Księga Jecirah
Najstarszy kabalistyczny dokument Hebrajczyków.
Wraz z trzydziestoma dwoma Drogami Mądrości.
Opracowane według wydania dr. teol. Joh. Friedricha von Meyera (1890)
opracował i wydał Paal Zillmann.
„Sefer Jecirah i Apokalipsa są arcydziełami okultyzmu; zawierają więcej mądrości niż słów; ich sposób wyrazu jest równie obrazowy jak poetycki, a jednocześnie tak ścisły jak matematyka.” – Tymi słowami kabalisty Eliphasa Lévi z jego Histoire de la Magie chcemy usprawiedliwić nasze zajmowanie się tym osobliwym dokumentem literatury światowej.
Zakładamy u naszych czytelników cierpliwość i przenikliwą powagę wobec Tradycji, która jest czymś więcej niż samymi słowami i zabawą w liczby. Swoją pracę opieram na znakomitym przekładzie Joh. Friedricha von Meyera, wydawcy „Blätter für höhere Wahrheit” – czasopisma spirytualistycznego, które ukazywało się około roku 1830 i które także dziś ma wartość dla studium zjawisk somnambulicznych i magnetycznych u człowieka. Nie zakładam u czytelników znajomości hebrajskiego; do słów hebrajskich dodałem, tam gdzie to potrzebne, łacińską transkrypcję i niemieckie tłumaczenie. Uzupełniłem przypisy Meyera pracami Wynna Westcotta, Eliphasa Lévi, H. P. Bławatskiej, Isaaka Myersa i innych, tak że dzieło wraz z przypisami powinno okazać się użyteczne do studiów.
Niech nasi czytelnicy nie dadzą się zrazić, jeśli tekst przy pierwszej lekturze wyda im się niezrozumiały; nikt z nas bez trudu nie przeniknął tych tajemnic. Dla zrozumienia pomaga przede wszystkim porównanie ze stancami z Księgi Dzyan, tekstu podstawowego Tajemnej Doktryny, a dalej praca Papusa o Tarocie w niniejszym tomie przeglądowym. Dalszych objaśnień udzielę później.
Teraz zwróćmy się do wstępu Meyera:
Autor książki „Philosophie der Geschichte oder über die Tradition” (Frankfurt n. Menem, u Hermanna, 1827) – którą chcemy polecić jako dzieło rzadkiej uczoności i głębokiego dociekania – mówi (s. 64 i nast.): „Patriarsze Abrahamowi przypisywana jest, według niemal jednomyślnej opinii wszystkich kabalistów, książka zwana Sefer Jecirah (Księga Ukształtowania lub Stworzenia). W każdym razie to mroczne, zagadkowe i treściwe dzieło, nawet jeśli nie pochodzi od samego Abrahama, nosi na sobie piętno wysokiej starożytności i z pewnością nie zostało – jak niektórzy utrzymują – napisane przez rabina Akibę, lecz zostało jedynie szerzej rozpowszechnione przez tego drugiego Ezdrasza. – Ta stara, ciemna, zaledwie z kilku kart złożona rozprawa od zawsze uważana była za fundament i istotny zarys całej wyższej mądrości. Późniejsze dzieła kabalistyczne są więc niejako tylko objaśnieniami i rozwinięciami tego, co w tej małej, cudownej księdze zostało wskazane w sposób mroczny, hieroglificzny.”
Już wcześniej zauważono, że Księga Jecirah, w postaci, w jakiej ją posiadamy, nie może mieć patriarchy Abrahama jako autora („Blätter für höhere Wahrheit”, 4. zbiór, s. 221); poniżej, gdzie zajdzie potrzeba, znajdą się najwymowniejsze dowody. Wzmianka ta ma raczej sens kabalistyczny niż dosłowny. Księga Jecirah jest jednak najstarszym spośród wszystkich istniejących pism kabalistycznych. Jakkolwiek trudna by się nie wydawała, męczy czytelnika daleko mniej niż inne, późniejsze. Jak wszystkie pisma dawnej starożytności, pobudza do namysłu i domaga się raczej wniknięcia niż pośpiesznej lektury. Wskazuje słowami i literami, podobnie jak najdawniejsza sztuka obrazowa wskazywała formami. Jej obrazowość jest prosta jak jej język; uderzająca, lecz nie pozbawiona smaku. Jest sucha, ale nie odpychająca. Unosi się nad nią łagodna powaga niczym chmura, przeświecana promieniami światła, które – zapraszając i ostrzegając – pośredniczą między nią a poruszonym czytelnikiem. Zapraszają, by zajrzeć, czy za światłem kryje się coś więcej, i ostrzegają przed powierzchownością i płytkością, z jaką czasy nowe odrzucały to, czego nie rozumiały na pierwszy rzut oka.
