EDUKACJA PODCZAS SNU
Autor: Llovu Jones, Milwaukee, Wisconsin
Wiele zostało powiedziane i napisane na temat edukacji podczas snu naturalnego i hipnotycznego. Jednak autorzy zajmujący się tą szczególną dziedziną psychologii w znacznym stopniu zaniedbali proces kształcenia dziecięcego umysłu oraz udoskonalania umysłu dorosłych poprzez właściwie stosowane sugestie podczas dowolnej formy snu. Nasze podejście w tej kwestii powinno być jasno określone i wszyscy powinniśmy starać się go przestrzegać.
Nie ma żadnej tajemnicy wokół możliwości edukacji podczas snu, jeśli to pojęcie jest odpowiednie. Niedojrzały umysł dziecka jest niezwykle podatny na wpływy, a rodzice mają niemal nieograniczoną szansę, by wzmacniać i kształtować swoje potomstwo podczas godzin, gdy ono śpi. Sen sam w sobie jest stanem subiektywnym; nikt tego nie kwestionuje, i tylko jedna przeszkoda stoi na drodze do stosowania sugestii podczas tego fizjologiczno-psychicznego stanu, a jest nią dźwięk głosu. Jednak i to można przezwyciężyć, mówiąc półgłosem, gdy dziecko zasypia. W istocie stereotypowa kołysanka matki zazwyczaj właśnie to robi.
Po nawiązaniu pełnego kontaktu z małym śpiochem można delikatnie skorygować u niego złe nawyki lub brak kompetencji w jakiejś dziedzinie za pomocą sugestii. Aby to zilustrować, przytoczę przypadek z zachodniej części miasta, gdzie mój przyjaciel osiągnął zdumiewające rezultaty ze swoim małym bratankiem – chłopcem w wieku około dziewięciu lat. W szkole chłopiec był niezwykle bystrym uczniem, ale miał skłonność do zbyt szybkiego czytania, przez co jego oceny z czytania były niskie. Wujek rozpoczął swoje „leczenie”, podchodząc do łóżka chłopca, gdy ten już spał, i delikatnie głaszcząc jego głowę, dzięki czemu chłopiec szybko przyzwyczaił się do nowych okoliczności. Instrukcje polegały na wpajaniu umysłowi śpiącego przekonania, że potrafi pokonać nawyk szybkiego czytania i że zacznie czerpać szczególną satysfakcję z czytania powoli i wyraźnie; że nie będzie się denerwował i że zauważy, iż już przezwyciężył ten nawyk.
Takie eksperymentalne sesje trwały kilka tygodni, a wujek był więcej niż usatysfakcjonowany, gdy zobaczył kolejny raport szkolny bratanka, w którym wyniki z czytania były bardzo dobre – krótko mówiąc, znacznie lepsze niż poprzednio. Rezultatem tego przypadku było to, że chłopiec bardzo polubił swojego wujka i zawsze chętnie słuchał oraz stosował się do wszelkich rad udzielanych przez swojego dobroczyńcę. Ten przypadek jest tylko jednym z wielu, a powinien być jednym z tysięcy. Wprowadzanie trwałych i pozytywnych zmian w umysłach dzieci podczas snu jest bardzo łatwe; metoda ta nie jest trudna do opanowania, a jej rezultaty są naprawdę satysfakcjonujące. Nie ma nic, co dzieci darzyłyby takim szacunkiem jak osoba okazująca im prawdziwą troskę i starająca się uczynić ich życie jak najbardziej radosnym.
Spać muszą wszyscy, a sugestię może stosować każdy. Nie jest to też mniej prawdziwe w odniesieniu do dorosłych. Proces może wymagać więcej cierpliwości, ale efekty będą zasadniczo podobne. Trudność w pracy z dorosłymi polega na tym, że ich przekonania są zazwyczaj mocno utrwalone. Potrafią nabrać nawyku i nie przyjmą pomocy nawet najbliższego przyjaciela, jeśli uznają, że mogłoby to podważyć ich „siłę woli”, jak to zwykli nazywać. Pragną ulgi, a często też poprawy, ale wykazują fałszywą dumę, nie chcąc się do tego przyznać.
