JASNOWIDZENIE
AUTOR: A REPORTER
Minęło już wiele lat, odkąd pewien artysta estradowy odwiedził pewną wieś w północnej Anglii. Jego występ, obejmujący pokaz czytania myśli, został zapowiedziany w salach szkolnych. Wieść o jego przyjeździe dotarła do dzieci z plebanii, z których jedno – siedmioletnia dziewczynka – uparła się, że musi go zobaczyć. Na próżno przekonywano ją, że o tej porze jej miejsce jest w łóżku i że z pewnością zaśnie, jeśli pójdzie do szkoły; wszelkie argumenty i perswazje były bezskuteczne wobec jej silnej woli, aż w końcu pozwolono jej obejrzeć występ.
Tego pamiętnego wieczoru wszystkie cuda świata wydawały się skupione na tymczasowej scenie ustawionej na końcu długiej, surowej sali; jednak najbardziej interesowało ją doświadczenie z czytaniem myśli, które śledziła w milczącym skupieniu. Następnego dnia ta dziewczynka – wyróżniająca się osobliwymi manierami i wielkimi kamiennymi oczami, o bladej, zamyślonej twarzy – była wyjątkowo zamyślona, a dopiero gdy zapadł wieczór i została zaproszona na deser, podzieliła się swoimi przemyśleniami z gościem ojca, a zarazem starym przyjacielem domu, wiejskim lekarzem, opowiadając mu o niezwykłym czytelniku myśli i zwierzając się, że ona również potrafi zrobić to, co on. Doktor dla zabawy udawał, że jej wierzy, lecz bystra dziewczynka, przeczuwając jego sceptycyzm, zaproponowała, by umieścić banknot, którego nie widziała, w kopercie i wtedy obiecała podać jego numer. Aby nie sprawić jej przykrości, życzliwy doktor zgodził się na taki test, i ogromne było jego zdziwienie, gdy dziewczynka, przykładając kopertę do czoła, poprawnie odczytała numer banknotu.
To pierwsze doświadczenie pociągnęło za sobą kolejne, nie mniej niezwykłe. Jej ojciec, będąc człowiekiem mądrym, rozpoznał jej wyjątkowy dar i pomagał jej w jego rozwoju. Powiedział jej, że gdyby miała talent muzyczny lub malarski, musiałaby poświęcać codziennie godziny na jego pielęgnowanie i rozwijanie – i tak samo musi postępować z tym darem, który jest znacznie rzadszy i cenniejszy, aby pewnego dnia, gdy zajdzie potrzeba, mógł być dla niej szczególnie przydatny. W związku z tym dziewczynka codziennie ćwiczyła swój „szósty zmysł”, aż w końcu wystarczyło, by ojciec – z którym łączyła ją silna sympatia – skoncentrował się myślami na książce, której potrzebował, a ona wchodziła po schodach do biblioteki, przeszukiwała półki i przynosiła mu ją.
W ten sposób dziecko, które jako dorosła kobieta znane jest jako panna Maud Lancaster, rozwinęło zadziwiający dar, który okazał się praktycznie użyteczny dla wielu osób; bo nie jest znana jedynie jako czytelniczka myśli, ale także jako osoba, która umiejętnie diagnozowała choroby, wobec których lekarze byli bezradni, oraz była często zatrudniana przy tropieniu przestępstw i doprowadzaniu winnych przed wymiar sprawiedliwości. Z ważnych powodów nie zostanie tu wspomniane o jej oficjalnych związkach ze Scotland Yardem i należy rozumieć, że wszystkie opisywane przypadki dotyczą jej prywatnej praktyki lub współpracy z policją w Ameryce, kraju, który często odwiedzała.