Utrzymuje się obiegowa opinia, że cała tak zwana Kabała jest synkretycznym snem, zlepkiem idei orientalnych, egipskich, pitagorejskich, neoplatonickich i gnostyckich, uknutym w Egipcie – ojczyźnie filozoficznych osobliwości – niczym zawracany siedmioramienny Nil, zmącony mułem własnym i cudzych mórz; igraszką rozumu starożytnych, który zdziecinniał. Lepsze rozróżnienia próbowano podać w wyżej przytoczonym artykule, a bardziej gruntowne i pełniejsze rzeczy dostarczono oraz wciąż należy się ich spodziewać w wspomnianym dziele o Tradycji, gdzie między innymi znajdzie się, jak Tradycja rozszczepiła się na dwa główne nurty: jeden prowadzący do Talmudu jako zarysu żydowskich ustaw synagogalnych, drugi do Kabały jako wolnej nauki mistycznej. Takie rozważania coraz bardziej będą prostować pojęcia, które wkradły się do nowszej historii wiary i filozofii, a które same także są jedynie pewną tradycją – dziedziczoną z jednego dziejopisarza na drugiego i sankcjonowaną przez racjonalizm, który wzbraniał się trudowi szukania prawdy poza sobą samym, i który wcześniejsze wieki ludzkości – dlatego, że znajdował je bardziej wplecione w naturę i ich idee przyodziane w jej szatę obrazową – gardził nimi wobec swej rzekomej dojrzałości.
Ta nowa „tradycja historyczna” okaże się coraz bardziej pusta i dowolna, a owo samozaufanie – nadęte, gdy nadchodzi czas, w którym krąg intelektualności domyka się i duchowe walory starego i nowego świata muszą zostać zjednoczone. Pismo nazywa to „zwróceniem serc ojców ku synom i serc synów ku ojcom” (Ml 4,6; Łk 1,17); i inaczej człowiek w wielkiej skali nie osiągnie dojrzałości, jak tylko wtedy, gdy wystąpi ponownie narodzony w pełni wszystkiego tego, czego doświadczył przez tysiąclecia. Wydaje się nam, że zbyt wcześnie dotarliśmy do celu; z dawnych rzeczy zabraliśmy niemal tylko łupinę – zewnętrzną notatkę – i będziemy musieli zawrócić, by poszukać zagubionych jąder. W odnalezieniu ich łatwiej i czyściej pomaga nam wprawdzie nowa edukacja (i dlatego jest cenna), lecz pycha domniemanej doskonałości jest niebezpieczna i zaciemnia nam oczy, tak że nie rozpoznajemy właśnie tego, czego szukamy – jak Abrahamici, pyszni ze swego Prawa, nie rozpoznali Tego, który jakby z prorockiej starożytności – jako z idei wstępnej – istotnie do nich powrócił. O Nim powiedziano: „Oto przychodzę; w księdze napisano o mnie” (Ps 40,8). I tak też wciąż mówi prawdziwa mądrość chrześcijańska, gdy przychodzi jako wypełnienie tego wszystkiego, co w siwym tomie świata zapisano o niej najrozmaitszym, często trudnym do odczytania pismem.
Za kartę z tej wielkiej księgi można uznać i Sefer Jecirah, którego wiek wprawdzie musi pozostać nieokreślony, który jednak bezspornie jest starszy od Zoharu. W tamtym wywodzie nazwaliśmy Zohar „najstarszym autentycznym dziełem kabalistycznym, jakie do nas dotarło” jedynie w tym sensie, że Księga Jecirah (J’zirah) nosi na karcie tytułowej fałszywego autora – patriarchę Abrahama – podczas gdy Zohar ma znanego, wiarygodnego twórcę: rabiego Szim’ona ben Jochaja, a czas jego powstania – wedle tamtejszej informacji – przypada na początek III wieku, a nawet, trafniej, na wiek II, co daje się wykazać. Jeśli więc Księgę Jecirah umieści się w wieku I, nie czyni się jej zbyt starą; a ponieważ prostota stylu przemawia za jej wczesnym pochodzeniem, nie sprzeciwia się temu zawarta w niej mistyka liter, jeśli chce się ją przesunąć jeszcze wyżej – nawet ponad narodziny Chrystusa.