Na przykład, załóżmy, że mamy przyjaciela uzależnionego od papierosów. Jest nałogowym palaczem, a jednak, mimo że z każdym oddechem traci zdrowie, nie przyznaje, że nie jest już w stanie rzucić palenia. Taki przypadek byłby trudny do prowadzenia podczas snu naturalnego, bo nałogowy palacz zwykle jest niespokojnym i płytko śpiącym człowiekiem. Niemniej jednak, z wytrwałością, można przyzwyczaić go do brzmienia naszego głosu i wpoić jego podświadomości, że zacznie odczuwać dumę z powstrzymywania się od papierosów; że straci na nie ochotę; że sam zapach dymu tytoniowego stanie się dla niego odpychający itd. Rezultat na pewno się pojawi – chmura się rozproszy, a on stanie się równy nam wszystkim.
Następnie zaleca się, aby zachęcić go, już na jawie, do ćwiczeń głębokiego oddychania, aby jego osłabione płuca mogły czerpać korzyści ze świeżego powietrza, którego być może nie zaznały od lat. To, że sugestie działają na osoby śpiące, nie oznacza, że można wywołać u nich somnambulizm (lunatyzm). Przeciwnie, jeśli śpiący nie jest somnambulikiem, to każda próba wywołania tego stanu raczej go obudzi. Somnambulizm nie jest konieczny do osiągnięcia zamierzonych rezultatów edukacji podczas snu i nie sądzę, by jego pojawienie się dawało lepszy efekt w dłuższej perspektywie.
Sen jest – i powinien być – stanem biernym, a zadaniem osoby prowadzącej sugestię jest pogłębienie snu do momentu, gdy wszystkie mięśnie pacjenta będą rozluźnione; wtedy delikatnie masować skronie i czoło, jednocześnie podając sugestie dotyczące pogłębienia snu oraz poprawy zdrowia psychicznego i fizycznego. Sugestie związane z poprawą układu nerwowego obejmą szerokie spektrum problemów. Powinny one być połączone z sugestiami wprowadzającymi pogodę ducha, a całe doświadczenie najlepiej zakończyć sugestią o miłym śnie. Choć efekty mogą nie być widoczne od razu, z pewnością pojawią się z czasem.
Aby wzmocnić działanie nocnych sugestii, warto je wspierać za dnia – poprzez zachęcanie i pozytywne komunikaty, np. mówiąc pacjentowi, że wygląda znacznie lepiej niż ostatnio. W ten sposób wzmacniasz jego autosugestię i sprawiasz, że nieświadomie staje się twoim współpracownikiem w dążeniu do własnej poprawy.
Słyszałem, jak nauczyciele śmieją się z pomysłu edukacji podczas snu, a lekarze drwią z twierdzeń, że odpowiednio zastosowane sugestie podczas snu naturalnego mogłyby w jakimkolwiek stopniu pomóc pacjentowi. Obie te grupy mają zapewne jakieś powody do swoich opinii, jednak winą za to należy bardziej obarczać zwolenników edukacji i sugestii terapeutycznej podczas snu, niż tych, którzy temu przeczą.
Nikt nie oczekuje, by zlikwidować szkoły i wprowadzić nową metodę nauczania, ani by wyrzucić z domów szanowanych lekarzy. Jednak ludzie otwarci na nowoczesne idee z chęcią przyjmą pomysł wspierania przepracowanych i często przemęczonych nauczycieli, umieszczając swoje dzieci w sytuacji, w której łatwiej i skuteczniej przyswajają oraz utrzymują wiedzę, jaką powinni zdobyć w szkole. Jeśli tego nie osiągają, jest to bardziej wina rodziców niż samego systemu edukacji. Jestem też przekonany, że każdy uczciwy lekarz, niezależnie od szkoły, przyzna mi rację, że jeśli istnieje sposób na poprawę sprawności umysłowej i szczęścia człowieka, chorego lub zdrowego, to taki system przynosi ludzkości nieocenione korzyści. I właśnie to daje edukacja i leczenie podczas snu.
Jeśli słowo „hipnotyzm” komuś się źle kojarzy lub budzi nieprzyjemne wspomnienia, niech z niego zrezygnuje i niech zajmie się snem – czystym i prostym. Sam dźwięk tego słowa jest odświeżający, a sam sen jest czymś, czego potrzebuje cały świat!
źródło: EDUCATION DURING SLEEP; Suggestive Therapeutics – June 1900.