Zanim jednak omówi się konkretne przypadki, interesujące będzie poznanie jej metod – na tyle, na ile sama potrafi je opisać – za pomocą których odnajduje ukryte przedmioty lub lokalizuje poszukiwanych ludzi. Najpierw udaje się na miejsce, skąd zaginął dany przedmiot, i „wchodzi” w prąd falowy lub aurę magnetyczną, którą przedmiot ten pozostawił. Następnie podąża tym niewidzialnym tropem – czasem z zasłoniętymi oczami, czasem z otwartymi – jak pies za tropem, na odległości od kilku jardów do nawet wielu mil, aż znajdzie przedmiot na końcu tej linii. Jak powstaje ten prąd falowy, w jaki sposób go rozpoznaje i jest w stanie nim podążać – nie potrafi wyjaśnić; ale dla niej to rzeczywistość, która nigdy nie zawiodła w doprowadzeniu jej do odkrycia. Wielu wybitnych współczesnych naukowców zainteresowało się jej teorią i było zdumionych jej darem, co – jak można było przewidzieć – zaowocowało przeprowadzeniem na niej rozmaitych eksperymentów.
Jednym z rezultatów tego wszystkiego jest to, że odkryła, iż jej zdolności znacznie się wzmacniają, gdy nosi miedziany drut. Dlatego podczas pracy zakłada jeden kawałek miedzianego drutu we włosy, a drugi owija wokół ramienia. Jeśli przez te druty przepuszczony został prąd elektryczny, stają się one jeszcze skuteczniejsze; zaś kawałek miedzianego drutu wyjęty z kabla jest najcenniejszy ze wszystkich. Dlaczego tak się dzieje – nie potrafi wyjaśnić, jedynie doświadczenie nauczyło ją, że to działa; nauka z pewnością kiedyś rzuci światło na ten temat.
Teraz kilka przykładów jej umiejętności: Kilka miesięcy temu została wezwana telegraficznie do wiejskiego domu, z którego właśnie skradziono cenną biżuterię. Gdy przyjechała, właścicielka domu, pani Blank, powiedziała jej, że choć ma piętnaście służących, jest pewna ich uczciwości, gdyż wszyscy pracowali u niej od lat. Panna Lancaster zobaczyła ich i natychmiast poczuła, że jedna z pokojówek jest złodziejką, lecz pani Blank uznała, że to błędne wrażenie, gdyż ta dziewczyna była zatrudniona od siedmiu lat i nigdy nie podważano jej uczciwości.
Następnym krokiem było obejrzenie szafki, z której zniknęły klejnoty. Tam znaleziono i podjęto ślad – prąd falowy – który prowadził przez różne korytarze i pokoje, na dół i do piwnicy, aż dotarli do winiarni, której drzwi były zamknięte. Pani Blank sądziła, że klejnoty nie mogą tam być, bo klucz zawsze trzymał jej mąż; jednak drzwi otwarto, a panna Lancaster, idąc nadal tym tropem w dużej, podziemnej przestrzeni, zatrzymała się przed ścianą. Nie zrażając się, zaczęła ją obmacywać i pod naciskiem jej dłoni jeden z cegieł się poruszył. Cegłę szybko wyjęto, a w zagłębieniu z tyłu znaleziono klejnoty owinięte w tkaninę. Wybrana przez pannę Lancaster służąca została skonfrontowana z zarzutem kradzieży, lecz zaprzeczała z oburzeniem, dopóki nie powiedziano jej, że jeśli się nie przyzna, sprawa zostanie przekazana detektywom, co najprawdopodobniej skończy się jej skazaniem. Przestraszona groźbą, przyznała się i wyjaśniła, jak ukradła klejnoty oraz że do piwnicy dostała się z pomocą lokaja, który obiecał się z nią ożenić. Pani domu odmówiła wniesienia oskarżenia.
Panna Lancaster uważa, że jedno z jej najbardziej niezwykłych odnalezień zagubionej własności związane było ze snem. Pewnej nocy śniło jej się, że została wezwana, by odnaleźć cenne srebra skradzione z dworu. We śnie przeszukała całe miejsce i w końcu je odnalazła. Minęło około piętnastu miesięcy, gdy o śnie niemal zapomniała, a została wezwana do pewnej wsi, w której nigdy wcześniej nie była. Na stacji odebrał ją właściciel dworu, któremu skradziono srebra, a jego twarz wydawała jej się dziwnie znajoma – podobnie jak droga, którą jechali, i wieś, przez którą przejeżdżali. Gdy zobaczyła dom, wszystko wróciło – rozpoznała go ze snu. Ku zdziwieniu właściciela powiedziała mu, że jeśli zaprowadzi ją na podwórze, wskaże miejsce ukrycia sreber, bo widziała je we śnie pod nachyloną stogiem siana. Po sprawdzeniu srebra rzeczywiście odnaleziono dokładnie w tym miejscu, które wskazała.
