te uznano za pośredników w komunikacji i określono międzynarodowym łacińskim słowem medium.

Odrzućmy podejrzenie o oszustwo, jakie mogłyby popełniać te osoby, by uzyskać efekt lewitacji. Bez wątpienia – często ruchy stołu są wywoływane podstępem, nie zawsze bezinteresownym, i wiele osób zostało w ten sposób oszukanych lub naciągniętych. Ale faktem dziś niepodważalnym jest to, że stół porusza się także bez żadnej sztuczki, pod wpływem przyczyn nadal nieznanych. Porusza się, a stuknięcia, odpowiadające ustalonemu wcześniej kodowi, dają odpowiedzi trafne i spójne, często dotyczące rzeczy nieznanych osobom zadającym pytania.

I nie tylko to. Niektóre media posiadają jeszcze bardziej zadziwiającą zdolność – pisanie automatyczne. Biorą ołówek i przyjmują pozycję do pisania, ale trzymają rękę nieruchomo, unikając wszelkiego świadomego ruchu, aż ramię i dłoń zaczynają drżeć w konwulsyjny sposób, po czym ręka – nie będąc kierowana wolą medium – zaczyna pisać. Często tekst dotyczy tematów, których medium nie zna – lub sądzi, że nie zna – a niekiedy sprawia wrażenie, jakby był dyktowany przez jakąś odrębną istotę, która prowadzi rozmowę z obecnymi, odpowiadając na pytania i podpisując się imionami osób zmarłych, postaci historycznych lub dziwacznymi pseudonimami.

Medium zapewnia, że nie ma wpływu na to, co się dzieje, a treść napisana zdaje się to potwierdzać.

Inne media rysują z podobnym automatyzmem, nie mając świadomości tego, co tworzą. Rysunki i pisma powstają często z pogwałceniem wszelkich zasad normalnej produkcji: od prawej do lewej, z odwróconym szykiem sylab, bez pozornego ładu – aż do momentu ukończenia, gdy treść staje się czytelna lub rozpoznaje się przedmiot przedstawiony. Anomalie towarzyszące temu zjawisku są liczne i bardzo zaskakujące. Istnieją obszerne protokoły z seansów, podpisywane przez osoby godne zaufania. W naszej Rewii będziemy często i szeroko zajmować się tym zjawiskiem, które dziś jedynie zarysowujemy, by ułatwić zrozumienie pracy pana Steada.

Dlatego też nie omawiamy dziś mediów mówiących, których zdolność – nie bardziej tajemnicza niż wcześniej opisane – stanowi obecnie całą specjalizację naukowego spirytyzmu i jest głównym tematem mistycznych spotkań klasycznych spirytystów.

Wyjaśnienia tych zjawisk wciąż nie są ostateczne; istnieje wiele hipotez – na każdy gust – zgodnych z różnymi teoriami kosmologicznymi i moralnymi.

Począwszy od tych, którzy twierdzą, że to wszystko to wymysły ludzi niezrównoważonych psychicznie i oszustwa cwaniaków, aż po tych, którzy przypisują je samemu diabłu – uznając, że ma on dostatecznie dużo wolnego czasu, by płatać takie karnawałowe figle – istnieje mnóstwo teorii, z których wiele jest zaledwie grą terminologii, której nikt tak naprawdę nie rozumie.

Najbardziej znane wyjaśnienie to to, które daje klasyczny spirytyzm. Duchy zmarłych nie są – w stopniu, o jakim mówimy – duchami czystymi: posiadają ciało fluidyczne, które zachowuje kształt fizycznego. To eteryczne ciało, zwane perisprit (peri-duch), jest pośrednikiem między duchem a materią; poprzez nie duch działa na świat fizyczny, podobnie jak czynił to za życia. Za jego pomocą duch zmarłego może wpływać na ciało osoby żywej, jeśli duch tej osoby się wycofa – przynajmniej częściowo – oddając swe ciało, czyli narzędzie, do dyspozycji przybysza, który wówczas znajduje sposób, by zamanifestować się w świecie materialnym.

Inni spirytualiści sądzą, że nie dochodzi do rzeczywistego „przejęcia” ciała medium przez ducha zmarłego, lecz do komunikacji psychicznej między duchem żywego a zmarłego. W takim przypadku to duch zmarłego podsuwa lub dyktuje temu pierwszemu działania materialne.

Zgodnie z tą hipotezą medium mówi lub pisze sam, ale pod wpływem sugestii lub polecenia ducha zmarłego. Może także pisać lub mówić pod wpływem ducha osoby żyjącej – na odległość.

W obu teoriach ruchy stołów tłumaczy się albo nieświadomym działaniem medium pod wpływem tych sił (choć to wyjaśnienie nie pasuje, gdy brak jakiegokolwiek kontaktu fizycznego), albo bezpośrednią interwencją ducha, który może wprawiać materię w ruch dzięki elementom fluidycznym, zgromadzonym w niej poprzez kontakt uczestników, a szczególnie medium, którego fluidy są bardziej podobne do tych, którymi dysponuje duch komunikujący się – bardziej rozcieńczalne lub z innych powodów bardziej skuteczne.

Ten element fluidyczny niektórzy nazywają dziś od (termin bliski koncepcji perispritu), a hipoteza jego istnienia służy do wyjaśniania wielu zjawisk badanych przez eksperymentalną psychikę.

Wszystko to jest czystą fantazją – według innych badaczy, którzy przypisują zjawiska mediumiczne samym mediom, tłumacząc ich jasnowidzenie ukrytymi zdolnościami ludzkimi lub niewystarczająco zbadanymi stanami podświadomości, w których sugestia – ale zawsze pochodząca od istoty żyjącej, ziemskiej – albo autosugestia prowadzą do działań i wiedzy niewytłumaczalnych w normalnym stanie świadomości.

Aby przykryć rzeczywistą niewiedzę, jaką zdradza tak wiele sprzecznych wyjaśnień, wymyślono – jak to zwykle w takich przypadkach bywa – cały szereg terminów. Oprócz wspomnianych już perispritu i odu, powstał bogaty słownik: świadomość subliminalna, niższy psychizm, rozproszony poligon itd. Wszystko to jeszcze się tu pojawi.


Na potrzeby wskazanego celu powyższy opis wystarcza – powtórzmy: nie jest to definicja mediumizmu, lecz jedynie niepełne i częściowe, empiryczne przybliżenie niektórych jego przejawów.

źródło:  Mediumnidad;  Lo Maravilloso – Madríd 25 Abpil 1909.