Hebrajskie alfabet składający się z dwudziestu dwóch liter jest mianowicie prastarym dobrem narodowym i – zarówno co do swego istnienia, być może także co do swojej kwadratowej formy (por. książkę o Tradycji) – nierozerwalnie złączony z literaturą i mądrością obrazową Izraela. Nie dość, że pisma ludu są nim spisane; Bóg – powiadają Hebrajczycy – całą stworzoną rzeczywistość napisał tymi dwudziestoma dwoma literami, a także je policzył, ponieważ równocześnie są cyframi. Albowiem stworzenie jest dziełem Boga; wyszło z myśli w słowo – narzędzie kształtujące – i w pismo, czyli rzeczywistość; i ta wytworzona postać ukształtowana jest wedle pewnych własności, których obrazami są 22 litery. Są więc one wyrazem jakości i przez nie jakości zostają przeniesione na grunt natury. Owszem, ich liczbę dałoby się, wedle organów i innych relacji, zredukować do mniejszej; ale pełny, „wystawiony” (exponowany) sens wszystkich spółgłosek – jako ucieleśnień, form nadających samogłoskom miarę, czyli artykulację – wynosi 22. A liczba ta jest zarazem liczbą okręgu – figury najdoskonalszej, obrazu Całości i wiecznego istnienia. Jest bowiem stary i niekwestionowany twierdzenie geometryczne, że średnica ma się do obwodu niemal jak 7 do 22. Święta liczba 7 jest średnicą, czyli wnętrzem, i odpowiada siedmiu samogłoskom, najdobitniej wyłożonym w piśmie greckim, a 22 – obwodowi, czyli zewnętrzu rzeczy. Zespół, zakres form tworzy właśnie tyle liter.
I jak hebrajski zlicza ogółem 10 samogłosek, z których jednak trzy – a, i, o (w arabskim oznaczane jako fatha, kasra i damma) – można uważać za podstawowe, z których pozostałe powstają przez łagodne zgięcie dźwięku lub jego wydłużenie, niczym władcy, którym podporządkowana jest pozostała siódemka – tak tych 10 samogłosek odpowiada dziesięciu boskim podstawowym liczbom, czyli sefirot, z których trzy najwyższe odwzorowują istotę, a siedem niższych – przymioty Bóstwa. Jeśli – jak niektórzy przypuszczają – hebrajski początkowo miał także tylko trzy znaki samogłosu, to dziesięć należy uważać za ich rozwinięcie (ekspozycję). Również greka ma w gruncie rzeczy 10 samogłosek, gdyż trzy „podwójne” (ai, ei, ui) zastępują sześć miejsc i same z siebie znów jawią się jako „matki samogłosek”, którym odpowiadają matki czytania wśród hebrajskich spółgłosek א, ה, ו (alef, he, waw).
Dziesięć sefirot to tyleż mocy boskiej mądrości i ich działań; przenikają one stworzenie i przedstawiają się zatem w liczbie 22. To, co nazywamy mocami, działaniami lub rodzajami, formami, a zarazem stopniami i odcieniami – Hebrajczyk nazywa drogami; i tak z 10 i 22 wspólnie powstają 32 Drogi Mądrości, o których Księga Jecirah mówi na wstępie. Prawdopodobnie inną ręką zostały one bliżej nazwane i opisane; dlatego 32 Drogi Mądrości umieszczono przed samą księgą i dlatego i my nie chcieliśmy ich tu pominąć. Księga Jecirah mówi zatem – po wymienieniu 32 dróg – nieustannie o 10 liczbach i 22 literach, które dzieli następnie na 3 Matki, 7 Podwójnych i 12 Pojedynczych. One razem – owe 32 drogi – nadają rzeczom ich „sygnaturę” (stąd we wstępie: „on narysował/wyrysował”); a 22 litery są same sygnaturami, podlegającymi jednak rozmaitym podziałom, zestawieniom i permutacjom.