W kilku przypadkach widziała mężczyzn otoczonych krwawoczerwoną poświatą i była przekonana, że są mordercami. Jej przekonania potwierdziły się niejednokrotnie. Raz w nowojorskim miejscu publicznym detektyw wskazał jej człowieka podejrzanego o morderstwo. Ponieważ panna Lancaster nie widziała wokół niego czerwonej poświaty, uznała, że musi być niewinny. Gdy o tym rozmawiali, do podejrzanego dołączył znajomy, wokół którego natychmiast ujrzała krwistą barwę. Wcześniej nie podejrzewano go o związek ze zbrodnią, ale od tej chwili go obserwowano, znaleziono dowody winy i został skazany za morderstwo.
Przy innej okazji, idąc Broadwayem z detektywem, zobaczyła tę samą czerwoną poświatę wokół idącego naprzeciw mężczyzny. Widząc, że zadrżała, jej towarzysz zapytał, czy jej zimno, wtedy powiedziała mu, co zauważyła. Okazało się, że ten człowiek – zupełnie jej obcy – był sądzony za morderstwo, lecz uniewinniono go z braku dowodów. Niedawno w wagonie metra wszedł mężczyzna, który miał na sobie piętno Kaina – tak bardzo ją odrzucał, że wysiadła na następnej stacji.
Raz, podczas pobytu w jednym z dużych miast środkowej Anglii, mężczyzna, który zatrzymał się w tym samym hotelu, zapytał pannę Lancaster, czy widziała ogłoszenia w holu z informacją o wysokiej nagrodzie za odzyskanie biżuterii jego żony, skradzionej kilka dni wcześniej. Panna Lancaster nie widziała tych ogłoszeń i nie chciała się sprawą zajmować, bo już zajmowali się nią detektywi. Jednak została namówiona, by spróbowała odnaleźć biżuterię i przy kolejnym posiłku zaczęła uważnie obserwować gości przy stole. Doprowadziło ją to do przekonania, że młoda wdowa, przyjaciółka okradzionej kobiety, była złodziejką. Była tego tak pewna, że poszła za nią do jej pokoju i odważnie zażądała, by oddała własność. Wdowa, oburzona, zapytała, jak śmie ją o to posądzać. Panna Lancaster odpowiedziała, że jest tego pewna i zapewni, że tajemnica zostanie zachowana, jeśli nastąpi zwrot, a ona wie, gdzie jest biżuteria i potrafi ją odnaleźć. Po burzliwej scenie wdowa padła na kolana, wybuchła płaczem i przyznała się, że popełniła kradzież w chwili pokusy, ponieważ była bez grosza. Biżuterię oddano do szuflady, z której została skradziona, ku zaskoczeniu właścicielki, która nigdy nie dowiedziała się, kto ją zabrał.
Jeszcze jeden przykład wykorzystania tego daru: Rozmawiając kiedyś z nieznajomą kobietą, panna Lancaster nagle uświadomiła sobie, że jej rozmówczyni cierpi na początki choroby wewnętrznej, której natury ta jeszcze nie podejrzewała, a którą można było wyleczyć tylko w najwcześniejszym stadium. Przed odejściem nieznajoma podała jej swoje imię, adres i fakt, że mieszka z siostrami. Panna Lancaster napisała do jednej z nich, prosząc o wizytę, i wtedy opowiedziała jej o swoich odczuciach dotyczących siostry. Natychmiast skonsultowano lekarza, który stwierdził u pacjentki właśnie tę chorobę.
źródło: CLAIRVOYANCE. By A REPORTS It.; Suggestive Therapeutics – February 1900.