Jeśli zatem średnicę przyjmiemy jako 1, to owych 3, z których powstaje 7, jest jakby czynnikiem, który siedem „mnoży” i wraz z nimi daje iloczyn 21 = 22. Albowiem 21 i 22 są równe, jako że pierwsza litera alef oznacza bezpostaciową pierwszą Istotę, na podobieństwo najwyższej przyczyny rzeczy, która poprzez sefiry wyprowadza ją najpierw na jaw lub „wymówi”, tak że jest ona Niczym (אין) – a jednak podstawą Czegoś. Bez tego ukrytego tchnienia (aspiracji) nie może zabrzmieć żadna samogłoska, a jest on nieodstępnym towarzyszem wszystkich spółgłosek – „korpusów dźwięku”. Jest on tym matematycznie ledwie wyznaczalnym „nadmiarem” ponad potrójny stosunek obwodu do średnicy; dlatego Pismo Święte przyjmuje go po prostu jako 3 do 1, a więc jak 21 do 7 – zwłaszcza przy kolumnach świątyni, których średnicę podano na 4 łokcie, a obwód na 12 łokci (tak należy rozumieć 1 Krl 7,15–16), a jeszcze wyraźniej przy „morzu z brązu”, o którym powiedziano: „Uczynił też odlew morza: dziesięć łokci było od brzegu do brzegu, okrągłe wokoło, pięć łokci wysokie, a sznur trzydziestu łokci mierzył jego obwód” (por. 1 Krl 7,23). Uczeni żydowscy nierzadko objaśniają ten pozornie błędny zapis powiedzeniem: „Raz to jakby wcale; jedno – jakby nic”, co brane bywa za żart, ale ma swój poważny grunt w powyższym. Jedynka, czyli alef, wedle pojęć kabalistycznych jest w istocie „niczym”.
Gdy jednak okrąg stanie się kulą i figura Całości przejdzie w ciało – gdzie każda litera zajmuje szczególną część – wtedy liczba 7 objawia się w sześciu promieniach: wedle czterech stron świata, punktu szczytowego i punktu dolnego, które tworzą linie bez granic, biegnące w nieskończoność (lub punkty biegnące w nieskończoność), oraz w punkcie środkowym. Tyle tytułem wstępnego przygotowania; dalsze rzeczy w księdze i w przypisach. Niech z tego wynika na razie przyczyna, dla której alfabet – będący zarazem tablicą cyfr – stał się narzędziem kabalistycznej sztuki obrazowania.
O wydaniach Księgi Jecirah i jej komentatorach, a także tłumaczach, najpotrzebniejsze informacje znaleźć można u Wolfa i Fabriciusa. Tekst ma w rękopisach niezwykle wiele wariantów, z których jednak większość może być nieistotna lub zwykłymi błędami pisarskimi, choć i zasadniczych zmian broszurka mogła doświadczyć. Wolf podaje próbkę wariantów z dwóch wydań mantuańskich. Za pierwszym z nich (1562, z komentarzami) idzie odbitka tekstu u Rittangla, którą przyjmujemy tu za podstawę. Pełny tytuł jego wydania (najnowszego, jakie istnieje) brzmi: Sepher Jezirah id est Liber Jezirah, qui Abrahamo Patriarchae adscribitur, una cum commentario Rabi Abraham F. D. (filii Dior) super 32 Semitis Sapientiae, a quibus liber Jezirah incipit. Translatus et notis illustratus a Joanne Stephano Rittangelio, ling. orient. in Elect. Acad. Regiomontana Prof. extraord. Amstelodami, apud Jo. et Jodoc. Janssonios 1642, in 4°. Jeszcze przed owym pierwszym drukiem tekstu hebrajskiego Wilhelm Postel wydał łaciński przekład z komentarzami (Paryż 1562, in 8°). Wydawca otrzymał i porównał odpis rękopiśmienny tego przekładu, podobnie jak innej łacińskiej wersji, znajdującej się u Jo. Pistoriusa (Artis cabalisticae scriptorum, t. I, s. 869 i nast., Bazylea 1587), różnej od posteliańskiej i przypisywanej to Janowi Reuchlinowi, to Paulowi Riciusowi. Obydwie poświadczają także wielką rozmaitość wariantów. Jeśli ktoś posiadałby ważne środki pomocnicze do skorygowania tekstu Księgi J. – wydawca życzyłby sobie udostępnienia lub ogłoszenia tych bardziej znaczących wariantów, tzn. nie będących jedynie błędami pisarskimi lub drukarskimi, nie będących też tylko różnymi formami słów, synonimami czy obojętnymi wtrętami, ale takimi odchyleniami, które istotnie zmieniają sens lub go rozjaśniają, i które nie występują już u Postela i Pistoriusa.
Nie należy przy tym oczekiwać od niniejszego wydania i przekładu – wraz z przypisami – pełnego objaśnienia broszurki Jecirah ani 32 Dróg; mają one tylko wspomóc badania, a nie uczynić ich zbędnymi. Nie będzie też tu wydawany sąd co do wartości poszczególnych nazw dróg ani podobieństw w samej księdze.
Niniejszy przekład jest – o ile wie autor – pierwszym w języku niemieckim i był tym bardziej potrzebny, że wydanie Rittangla i łacińska wersja są nie tylko rzadkie, ale cierpią na liczne nieścisłości – o wcześniejszych przekładach nie wspominając.
Dla nieobeznanych z pierwotną kabałą dodamy jeszcze kilka słów objaśnienia. Najwyższą przyczynę rzeczy nazywa się En Sof – Nieskończone Istnienie. Z Niego emanuje Adam Kadmon, tj. Człowiek Pierwotny (Syn) – kanał światła; z niego wypływa (ściśle: jednorodny strumień) dziesięć sefirot, czyli praurliczb, niekiedy przedstawianych jako tyleż koncentrycznych kręgów światła, w których centrum znajduje się Drzewo, czyli stworzenie. W trzech najwyższych sefirot objawia się Potrójność, która jest Jednią – troista istota Bóstwa, bardziej uchwytna dla stworzenia; w siedmiu niższych – przymioty czy moce tego samego Bóstwa. Każda wyższa sefira działa w niższą, a wszystkie w to, co stworzone, tudzież w światy, które z nich stopniowo wypływają. To, co leży ponad sefirot, jest dla stworzenia zupełnie niepojęte – jest Ain albo Mah (Nic albo Coś), o którym była powyżej mowa; podobnie ma się dla nas sprawa z wpływem Bóstwa na świat cielesny, w którym wprawdzie możemy zmysłowo postrzegać troistość substancji – jedną w Trójni – np. w roślinie i w organizmie zwierzęcym: ściśle związane składniki słone (stałe), oleiste i lotne (które dawni chemicy nazywali solą, siarką i Merkurym), wraz z atrybutami i rozwinięciami rzeczy cielesnych, jak powstawanie, kształtowanie, życie itp. – lecz nie to, co poza nimi udziela stworzeniom istnienia, życia i trwania, i wprawia w działanie dziesięć liczb świata cielesnego: niewidzialną, płodzącą i karmiącą siłę w naturze, tchnienie życia, Słowo i Zastępcę Ducha Bożego, stopniową emanującą pełnię ze światów wyższych. I to istnienie – w podobieństwie do boskiego – jest dla nas nieuchwytne; dla zmysłów „nic”, w sobie zaś wielkim „coś” stworzenia – Jecirah, tzn. uformowania rzeczy.
Ta „nula” jest wszędzie początkiem i jest matematycznym punktem przed każdą liczbą. Stąd miejsce (w tradycji), które mówi: „A przed Jednym – co liczysz?” – co tłumaczenie dopuszcza też tak: „A przed Jednym – liczysz co?” (mah), owo co?, wielkie pytanie. Gdy odpowiemy na tę interpretację („co liczysz?”) – „Nic” – to właśnie to „nic” jest podstawą pierwszego „coś”.
Dwojakie wnioski nasuwają się bez wahania: po pierwsze, że właściwa Kabała – mistyka Żydów (dobrze odróżnialna od jej wypaczeń) – pozostaje w ścisłym związku i zgodzie z naukami obu Testamentów i zawiera dla Żydów potwierdzenie prawdy chrześcijańskiej; po drugie, że jej znajomość dla filozoficznego badacza ma znaczenie i wcale nie da się jej pominąć. Kto chciałby odjąć jej i niniejszej broszurze wartość historyczną, a nawet nazwać tę ostatnią tylko antyczną osobliwością – ten i tak, bez zamysłu przeceniania czegokolwiek przez wydawcę, powinien uznać tę pracę za dostatecznie usprawiedliwioną. (Ciąg dalszy nastąpi.)
źródło: „Das Buch Jezirah”. Die älteste kabbalistische Urkunde der Hebräer. Nebst den zweiunddreißig Wegen der Weisheit.; Neue Metaphysische Rundschau nr 3 – Groß-Lichterfelde 1908, Niemcy.